są tacy ludzie

są ludzie

 

Są ludzie, którzy okłamują cię nawet milcząc. Tacy, którzy odmawiają słów, by w zamian bardzo mocno „dać do zrozumienia”. Tak mocno, jak daje się w twarz. Tylko po to, aby oprzeć się pewnie na twojej nagłej niepewności. Aby być o krok przed tobą. Są ludzie, którzy podnoszą na ciebie oczy znad zakrytych kart. W grze z góry obliczonej na twoją przegraną.  Contine reading

Dlaczego jestem feministką. I dlaczego nie jestem.

jestem feministką
„Feminizm jest jak dobry i zły cholesterol” – zwykł mawiać Krzysztof Zanussi, jeden z niewielu ludzi, których jestem skłonna uznać za autorytet. Ponieważ mądrze mówi. I w całej tej dyskusji, która nieustannie odżywa w mediach, właśnie jemu udało się uchwycić to, co w feminizmie jest tak kłopotliwe: niejednoznaczność. Zadaj sobie pytanie, czy jesteś feministką (albo feministą, czemu nie?), a prawdopodobnie natychmiast pojawi Ci się w głowie tyle samo dobrych, jak i złych skojarzeń. Dlatego właśnie feminizm, w zależności od kontekstu, może wywoływać skrajnie sprzeczne reakcje, od gorącego poparcia, do radykalnego sprzeciwu.
Dziś spróbuję zmierzyć się z niejednoznacznością tego pojęcia i powiedzieć Wam co ja o tym wszystkim myślę.

Bo generalnie jestem feministką. I jednocześnie zupełnie nią nie jestem.

Contine reading

dziwacy ocalą ten świat

dziwacy ocalą ten świat

 

Czym różni się indywidualista od dziwaka? Zwróćcie uwagę już na sam wydźwięk tych słów. Tak bardzo bliskoznaczne, a nacechowane tak różnymi emocjami.

Indywidualista zaczyna się tam, gdzie dziwak zyskuje szacunek. Przestaje być nieszkodliwym ekscentrykiem, który odstaje w jakiś irytujący sposób od normy. Zaczyna być ceniony za swoją odmienność, wyznacza nowe trendy albo z daleka budzi podziw tym, że ma odwagę być inny niż wszyscy. Nie każdy dziwak stanie się indywidualistą. Ich życie jest często pełne samotności i niezrozumienia. A iskra odmienności, którą w sobie mają, bywa za wszelką cenę tłumiona przez „normalne” otoczenie.

Jednak mam taką teorię, że to właśnie w dziwakach drzemie największy potencjał. I że oni ocalą ten świat. Contine reading

Sprawdzone sposoby na… wrażliwość

sposoby na wrażliwość

 

Miałam to szczęście (tak, wciąż uważam że szczęście) urodzić się z zespołem wrodzonej wrażliwości i właściwie przez całe życie uczę się radzić sobie z tą przypadłością. Przy czym już od dawna nie myślę o sobie jak o lalce z kruchej porcelany. Czuję się pewnie w tym temacie, chociaż życie wciąż zaskakuje mnie czymś nowym i każe mierzyć się z sytuacjami, w których wrażliwość zdaje się być przeszkodą, a w końcu okazuje się kluczem.

Dziś będzie nieco mojej ulubionej alchemii. Kilka wypróbowanych w ogniu  życia sposobów na okiełznanie wrażliwości. I jej przemianę. Przekonasz się, mój Czytelniku, że wrażliwość, chociaż czasem ciąży Ci jak ołów, może stać się najcenniejszym złotem Twojego życia. Contine reading

trzy zdziwienia #4

trzy zdziwienia #4

 

Bardzo lubię dworzec Warszawa Wschodnia.
Zazwyczaj jest moim dworcem przesiadkowym, ale tym razem muszę go odnaleźć na warszawskiej Pradze, bo właśnie tam moja podróż się zaczyna. Nie ma z tym problemu, pierwsza napotkana osoba wskazuje mi drogę i rzeczywiście okazuje się, że to za następnym rogiem. Dworzec jest tak samo fajny, jak zapamiętałam, duży, nowoczesny, w miarę czysty i logicznie oznaczony. A jednak coś się zmieniło, aby kupić bilet, muszę pobrać numerek do kasy, dokładnie tak, jak to działa na poczcie. Biorę więc świstek papieru i idę do poczekalni, ustawić się w kolejce. Trzy kasy czynne, będzie dobrze.

