dobre rady są… jak papier toaletowy

dobra rada
Dobre rady to najtańszy towar na świecie. Wszędzie ich pełno. Każdy z nas rozdaje je hojną ręką, czerpiąc z nieprzebranych zasobów życiowych doświadczeń, albo zasłyszanych historii. Dobre rady są naprawdę dobre, dla tych, którzy je dają. Wywołują przyjemne uczucia „jestem potrzebny” i „wiem lepiej”, przepędzają ciszę i bezradność, porządkują świat.
Są osoby, które przyciągają dobre rady jak lampka noce motyle. Są historie, w których morał aż ciśnie się na usta. I kiedy już mam na końcu języka te najmądrzejsze słowa na świecie – uczę się milknąć. Uczę się patrzeć na ludzką bezradność i po prostu być obok. To trudne, więc ciągle jeszcze nie jestem w tym dobra.
Są sytuacje w których potrzebne jest tylko ciche zrozumienie i trzymanie za rękę. A każda dobra rada będzie jak zgrzyt gwoździem po metalu, pozostawi po sobie niesmak i rysę nie do starcia.

Contine reading

like a girl

like a girl
Poniższy filmik* włączył mi się jako reklama na YouTube. Już miałam odruchowo kliknąć „pomiń”, jednak zaczęłam oglądać i słuchać coraz bardziej zafascynowana.
Słodki podkład muzyczny i hasło „like a girl” przyciągnęły moją uwagę jak magnez. Co oznacza robić coś „jak dziewczyna”? Po polsku powiedzielibyśmy pewnie „jak baba”. Biegać jak baba, rzucać jak baba, walczyć jak baba. Od razu nasuwają się skojarzenia: gorzej, słabiej, po prostu śmiesznie i bezradnie.
Dlatego właśnie ten filmik zmusza do myślenia i pokazuje jak bezsensowne są nasze kulturowe filtry.
Zaimponowała mi dziesięcioletnie dziewczynka, która z głębi serca mówi: „like a girl” oznacza ze wszystkich sił, najlepiej jak potrafisz. Ona jeszcze nie wie, że świat patrzy na nią jak na istotę słabą i niepoważną. Kiedy coś robi, daje z siebie wszystko i angażuje całe swe młode serce i siły. Dopiero za kilka lat zacznie się wstydzić bycia „like a girl”. Właśnie wtedy, gdy wejdzie w najważniejszy okres swojego życia, czas poznawania samej siebie.
Niby nic, niby zwykłe banalne słowa, powtarzane codziennie, na które nie zwracamy większej uwagi. A jednak te słowa tworzą nasz świat. To my,  kobiety, decydujemy o tym w jaki sposób zabrzmi „like a girl”. Jeśli wkładamy w coś całe nasze serca, to naprawdę nie mamy czego się wstydzić. Mamy prawo zrobić to po swojemu, nieidealnie, możemy próbować tysiące razy i w tym nie ma nic złego. Mamy prawo zrobić to po babsku, czyli z całą naszą kobiecą determinacją i wdziękiem.
Bądź „like a girl” z dumą i podniesioną głową :)))
*Film jest prawdopodobnie częścią akcji reklamowej dużego amerykańskiego koncernu, ale dla mnie najważniejsze jest jego przesłanie.

moje romantyczne wyzwania

Tak jest, mam romantyczne podejście do wyzwań. Myślę, że powinny wypływać z potrzeby serca. Wierzę, że co jakiś czas ciało i umysł wysyłają nam jasny komunikat: podnieś sobie poprzeczkę. Zaniedbujesz się, a stać cię przecież na więcej.
Bo rzeczywiście, trudno jest nieustannie pilnować siebie samego we wszystkich obszarach życia. Biegniemy za czymś, wkładamy w to całe serce, a tu nagle okazuje się że tak wiele innych rzeczy wymyka nam się z rąk. Nasze dłonie nie są bowiem na tyle pojemne, żeby utrzymywać ciężar wszystkich istotnych spraw. Zdarza nam się zapomnieć o zdrowiu, zaniedbać relacje albo oślepnąć na piękne, inspirujące wydarzenia wokół nas.

Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że co jakiś czas przystajemy w biegu, wsłuchujemy się uważnie w siebie i rozglądamy dookoła. Wtedy nasze zaniedbane potrzeby wypływają na powierzchnię świadomości i dają znać o swoim istnieniu. To dobry moment na podjęcie wyzwania. Zgodnie z moją romantyczną wizją 🙂 Contine reading

dziękuję… chcę więcej!

radość

Jest tak cudownie, tak pięknie… chcę jeszcze więcej!

