5 największych kobiecych lęków

5 największych kobiecych lęków

 

Pamiętam, miałam kiedyś koleżankę. Bardzo ładną, inteligentną i w stałym, szczęśliwym związku. Pamiętam jej przepastne, brązowe oczy i  gładkie włosy, które nigdy się nie puszyły, czego szczerze jej zazdrościłam. Nie mówiąc już o obłędnej figurze. Pamiętam, że byłyśmy kiedyś razem na studenckiej imprezie. Jednej z tych, na których pije się na tyle dużo, aby zapomnieć o stresach całego tygodnia, ale na tyle mało, że raczej nikomu nie urywa się film. Ewa przyszła ze swoim chłopakiem, sympatycznym gościem, z którym była od lat. Ta dwójka z początku bawiła się razem ze wszystkimi, ale po pewnym czasie odsunęli się na bok, pogrążeni we własnej rozmowie. Ewa była coraz bardziej pijana i powoli przestawała kontrolować swoje zachowanie. Widziałam, jak jej chłopak bierze ją w objęcia i próbuje coś cierpliwie tłumaczyć. W pewnej chwili zobaczyłam łzy w jej ogromnych, smutnych oczach, którymi patrzyła błagalnie na swojego mężczyznę. I usłyszałam co mówi, szarpiąc gwałtownie jego koszulę. „Marek, czy ja jestem ładna? Ale powiedz mi… Czy ja jestem ładna? Jestem…?” Jego słów nie dosłyszałam, ale mieszanina czułości i zmęczenia w oczach mówiła mi, że nie pierwszy raz zmaga się z histerią swojej dziewczyny.

Scena z tamtej imprezy mocno wryła mi się w pamięć i od tamtej pory jest dla mnie symbolem jednego z największych kobiecych lęków.   Contine reading

cała prawda o feromonach cz.2

cała prawda o feromonach 3

 

Być może pamiętacie film „Zakochani”, polską komedię romantyczną sprzed kilkunastu lat z Magdaleną Cielecką? Jest to historia Zosi, pięknej kobiety, specjalizującej się w rozkochiwaniu w sobie mężczyzn, która w końcu sama pada ofiarą miłości. Zosia polega nie tylko na własnej urodzie. Ma doskonale przemyślane strategie uwodzenia, a jedną z nich jest zapach. Nigdy nie zapomnę sceny, w której Zosia udaje się do azjatyckiego szamana-zielarza, aby kupić wielkiego, lśniącego owada w rattanowej klatce. Wystarczy jedna kropelka jego miłosnej wydzieliny, aby perfumy zamieniły się w niezawodny eliksir uwodzenia. Mężczyźni padają do jej stóp, a ona robi z nimi dokładnie to, co chce. Bajka?

W dzisiejszych czasach Zosia miałaby dużo prostsze zadanie. Hasło „feromony” wpisane w wyszukiwarkę przeniosłoby ją do krainy sklepów internetowych, oferujących dziesiątki pachnących eliksirów miłości. Oficjalnie i z dostawą do domu.  Zarówno twórcy filmu, jak i sprzedawcy perfum, doskonale wiedzą że feromony działają na wyobraźnię. Dziś postanowiłam sprawdzić, czy te kuszące wizje mają coś wspólnego z prawdą.  Contine reading

50 odcieni kobiecości – oczami mojego mężczyny

50 odcieni kobiecości

 

Wiem, że spodziewacie się drugiej części tekstu o feromonach. Jestem na etapie reaserchu i pisania, więc wkrótce na pewno się pojawi. Jednak w międzyczasie chciałabym podzielić się w Wami czymś na bieżąco 🙂 Pisałam już o tym na Facebooku, napiszę i tutaj – mieliśmy ostatnio z M. naszą małą rocznicę (dobra, miesięcznicę). Celebrowanie takich chwil jest czymś wspaniałym i myślę sobie, że można to porównać do obchodzenia Walentynek wiele razy w roku. Naprawdę każda okazja jest dobra, żeby uczcić obecność tej jedynej, ukochanej osoby w naszym życiu. My cieszyliśmy się sobą i pysznym ciastem czekoladowym w kameralnej kafejce na olsztyńskiej Starówce. Ot, taka nieco bardziej uroczysta randka w piękny, ciepły wieczór. Nie umawialiśmy się na prezenty, prawdę mówiąc nawet nie przyszło mi do głowy, aby coś przygotować i czegoś się spodziewać. A jednak to właśnie tego dnia dostałam najpiękniejszy prezent w całym moim życiu. Najlepszy, jaki tylko zakochana kobieta -blogerka! – może dostać od swojego mężczyzny 🙂