Contine reading

tajemniczy ogród

 

Tajemnica. To ona czyni Cię piękną i silną. Sprawia, że jesteś trochę nie z tego świata. Tworzy w Tobie inny, równoległy wymiar, w którym przebywając stajesz się naprawdę sobą.
Tajemnica, która nie jest niedomówieniem, ani skrytością. Która nikogo nie chce oszukać, lecz wiele rozjaśnia. Tajemnica, która nie osłabia, lecz daje Ci siłę.
A gdybym powiedziała Ci, że tajemnica to coś więcej niż sekret, że to miejsce głęboko ukryte w Tobie samej? Jak ogród za porośniętą zielonym bluszczem bramą… Gdybym powiedziała, że w każdej chwili możesz tam wrócić, schować się w cieniu wysokich drzew, zanurzyć stopy w wilgotnej trawie?
Ogrody budzą w nas pierwotne tęsknoty… Twój ogród woła i pragnie być przez Ciebie odkryty.

.

Contine reading

„święty spokój” nie istnieje

święty spokój

 

Możliwe, że kiedyś życzyłam komuś z Was świętego spokoju. Z okazji Świąt, urodzin, albo w jakimś innym momencie. Dziś wszystko to odwołuję! Ponieważ są to chyba najgorsze życzenia, jakie można komuś złożyć. Nie miałam wprawdzie na myśli nic złego, wszystko, co kojarzy się ze świętym spokojem wydaje się być dobre i pożądane. Jakże często zaklinamy w myślach ten zwariowany świat, aby przyniósł nam odrobinę wytchnienia… Dziś jednak mam zamiar wywrócić Wasze myślenie do góry nogami. Rozbiorę to dziwne życzenie na czynniki pierwsze i pokażę, że spokój nie ma nic wspólnego ze świętością. Niezależnie od tego, w jaką świętość wierzysz, mój Czytelniku. Contine reading

projekt „Skrzydlarnia”

skrzydlarnia

 

Z czym kojarzą Wam się skrzydła? Z wznoszeniem się ku niebu? Z ptakiem albo motylem? Z samolotem, może z daleką podróżą? A może z rozwijaniem możliwości i podejmowaniem ryzyka? Mi jeszcze dodatkowo z aniołami, a jakże 😉  Skrzydła zawsze przecież kojarzą się pozytywnie. Zawsze działają na wyobraźnię i wzbudzają tęsknotę… nie koniecznie za lataniem. Ale za sięganiem po więcej.  

Ja ostatnio sięgnęłam po więcej i zrobiłam mały kroczek, wychodząc poza ramy tego bloga. Pierwszy, ale mam nadzieję, że  nie ostatni. Opowiem Wam dziś o „Skrzydlarni”, którą mam przyjemność współtworzyć. Opowiem Wam również o moich skrzydłach, o tym dlaczego tak ważne jest, aby były dwa i aby różniły się od siebie.  Contine reading

powiedz mi coś nowego, życie

powiedz mi coś nowego, życie

 

Teraz, kiedy całe świąteczno-noworoczne zamieszanie ma się ku końcowi, mogę się Wam przyznać, że nie lubię tych Świąt. Przez cały grudzień z utęsknieniem czekam na pierwsze dni stycznia. Dopiero teraz zaczyna się mój ulubiony czas. Jeśli w ogóle za coś lubię zimę, to za taki jej obraz jak na zdjęciu powyżej. U mnie co prawda prawie nie ma już śniegu, ale pierwsze dni Nowego Roku wyglądały właśnie w ten sposób. I z tym mi się niezmiennie kojarzą, z mroźnym świtem, przefiltrowanym przez krystaliczne powietrze. Ze świeżym, nietkniętym jeszcze ludzką stopą śniegiem. Może to dlatego, że bardzo lubię początki. A początek Nowego Roku jest jak biała niezapisana kartka, podobna do tego śniegu właśnie. I jest spokojem który przychodzi po świątecznym i sylwestrowym okresie, pełnym jednak pełen pewnego zamętu. Powiedz mi więc coś nowego, życie, słucham cię w tej noworocznej ciszy. Przynieś mi coś, czego jeszcze nie znam i namieszaj mi w głowie! Contine reading

Co naprawdę mężczyzna powinien zbudować…

mężczyzna powinien zbudować

 

 

Powinien zbudować dom, zasadzić drzewo oraz spłodzić syna. Wiem, że panowie podchodzą do kanonu tych zasad na różne sposoby. Poważnie i dosłownie, metaforycznie albo ironicznie. Zwłaszcza ironicznie, jeśli realizacja męskich zadań nie idzie w życiu zbyt dobrze i nie ma widoków na to, że pójdzie. Kpina jest czasem świetnym sposobem na podrasowanie własnej samooceny.

Ale nie byłabym zdziwiona, gdyby okazało się że autorkami powyższej idei męskości są kobiety. I że nieprzypadkowo umiejętność budowania postawiona jest na pierwszym miejscu. Ponieważ budowanie jest  właśnie tym, co sprawia mężczyznom największą trudność i stanowi przedmiot największego niepokoju ze strony kobiet. Dziś o (nie)umiejętności budowania słów kilka. Poważnie oraz nieco metaforycznie. Kpinę odsuwany na bok.

Contine reading