zgubiliśmy się w Rzymie

zgubiliśmy się w Rzymie - Palatyn

 

Wymyśliliśmy sobie ten Rzym w samym środku zimy. Były to początki naszego „bycia razem” ale przeczucie mówiło mi już wtedy, że z tym facetem można mieć plany. – Pojedźmy gdzieś w te wakacje – powiedziałam pewnego wieczoru, robiąc herbatę w mojej jasnej kuchni, podczas gdy za oknami dawno zapadł już wczesny, zimowy zmierzch. – W jakieś ciepłe, słoneczne miejsce. – Na przykład gdzie? – zapytał mój Mężczyzna. – Pojedźmy do Włoch – odpowiedziałam bez większego wahania, bo od pewnego czasu Italia znajdowała się na pierwszym miejscu moich podróżniczych marzeń. Okazało się, że żadne z nas nigdy tam nie było i że jeśli Włochy, to koniecznie Rzym. I na tym stanęło. A we wrześniu to, co postanowione, ciałem się stało i obydwoje szczęśliwie postawiliśmy stopy na płycie podrzymskiego lotniska. A potem rozpoczęła się bajka, o której dziś chcę Wam w paru słowach i zdjęciach opowiedzieć. Nie będzie to typowo turystyczny wpis, nie w głowie mi oprowadzać Was po rzymskich ulicach i zabytkach. Będzie to osobista historia zachwytów i zdziwień, anegdotek, ciekawostek i tego, co wydaje mi się fajne albo inne w życiu mieszkańców Wiecznego Miasta. Zaparzcie sobie kawę i usiądźcie wygodnie, bo takiego tekstu jeszcze u mnie nie było 🙂 Contine reading

szkatułka z linkami #3

szkatułka z linkami

 

Kiedy czytacie te słowa, ja prawdopodobnie pomykam wśród chmur z ziemi polskiej do włoskiej. Albo wystawiam twarz do słońca, niepodzielnie panującego na rzymskim niebie. W każdym razie – mam urlop i długo wyczekane wakacje 🙂 W tym roku musiałam czekać na nie przez całe lato i konsekwentnie siedzieć w pracy, podczas gdy wszyscy urlopowali przede mną. Ale było warto! Cóż cenniejszego, niż naładować baterie włoskim słońcem, tuż przed długą, polską zimą? Mam nadzieję, że będzie fajnie 🙂 A w międzyczasie nazbierałam dla Was solidną garść linków godnych kobiecej uwagi. Dziś będzie dość poważnie i nieco refleksyjnie, ale nie zabraknie też przyjemnych rzeczy dla oka 🙂 Zapraszam! Contine reading

Dlaczego ty nic o sobie nie mówisz?

dlaczego ty nic o sobie nie mówisz?

 

Jako osoba dość małomówna spotykam się z tym pytaniem praktycznie od dziecka. Występuje ono z resztą w różnych odmianach, tak jak różne są sytuacje, w których pada. Dlaczego ja o tobie nic nie wiem? Czemu tak mało się odzywasz? I moje ulubione – dlaczego tak ciężko coś z ciebie wyciągnąć? Przy czym nie jest wcale tak, że spotykam na swojej drodze samych empatycznych ludzi, szczerze zainteresowanych mną i moim życiem. Zazwyczaj w tym wszystkim kryje się domieszka pretensji. Pod przykrywką zainteresowania słyszę lekko napastliwy ton, który sugeruje, że nie spełniam czyichś oczekiwań. W co oczywiście natychmiast zaczynam wierzyć. Pytanie o to, dlaczego mało o sobie mówię, zachęca mnie do otwartości mniej więcej tak, jak krokodyl do wejścia do wody. Tylko on ma w tym interes 😉

Czy otwarte mówienie o sobie jest rzeczywiście zachowaniem, którego się od nas wymaga, a małomówność – towarzyskim nietaktem? I dlaczego słowa, które mają nas ośmielić, wywołują często skutek wprost przeciwny? O tym w dzisiejszym tekście.

.

Contine reading

zaufanie w sieci, w sieci zaufania

zaufanie w sieci

 

Co jakiś czas zdarza mi się być w kościele i słuchać wyjątkowo nudnego kazania. W takim przypadku zawsze jestem niezadowolona i zazwyczaj głośno o tym mówię. Mój chłopak zaczął się już podśmiewać z tych moich wygórowanych wymagań, ale w sumie ma rację – jestem wymagająca. Jeśli poświęcam 20 minut na wysłuchanie tego, co ktoś chce mi przekazać ex cathedra, właściwie tylko dlatego, że ma taką możliwość, chciałabym żeby było to wartościowe. Nie zawsze takie jest i nie zawsze człowiek, którego słucham jest dla mnie osobą godną zaufania. (Tu muszę zaznaczyć, że zazwyczaj ufam konkretnej osobie, nigdy instytucji.) Może to odrobinę dziwne porównanie ale myślę że podobnymi wymaganiami kieruje się większość odbiorców treści internetowych.  Contine reading