Chcę więcej chwil, w których szczęście przepełnia mi serce, chcę je wypijać do samego dna.
Chcę spokoju ogromnego jak ocean, niech w jego czystym błękicie wszystkie niepotrzebne myśli tracą kształt i sens.
Czuję, że tu i teraz jest doskonałe. Niech się powtarza w tysiącach kolorowych wersji, niech nigdy nie blaknie. Pragnę miliona spełnionych obietnic i  marzeń, które mi zakwitną piękniej niż się spodziewałam.
Tak, chcę naprawdę dużo! Jestem zachłanna na to szczęście, które już mam i to, które dopiero ma przyjść.

I myślę sobie, że to jest naprawdę w porządku, bo moje pragnienia rodzą się z wdzięczności. Są jak drzewa zasadzone nad czystą wodą, które wyciągają swe gałęzie coraz wyżej i wyżej do słońca. Jakże mogłyby pozostać małe? Ich naturą jest sięganie do nieba.
Trzeba chcieć dużo, z rozmachem oczekiwać i ufać. Spodziewać się najlepszego. 
Gdy zanurzam się po uszy w chwili obecnej, rodzi się miejsce na następną, równie piękną i doskonałą.
Gdy wypełniam swe serce wdzięcznością, ono tajemniczo się rozszerza, chętne, by pomieścić jeszcze więcej zachwytów i przeżyć.
Gdy ufam, znika gdzieś strach i niepewność. I nawet jeśli nie wiem jakie będzie jutro, oczekuję na nie jak na najpiękniejszą niespodziankę.

wdzięczność

co mnie fascynuje w innych kobietach

fascynujące kobiety

Czasem bywa tak, że negatywne rzeczy od razu rzucają się w oczy, a nad dobrymi trzeba się zastanowić. Napisałam niedawno tekst o tym, co wkurza mnie w innych kobietach i powstał on z potrzeby serca. Nadal podpisuję się pod każdym słowem i, sądząc po reakcjach, dobrze mnie rozumiecie. Ale pozostał mi pewien niedosyt.

Kobietę lubi się za całokształt, to prawda, lecz zadałam sobie pytanie, co konkretnego lubię i podziwiam w dziewczynach, które mnie otaczają. Postanowiłam pochodzić z tym tematem, poobserwować i pomyśleć. Wyszukiwanie w ludziach dobrych rzeczy to jest zawsze dobry pomysł 🙂 I wiecie co, kiedy patrzy się na człowieka pod takim kątem, te dobre rzeczy również zaczynają rzucać się w oczy. Potrafiłam znaleźć coś naprawdę fajnego w każdej kobiecie, którą chociaż trochę znam, a wobec wielu z nich odczuwam niekłamany podziw. Contine reading

wszystko zaczyna się w domu

Wszystko zaczyna się w domu. To, co dobre i to, co złe. 
W domu dowiadujesz się kim jesteś, uczysz się swojego imienia i poznajesz jego znaczenie. W domu zaczyna się twój świat, przez pierwsze lata poznajesz go wszystkimi zmysłami. Chłoniesz jak gąbka. Wszystko, co się wydarza jest dla ciebie absolutną prawdą, wszystkie słowa, niepisane reguły, dźwięki i zapachy, uczucia i emocje. To czas i miejsce, w którym rodzi się twoja tożsamość.

Contine reading

trzy piękne filmy na letnie wieczory

w kinie

Często największe wrażenie robią na mnie filmy nieoczywiste. Takie, które nie krzyczą do mnie z kinowych plakatów i nie sprzedają się w kampaniach reklamowych. Filmy, o których dowiaduję się przypadkiem, przechodząc obok małego studyjnego kina, albo te, o których ktoś mi opowie, poleci, wynajdzie dla mnie spod ziemi.
Patrzę na listę obejrzanych przeze mnie filmów i te nieoczywiste najpierw rzucają mi się w oczy. Zostawiły po sobie dobre wrażenie, niektóre chwyciły za serce, a inne zmusiły do myślenia. Takie właśnie filmy lubię, kocham dobrze opowiedziane historie! Contine reading

nie zapomnij pokochać siebie

smutna księżniczka
Dawno, dawno temu, za górami i lasami, żyła sobie księżniczka. Mieszkała we własnej wymyślonej bajce,  w świecie marzeń i fantazji. Tworzyła piękne scenariusze swojego życia, w których główną rolę zawsze odgrywał On – wyśniony książę na białym koniu. W najbardziej romantycznej wersji wydarzeń idealny książę pojawiał się na rumaku i porywał piękną księżniczkę, zabierał ją do swojego wspaniałego królestwa, gdzie żyli długo i szczęśliwie.
Czekała więc na ten magiczny moment. Nosiła wysokie obcasy i muskała różem policzki, aby zachwycić go swoim pięknem, gdy już stanie w progu jej drzwi.

