DIY: chusta w roślinny print

chusta diy

Luty zaskakuje ciepełkiem, marzec zapowiada się równie ładnie.Wiosna powoli staje się faktem. Odpukałabym, ale nie mam pod ręką niemalowanego drewna;)
Zrzucam ciepłe wełniane szale i coraz śmielej sięgam do szafy do lżejsze, wiosenne chusty i apaszki. To jest to, na co czekałam! Dzisiaj przyszedł czas, aby pokazać Wam perełkę wśród moich ulubionych chust. Lubię ją szczególnie, to jeden z bardziej udanych pomysłów na ozdabianie tkanin. Contine reading

zrób dobrze brokuł(owi)

zrób dobrze brokułowi
Brokuła kocham miłością wierną i prawdziwą od pierwszego spróbowania. Kocham i pożądam. Tutaj sprawa ma się zupełnie inaczej niż z burakiem. Nie robię podchodów, nie unikam i nie muszę oswajać. Bez zażenowania biegam za brokułem po całym mieście, czego szanująca się dziewczyna nie robi. Ostatnio znikł nikczemnie z wszystkich okolicznych warzywniaków i wytropiłam go dopiero w Almie. Musiałam trafić na jakiś brokułowy kryzys. 
Brokuł ma tak wiele do zaoferowania kobiecie. Właśnie kobiecie! 
Jeżeli zrobisz mu dobrze, on zrobi Ci jeszcze lepiej. Jeśli zabierzesz się do niego z czułością i wyczuciem, odwdzięczy się i zadba o Ciebie jak nikt inny 😉

Contine reading

zupa z ciecierzycą lepsza niż myślałam

zupa z ciecierzycą
This soup made my day! 
Wiedziałam, że wyjdzie dobra ale nie przypuszczałam, że nie będę mogła się od niej oderwać:) To zupa z gatunku meksykańskich, mocno rozgrzewających i pikantnych. Idealna na zimę, ale mam nadzieję że już jedna z ostatnich w tym sezonie… 
Ciecierzyca w zupie to jest zawsze dobry pomysł. Lubię zastępować nią inne warzywa strączkowe typu groch czy fasola. Jest lżejsza, ma przyjemny orzechowy smak i mnóstwo dobrych rzeczy w sobie, błonnik, kwasy nienasycone i całą tę resztę. W tej zupie odnalazła się doskonale.

Contine reading

co na kanapkę #2

co na kanapkę
W dalszym ciągu poszukuję inspiracji i pracuję nad tym, jak urozmaicić moje kanapki. I czym zastąpić nieśmiertelną wędlinę, która jak się okazuje, ani taka zdrowa ani taka smaczna nie jest. Bo o tym, że można i zdrowiej i smaczniej, przekonuję się ciągle. 
Na tapecie wciąż kanapkowe. Ta z awokado smakuje świetnie i będę do niej wracała. Ale czas na kolejne eksperymenty! Jest tyle różnych sposobów, żeby urozmaicić kawałek chleba:) 

Contine reading

obojętność w przyjaźni

obojętność w przyjaźni

W ostatnim czasie spotykają mnie sytuacje, w których muszę wybrać: zachować się jak przyjaciel czy jak zwykła koleżanka. Mam kilka relacji, które rozgrywają się gdzieś na granicy koleżeństwa i przyjaźni. Normalna sprawa. Na co dzień nie muszę się nad tym zastanawiać i nie zawracam sobie głowy definicjami.
Ale czasem, gdy ktoś obok mnie postanawia ślepo i uparcie komplikować sobie życie, zastanawiam się co ja mogę z tym zrobić. I czy powinnam.

Contine reading

burak wykorzystany na maxa

burak wykorzystany

Już wiem, że jeśli chcę użyć buraka, muszę wykorzystać całą jego słodycz, zabijając jego smak. Biedny ten burak w mojej kuchni, przemycam go w coraz to nowe sposoby i ukrywam sama przed sobą;) Tak mnie kuszą jego cenne właściwości, że nie odpuszczę dopóki nie oszukam swoich kubków smakowych.

