I believe in pink

Jeżeli coś ma kolor bladego różu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to kupię. Uwielbiam ten odcień, bo jest delikatny i kobiecy, ale nie kiczowaty. Podobno dobrze w nim wyglądam, więc może należy do kolorów przypisanych mojemu typowi urody. Ale tutaj strzelam, moje pojęcie o analizie kolorystycznej, chłodnych wiosnach i przygaszonych jesieniach jest na razie nikłe. Może warto w to pójść.
Dokładnie taki kolor ma sól himalajska, mój nowy sprzymierzeniec w pracy nad  rozsądnym soleniem.
Dzisiaj w ogóle będzie kolorowo, różowo i optymistycznie!
Opowiem wam, dlaczego solenie solą himalajską jest takie super i o co chodzi z tymi różowymi kryształkami.
Pokażę moją nową ulubioną sukienkę (oczywiście in pink), którą kupiłam sobie z okazji wiosny i z jakże wielką radością noszę.
Podzielę się też z Wami  różowym, mega kobiecym i pozytywnym cytatem:)
Contine reading

short note: po parapetówce poznasz sąsiada

Nowo wybudowany blok. Nikogo nie znasz i nikt nie zna Ciebie. Pierwszych sąsiadów poznajesz w windzie, przy skrzynkach pocztowych i w podziemnym garażu. Poznajesz to za dużo powiedziane, najpierw tyko widujesz i zastanawiasz się kim są. Nie istnieją żadne bliższe kontakty, nie znacie swoich zwyczajów, nic jeszcze nie wywołuje irytacji, walenia w rury i stukania kijem od szczotki w sufit. Nie pożyczacie sobie szklanki cukru.
I wtedy przychodzi czas na pierwsze parapetówki. Rozłożone w czasie, bo jedni remontują się szybciej, inni wolniej. Normalna sprawa, też urządzasz swoją. Masz gdzieś w głowie myśl, że może muzyka gra za głośno i co na to sąsiedzi. Ale parapetówka to zwyczaj tak sympatyczny, że przecież można wiele wybaczyć, sobie i innym.

Contine reading

o wiośnie i trochę o makaronie

Ponieważ mieszkam na północy, wiosna przychodzi do mnie zawsze trochę później. Może właśnie dlatego tak ją uwielbiam, czekam, tęsknię już od września i cenię ponad wszystkie inne pory roku. Pierwszy dzień wiosny jest jedną z najprzyjemniejszych dat w kalendarzu, niezawodną, potwierdzającą urzędowo to, ku czemu nieuchronnie zmierza natura. Wczorajszy dzień był wyjątkowo piękny, jak podarek i w cudowny sposób wynagrodził mi długie miesiące oczekiwania. I chociaż przyroda wokół mnie wciąż jeszcze jest w fazie przedwiośnia, bardzo nieśmiało budząc się do życia, w powietrzu wyraźnie czuję ten niepowtarzalny zapach nagrzanej słońcem ziemi. Niezawodny znak, że to już.
Mało mi tej wiosny na blogach! Czy Wy również ucieszyliście się wczorajszym dniem, czy był chociaż w niewielkim stopniu wyjątkowy? Czy rozglądacie się wokół siebie, dostrzegając jak wszystko przygotowuje się, by wybuchnąć życiem?
Contine reading

zostały panu dwa tygodnie życia

zostały panu dwa tygodnie życia

Ból pojawił się nagle i swoją silą niemal zwalił go z nóg. Jakby ktoś zupełnie bez ostrzeżenia wbił mu w brzuch ostrą szpadę. Poczuł irracjonalną pretensję o ten nagły cios, na który nie miał szansy się przygotować.W tej walce jednak nie było przeciwnika. Ból zadawał mu jego własny organizm.Silne, świdrujące kłucie zaatakowało wprost z centrum ciała.
Pociemniało mu w oczach, poczuł że osuwa się na fotel. Wiedział, że to co się z nim dzieje odbiera mu możliwość racjonalnego myślenia i reagowania. Nagle zza drzwi gabinetu dobiegło pukanie. To mogło być jego wybawianie, gdyby tylko miał siłę wydobyć z siebie jakąkolwiek odpowiedź.  Modlił się, żeby sekretarka tym razem zignorowała jego milczenie i po prostu weszła. Po kilku chwilach drzwi powoli otworzyły się i kobieta niepewnie zajrzała do środka.
Musiał wyglądać naprawdę źle, bo jej twarz momentalnie pobladła i w kilku susach znalazła się przy nim. Poczuł że teraz już może się poddać, że nie ma sensu dłużej trwać w tej bolesnej matni.  Zamknął więc oczy.


