alchemia kobiecej kuchni i samosy indyjskie

kobieca kuchnia

 

Ciepła, jasna kuchnia. Za oknem już ciemno, jest wczesny zimowy wieczór. Ale tego wieczoru świat zaczyna się i kończy w tej kuchni. Wypełnionej gwarem kobiecych rozmów, przepojonej zapachem orientalnych przypraw… W kuchni, w której panuje twórczy nieład, a w powietrzu unosi się radość wspólnego gotowania. 

Jest takie powiedzenie o sześciu kucharkach. Podobno z ich gotowania nie wynika nic dobrego. A ja uwielbiam wspólne przygotowywanie posiłków! Zwłaszcza w gronie kobiet. To jak rytuał, który jednoczy, odpręża i daje wiele przyjemności. Nie wyobrażam sobie przygotowywania samosów w inny sposób. Z tym daniem łączą się wspomnienia i różne historie… Contine reading

3 produkty na odchudzanie

file0001047201727

 

Prawda jest taka, że na każdego działa coś innego. Często entuzjastycznie rzucamy się nowe sposoby odchudzania, odżywiania czy pielęgnacji, ponieważ ktoś inny uzyskał w tym spektakularne rezultaty. Ile znacie osób, które stosowały dietę Dukana? A ile rzeczywiście schudło? Okazuje się, że metabolizm każdego z nas ma swój niepowtarzalny rytm. Poznając go i próbując nowych rzeczy, prędzej czy znajdujemy to, co naprawdę na nas działa. To jak strzał w dziesiątkę! Ale szczęściu trzeba trochę dopomóc. Contine reading

„Opanuj swój metabolizm”

 

opanuj swój metabolizm

 

 

Byłam przekonana,  że sięgam po poradnik zdrowego odżywania. A tymczasem trafiła mi się fascynująca historia kobiety, która nauczyła się rozumieć swoje ciało i współpracować z nim w drodze do pięknej sylwetki i zdrowia. Znacie Jillian Michaels? Przed lekturą książki miałam ją za jedną z wielu instruktorek fitness, o których wiem że są, ale nigdy ich nie oglądam. Ani tym bardziej z nimi nie ćwiczę 😉 Więc do książki przyciągnęła mnie nie tyle jej osoba, co słowo „metabolizm” w tytule. Przeczuwałam, że ta kobitka ma do powiedzenia coś więcej o zdrowym odżywianiu niż większość innych specjalistów. I nie pomyliłam się, jej książka trafia w sedno sprawy. Koncentruje się bowiem na wytłumaczeniu powiązań między dietą a hormonami, między tym co wprowadzamy do organizmu, a tym jak reaguje na to nasze ciało. „Opanuj swój metabolizm” to potężna dawka wiedzy, która naprawdę otwiera oczy i motywuje do dobrych zmian.  Contine reading

ciasto dla panny młodej i historia w tle

panna młoda

 

Zrobiłam ciasto dla przyszłej panny młodej, ciasto nie na ślub jeszcze, lecz na wieczór panieński.  Na końcu znajdziecie przepis. Jednak nie będzie to post kulinarny, a ciasto nie zagra w nim roli głównej. Tak naprawdę jest to tylko pretekst do opowiedzenia historii o tym, w jaki sposób wesela łączą ludzi. To dość zaskakujące, że drugi raz w krótkim czasie biorę udział w weselnym zamieszaniu i drugi raz doświadczam podobnym emocji. Dobrych i wzruszających. Historia jest długa, ale obiecuję, zabawna 🙂 A ciasto jest dobre na wiele różnych okazji. 

Contine reading

malinowe brownie i ważne info

ciasto czekoladowe z malinami

Połączenie czekolady i malin wywołuje u mnie ekscytację. To moje ukochane smaki. O ile czekolada rośnie na drzewach cały rok, wystarczy tylko sięgnąć ręką po tabliczkę w sklepowym sadzie, o tyle świeżutkie maliny prosto z krzaka zdarzają się tylko o tej porze. Późnym latem. To idealny czas na łączenie smaków.