Przekonałam się, że koktajl z buraków i jabłek to dobra opcja i napisałam o tym tu. Idę więc dalej i sprawdzam, czy burak lubi się z czekoladą i czy sprawdzi się jako dodatek to ciasta. Google mówi, że istnieje coś takiego jak brownie z burakami. Pozbierałam więc przepisy, stworzyłam swój własny i upiekłam ciasto.
Owszem, burak nadaje się do takich kombinacji. W gotowym cieście jest praktycznie niewyczuwalny. A brownie, jak to brawnie, wychodzi ciężkie, wilgotne i nie mniej czekoladowe niż wersja standardowa.
Z tym ze oczywiście o niebo zdrowsze:) Przepis poniżej.

Brownie z burakami

  • 2 średnie buraki (po utarciu ma ich być 1 szklanka)
  • 100g czekolady gorzkiej 70%
  • 100g czekolady mlecznej
  • 3 łyżki kakao
  • 150 g masła
  • 1 i 1/4 szkl mąki
  • 3 jajka
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Buraki myjemy, obieramy i ucieramy na tarce o drobnych oczkach. (Nie przypadkowo to te grube oczka nazywają się „do buraków”. Tarkowanie ich na drobnych skutkuje zachlapaniem połowy kuchni:) Odciskamy z soku na sitku.
W rondlu rozpuszczamy masło, cukier, kakao i połamane kawałki czekolady.
Po ostudzeniu do masy dodajemy po jednym jajku i mieszamy trzepaczką. Dodajemy stopniowo mąkę z proszkiem do pieczenia i buraki, cięgle mieszając. Ciasto ma być gładką masą, wychodzi dosyć płynne.
Masę wlewamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką keksówki. Pieczemy 30-35 min w temp. 180 st C.
Nie spodziewajmy się suchego patyczka, to ciasto będzie do końca wilgotne w środku, trzymajmy się więc czasu pieczenia.
Po wyjęciu i ostudzeniu można posypać cukrem pudrem lub polać polewą czekoladową. Ja jednak tego nie zrobiłam, gdyż wyszło wystarczająco słodkie i czekoladowe.
Smacznego  🙂

co muszę ogarnąć, żeby ogarnąć resztę

ogarnąć życie

Raz na jakiś czas bałagan, który robię wokół siebie osiąga masę krytyczną. Zazwyczaj nie jest to pora ani przedświątecznych, ani wiosennych ani noworocznych porządków. Te sprzątania, które należą do okresowo-obowiązkowych ostatnio beztrosko pomijam. To nie ten czas, a więc nie sprząta mi się dobrze, robię to od niechcenia i po łebkach. I nie ma to najmniejszego związku z przemyślanym porządkowaniem przestrzeni wokół siebie, która prowadzi do ogólnie pojętego ładu w życiu, lepszego funkcjonowania i ma dać powera pod tytułem: no, teraz będę mega zorganizowana! TAKIE porządki, porządki z potrzeby serca, mają miejsce w nieoczekiwanych momentach roku, po prostu wtedy gdy poczuję głęboką potrzebę. Contine reading

czy umiesz się dzielić?

czy umiesz się dzielić
Kiedy byłam dzieckiem mieliśmy w domu szafkę ze słodyczami. Było to takie miejsce, do którego sięgało się, gdy przyszła ochota na coś słodkiego. U nas ta szafka nigdy nie była pusta, chociaż razem z młodszą siostrą eksplorowałyśmy ją nader często:) Byłyśmy łasuchami, jak to dzieci. W tym łasuchowaniu miałyśmy możliwości i rozmach, bo Tata zawsze wymieniał wszystkie swoje pracownicze kartki na słodycze w zakładowym bufecie. Obiady jadał w domu. 

Contine reading

jak okiełznałam buraka

                                                                           zdjęcie pożyczyłam stąd

Buraki nie są tym, co tygryski lubią najbardziej. Żadne buraczane surówki do obiadu, barszczyki, ćwikły, soki. Nie, buraki nie podchodzą mi w żadnej postaci. Raz do roku patrzę na nie łaskawiej, gdy na stół wigilijny wjeżdża barszcz z uszkami. Wtedy z zamkniętymi oczami łykam kilka łyżek, co prędzej zagryzając kluchami. I motywuję się, że to przecież tradycja, więc trzeba i że zaraz na stół wjadą PRAWDZIWE wigilijne przysmaki, czyli ryby i pierogi.
Contine reading