Contine reading

tradycyjny obiad dotyczy nas wszystkich

tradycyjny obiad

Jeżeli wychowaliście się w tak zwanej tradycyjnej rodzinie, to intuicyjnie wiecie czym jest tradycyjny obiad. Dodajmy, tradycyjny polski obiad. Ile domów tyle opcji, ale zasadniczo taki obiad sprowadza się do zestawu: kawałek mięsa plus ziemniaki plus surówka. W wersji dwudaniowej dochodzi zupa. Ewentualnie zupa solo, zazwyczaj z jakąś mięsną wkładką. Do picia kompot.
Opuszczając rodzinny dom, tęsknimy za takimi obiadami, bo kojarzą nam się one z pewną pozytywną normalnością, z czymś oczywistym i dobrym. Nie zastanawiamy się, czy sposób, w jaki jemy od dziecka, jest zdrowy. Domowy obiad, to coś niepodlegającego krytyce. Tutaj sentyment i przyzwyczajenie spycha w kąt wiedzę o zdrowym odżywianiu.
I bardzo dobrze, nie szargajmy świętości, jedzmy tradycyjne obiady i cieszmy się nimi! Jeżeli jednak mamy wpływ na to, jak taki obiad wygląda, wykorzystajmy wiedzę i możliwości – niech będzie trochę zdrowszy. Niewielkim kosztem, za pomocą drobnych zmian.
Jeśli więc jesteś przyzwyczajona do tradycyjnego zestawu na talerzu – nie rezygnuj z niego.
Jeśli Twój mężczyzna uznaje tylko schabowego z surówką – nie załamuj rąk.
Mam dla Ciebie kilka prostych sposobów na to, aby tradycyjny polski obiad nie urągał zasadom zdrowego odżywiania 🙂
Contine reading

gdzie BYŁAM kiedy mnie nie było

gdzie byłam
Zniknęłam na trochę. Prawie cały ostatni tydzień byłam off-line, off-home, off the road i wszystkie inne możliwe offy. Kolejne dni to stopniowe powracanie w tryb on.
Są takie momenty w życiu, kiedy człowiek potrzebuje nacisnąć przycisk RESET, niczym komputer zmaltretowany nadmiarem danych. Są takie rejony duszy i psychiki, do których można dotrzeć tylko wyrywając się z codzienności. Ja bardzo potrzebowałam dotrzeć w takie miejsca, zatrzymać się, zastanowić i zrobić dla siebie coś dobrego. 
Jest takie miejsce, w którym przeszłam najlepszy reset w życiu.

Contine reading

Share Week 2014: przemiany blogerek

przemiana

Tym postem wpisuję się w tydzień linkowania do ulubionych blogów. Dzielmy się tym, co w sieci najlepsze! 🙂
Ja zrobię to jednak trochę inaczej. Jest wiele blogów, które czytam i bardzo lubię, ale ich tutaj nie zamieszczę.
Chcę Wam pokazać blogi, które są dla mnie prawdziwym świadectwem. Kryją się za nimi osoby, które doświadczyły przemiany, dojrzały, odnalazły swoje pasje i dziś dzielą się tym z innymi.
Każdy blog, który czytam to dla mnie przede wszystkim fantastyczny człowiek, który stoi za tym wszystkim. To dla niego wracam na bloga i czekam na kolejne posty. Wciąga mnie jego historia, fascynuje osobowość. Uwielbiam ludzi, którym się udało coś zmienić w życiu, to mnie zawsze niesamowicie inspiruje i wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Uwielbiam historie, które pokazują że MOŻNA.
Tym wpisem dziękuję: za to że jesteście i za to, że piszecie, dzieląc się za nami niesamowitym dobrem.
A zatem słowo klucz mojego Share Weeka to PRZEMIANA. Zaczynamy! Contine reading

prawdziwe pasje prawdziwych gwiazd

prawdziwe pasje

Co wspólnego mają Kevin Costner, Hugh Laurie i Paweł Małaszyński?
Zgrabny tyłek? Też:)
Są świetnymi aktorami, odnoszą prawdziwe sukcesy i zdobyli popularność wśród rzeczy fanów? To jasne.
Ale łączy ich też prawdziwa pasja i talent, które realizują poza zawodowym aktorstwem. Wszyscy trzej są świetnymi muzykami, wokalistami, autorami muzyki i tekstów. Każdy z nich gra i śpiewa, nagrywa płyty oraz rusza w trasę koncertową zawsze wtedy, gdy pozwala wolny termin w kalendarzu.
Contine reading