Wymyśliłam sobie, że upiekę malinowe brownie nie tylko pyszne ale i zdrowe. Wmyśliłam, że będzie z kaszą jaglaną. Czyli bez glutenu. To moje pierwsze ciasto z jaglanką, do tej pory uważałam, że kasza to kasza i do słodkich wypieków się nie nadaje. Nawet jaglanej przydzielałam jedynie role drugoplanowe w obiadach i sałatkach. W tym cieście też nie gra pierwszych skrzypiec, bo czy mogłaby przyćmić maliny i czekoladę? Ale śmiało mogę powiedzieć, że jest reżyserem tego przedstawienia. Contine reading

szejk kawowy z awokado

szejk kawowy z awokado
Należę do kobiet o klasycznych upodobaniach. Lubię, gdy kawa jest gorąca, a piwo zimne. Nigdy na odwrót! Ale dla tego napoju robię wyjątek, zwłaszcza w samym środku upalnego lata 🙂
Pomysł został przywieziony z dalekiej Indonezji, przez kolegę, który poza służbowymi obowiązkami miał okazję zasmakować w lokalnych potrawach i atrakcjach. Czy wiesz, co ja tam piłem?! – usłyszałam na powitanie i musiałam przyznać, że połączenie zimnej kawy i awokado jest tak kusząco egzotyczne, że również muszę spróbować. Nie w Indonezji (może kiedyś!), ale w mojej własnej kuchni.
Coffee Avocado Shake jest hasłem nieobcym wyszukiwarce, więc po kilku minutach miałam już pogląd i plan. Mój przepis to kombinacja kilku innych, jednak główna zasada wszędzie jest taka sama: kawa, awokado, mleko i lód.

Contine reading

zupa na ciążowe zachcianki

zupa na ciążowe zachcianki

W mojej rodzinie urodzi się dziecko. To bardzo dobra wiadomość:)

Czekam na to wydarzenie jak na przełamanie złej passy, ciągu chorób, śmierci, rozstań i konfliktów, które do pewnego czasu ciążą nad nami. Czekam na zwycięstwo życia, na nowy początek, odwrócenie karty i  napisanie nowego rozdziału 🙂
Mała istotka przebiera nóżkami w brzuchu mojej siostry. Przeżywam to razem z nią. Słucham o porannych mdłościach, oglądam zdjęcia USG i chłonę informacje o każdym kolejnym centymetrze i gramie. Cieszę się i oczekuję 🙂 Contine reading

hummus – moja kreatywna wersja

hummus

Kreatywność jest córką potrzeby i matką wielu kuchennych eksperymentów. Kiedy bardzo czegoś chcesz, ale brakuje ci jednego elementu układanki – obudź kreatywność i wymyśl jak to obejść!
Zabrzmiało jak początek tekstu motywacyjnego 😉 A rzecz jest banalna, o hummus chodzi.

Nigdy dotąd nie jadłam i nigdy nie robiłam, ale od dawna miałam ochotę spróbować. Hummus kusił mnie egzotycznym pochodzeniem, prostotą wykonania i tajemnicą smaku, którego nie mogłam sobie wyobrazić. Ciecierzyca i sezam, jak to się ma do siebie?
Cieciorkę mam w kuchni zawsze na posterunku, namaczam, gotuję (czyli ambitnie, nie z puszki). Drugi niezbędny składnik, tajemnicza pasta tahini, okazała się większą zagwostką. Nigdzie nie mogłam jej upolować, pomimo uważnego przeczesywania półek działów orientalnych wszystkich większych marketów. Zawiodła mnie nawet Alma, która zawodzi rzadko, gdy szukam takich dziwnych rzeczy. Zaczęłam już rozważać opcję zamówienia tego maleństwa przez internet. Ale pomyślałam sobie, bez przesady, to tylko sezam i trochę oliwy. Bez problemu mogę zrobić sama.