Contine reading

cała prawda o feromonach cz.1

cała prawda o feromonach

 

Jako kobieta czuję, że są, działają i stanowią potężną siłę. Intuicja podpowiada mi, że to właśnie nimi kierowałam się wybierając lub odrzucając mężczyzn w moim życiu. Choć zawsze miałam też jakieś racjonalne powody. Lubię myśleć, że biologia jest trochę taką dobrą Matką Naturą, w której głos trzeba się wsłuchać, aby życie potoczyło się w dobrym kierunku… Ale jako biolog wiem, że feromony to konkret. Żadna magia, żadne tajemnicze cząsteczki, dodające pikanterii odwiecznej damsko-męskiej grze. To, że postrzegamy je w ten sposób jest w dużym stopniu zasługą firm perfumeryjnych. Łatwiej sprzedać produkt otoczony aurą tajemniczości, niż wytłumaczyć dokładnie jak on działa. Zwłaszcza jeśli… trudno udowodnić że rzeczywiście działa. Dziś więc będę przede wszystkim biologiem, odłożę na chwilę na bok moje romantyczne teorie i zajmę się faktami. Ponieważ fakty o feromonach są naprawdę fascynujące! Nawet jeśli odrzemy je z tajemniczości, otrzymamy niezwykłą opowieść o tym, jak mądra jest biologia. Naprawdę fajnie jest wiedzieć niektóre rzeczy. I opłaca się. Zanim sięgniesz do kieszeni po pieniądze na specyfik, który ma Cię uczynić demonem seksu.  Contine reading

dobry czas na dziecko

dobry czas na dziecko

 

Tak więc mamy za sobą kolejną internetową przepychankę, tym razem wokół kampanii promującej macierzyństwo. Możemy już teraz spojrzeć sobie na nią trochę z dystansu. Ja właśnie tak staram się patrzeć, pomimo że pierwsza moja reakcja była zdecydowanie anty i bardzo na nie. Ale nawet z pewnej odległości krajobraz po bitwie wygląda dość dziwnie. Spot, który miał zachęcić kobiety do rodzenia dzieci, wywołał efekt wprost przeciwny. Mam wrażenie, że wiele z nas pod jego wpływem poczuło w sobie ducha walczących o swoje prawa feministek, choćby nawet do feminizmu było im daleko. Ja mam podobne odczucia. Całym sercem podziwiam kobiety, które decydują się na dziecko w młodym wieku. Jedno, drugie, kolejne. Zwłaszcza jeśli łączą macierzyństwo z pracą zawodową, a tym bardziej karierą. Do takich kobiet należy ten świat. Nie pomylę się wiele jeśli powiem, że większość z nas utożsamia posiadanie dzieci ze szczęściem. A jednak masowo krytykujemy spot, który do tego szczęścia nas namawia. Halo, coś poszło nie tak. 

.

Contine reading

góry są po to, żeby się wspinać

góry są po to

 

Ania i Magda były przyjaciółkami od czasów dzieciństwa. Połączyła je szkolna ława i wspólne osiedle. Poza tym dzieliło je wszystko. Magda wychowywała się ciepłym domu, w którym zamożni i troskliwi rodzice zapewniali jej wszystko. Najlepsze ubrania, zgodne ze zmieniającą się sezonowo modą. Pełen wachlarz zajęć pozalekcyjnych i zagraniczne wyjazdy na wakacje. Magda miała bezpieczny dom, który dawał jej pewny i bezpieczny strat w przyszłość. Ania nie miała takiego szczęścia. Była jedną z pięciu córek wiecznie pijanego ojca, który rzadko pokazywał się w domu. I słabej, chorowitej matki, która nie miała sił, aby się o nią zatroszczyć. To Ania troszczyła się o mamę i o młodsze rodzeństwo. Szybko dorosła. Musiała, bo wraz ze śmiercią schorowanej matki rozpadł się jej dom.

Zbliżała się matura, czas ważnych decyzji i pierwszych kroków w dorosłe życie. Obie dziewczyny miały podobne marzenia. Chciały iść na studia. Podczas gdy dla Ani była to przepustka do lepszego życia, Magda chciała kształcić się aby przejąć kiedyś firmę swego ojca. Każda z nich chciała zakochać się i założyć rodzinę. Ania zawsze marzyła o spokojnym domu pełnym miłości. Magda w takim domu wyrosła. 

Miały przed sobą długą drogę w dorosłość, pełną zakrętów i niewiadomych. Jedna z nich była usłana różami, a druga wiodła ostro pod górkę. Chcecie wiedzieć, która prowadziła do celu?  Contine reading