Contine reading

rozmowa to letnia burza

burza
Niewypowiedziane pytania i emocje gromadzą się w nas jak ciemne chmury. Lepkie powietrze, pełne niedopowiedzeń, nie pozwala nam głęboko oddychać. To znak, że zbiera się na rozmowę. Jak na burzę z piorunami.
Czujemy niepokój, słysząc w oddali pomruk pierwszych grzmotów. Wiemy, że to nieuniknione, czekamy na coś, co przyniesie ulgę i oczyszczenie. Ale boimy się gwałtowności tego żywiołu.
Mamy cichą nadzieję, że być może tym razem przejdzie bokiem. Jeszcze ten jeden raz. Tak już przecież bywało, udawało nam się uniknąć konfrontacji, jesteśmy przecież mistrzami świata w powstrzymywaniu nagromadzonych emocji. Umiemy schować pod powiekami strumienie łez, które zamiast oczyścić nam wzrok, płyną do wewnątrz i zatruwają nasze serca.
Tak więc czekamy, spoglądając niespokojnie na horyzont, a powietrze staje się coraz bardziej ciężkie i gorące.
W naszej głowie krążą miliony myśli, jak szalone jaskółki, które czują nadchodzący deszcz. Nie potrafimy ich okiełznać. Każda z nich czeka na uwolnienie, każda musi zostać wypowiedziana i usłyszana, nawet jeśli nie spotka się ze zrozumieniem, poleci w świat wolna i spokojna. Nie możemy zamknąć ich w klatce, bo nas zakrzyczą.
I kiedy już się rozpęta, gdy naprawdę jesteśmy w samym środku żywiołu… czujemy na twarzy oczyszczające strumienie deszczu. Krzyczymy z głębi serca, żeby nas usłyszano pośród piorunów. Wiemy, że to dobre, że teraz w końcu wolno i trzeba. Przez chwilę jest strasznie, zapada ciemność i nie wiadomo co będzie dalej. Wypuszczamy nasze emocje z rąk, tracimy poczucie bezpieczeństwa i jesteśmy zależni od nieprzewidywalnego żywiołu…
Ale okazuje się, że błyskawice uderzają nie w nas, lecz zawsze gdzieś obok. Okazuje się, że dają światło, w którym przez sekundę możemy zobaczyć twarz tej drugiej osoby. Prawdziwą twarz i prawdziwe emocje. Rozumiemy wtedy, że ona również boi się burzy, być może jeszcze bardziej od nas. I że razem będzie nam łatwiej stawić jej czoła.
Po burzy powietrze staje się czyste i świeże. Bierzemy pierwszy głęboki oddech. Jak mogliśmy do tej pory nie oddychać? Jak mogliśmy zadowalać się gorącą i lepką namiastką powietrza?
Temperatura spada o kilka stopni, ale nie jest nam zimno. Delikatny wiatr przyjemnie dotyka naszej twarzy.
I ta cisza. Bez żadnych niepotrzebnych myśli, bez nabrzmiałego strachem oczekiwania na najgorsze…
Jest po prostu ta chwila. Piękna, bo będąca początkiem czegoś dobrego, nowego dnia, jeszcze jednej szansy.
Gdzieś w dali odzywa się pierwszy ptak… Życie powoli wraca do normy.
po burzy

szejk kawowy z awokado

szejk kawowy z awokado
Należę do kobiet o klasycznych upodobaniach. Lubię, gdy kawa jest gorąca, a piwo zimne. Nigdy na odwrót! Ale dla tego napoju robię wyjątek, zwłaszcza w samym środku upalnego lata 🙂
Pomysł został przywieziony z dalekiej Indonezji, przez kolegę, który poza służbowymi obowiązkami miał okazję zasmakować w lokalnych potrawach i atrakcjach. Czy wiesz, co ja tam piłem?! – usłyszałam na powitanie i musiałam przyznać, że połączenie zimnej kawy i awokado jest tak kusząco egzotyczne, że również muszę spróbować. Nie w Indonezji (może kiedyś!), ale w mojej własnej kuchni.
Coffee Avocado Shake jest hasłem nieobcym wyszukiwarce, więc po kilku minutach miałam już pogląd i plan. Mój przepis to kombinacja kilku innych, jednak główna zasada wszędzie jest taka sama: kawa, awokado, mleko i lód.

Contine reading