Sezam należało uprażyć, a następnie zblendować. I tu ogarnęła mnie zaduma nad moim zwykłym, ręcznym blenderem o mocy 400 WAT. Czy się nadaje i czy podoła? Nie chciałam ryzykować utraty mojego kuchennego ulubieńca, ale przypomniałam sobie, że mam jeszcze jedno urządzenie, którego mogłabym użyć.

Stary dobry młynek do kawy. Naprawdę stary i naprawdę dobry. Wytwór epoki PRLu, służył kiedyś moim rodzicom do mielenia kawy w ziarnach, jeśli w ogóle udało im się taką dostać. Za lepszych czasów, w erze kaw rozpuszczalnych instant, przeszedł na emeryturę, dorabiając sobie czasem mieleniem cukru na puder.

młynek1młynek2

Do moich celów nadał się doskonale, uprażony z odrobiną soli sezam zmieliłam na drobny pył i w takiej formie połączyłam z oliwą z oliwek. Oryginalnej pasty nigdy na oczy nie widziałam i nie próbowałam, ale mam nadzieję, że udało mi się zbliżyć do ideału.

sezam w młynku
pasta

Kolejną inwencją własną było urozmaicenie hummusu pieczonym czosnkiem. Pomysł zaczerpnęłam z bloga Jagody i upiekłam czosnek zgodnie z jej metodą (15 minut w nagrzanym do 180 st piekarniku). Śmiało mogę powiedzieć, że pieczony czosnek zagości w mojej kuchni na stałe! Jest aromatyczny (chodź mniej ostry niż na surowo) i ma przyjemną miękką konsystencję.

pieczony czosnek

A zatem, podsumowując i skracając, hummus powstał tak:

  1. 3/4 szklanki cieciorki namoczyłam na noc i gotowałam ok 1h
  2. 1/2 szklanki sezamu uprażyłam na suchej patelni z odrobiną soli, następnie zmiksowałam i połączyłam z 3 łyżkami oliwy z oliwek
  3. Główkę czosnku, ściętą z jednej strony, piekłam 15 min w nagrzanym do 180 st piekarniku
  4. Całość zblendowałam już blenderem ręcznym.

Do mojego hummusu dodałam pół upieczonej główki czosnku. Chcę go jeść na śniadania w godzinach wczesnorannych i troszczę się o moje relacje z ludźmi 😉
Hummus nie jest fotogeniczny, więc końcowy efekt jest mało spektakularny. Nie miałam też pod ręką żadnej pietruszki ani innego figowego listka, aby przykryć jego nagą paćkowatość 😉

hummus
Hummus trafia na listę moich śniadaniowych ulubieńców! Lubi towarzystwo oliwek i rzodkiewek. Smak prażonego sezamu fajnie przebija się przez łagodną ciecierzycę, a nutka czosnku nadaje mu charakter.
Do powtórzenia. I polecam!
A może Wy polecicie mi jakieś godne uwagi hummusowe wariacje?

blender – niszcząca siła z twórczym potencajłem

blendowanie

Lubię używać blendera. Lubię ten moment, gdy ostrza idą w ruch i bezlitośnie miażdżą to, co ma ostatecznie stać się kremem, gładziutkim musem lub aksamitnym koktajlem. Blender wnosi jakiś element przemocy do kuchni, zupełnie niekobiecej niszczącej siły, która ostatecznie okazuje się twórcza. Zmuszamy materię, by zmieniła swoją strukturę, łączymy różne składniki, w różnych formach, w jedną niepowtarzalną całość. Contine reading

I believe in pink

Jeżeli coś ma kolor bladego różu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to kupię. Uwielbiam ten odcień, bo jest delikatny i kobiecy, ale nie kiczowaty. Podobno dobrze w nim wyglądam, więc może należy do kolorów przypisanych mojemu typowi urody. Ale tutaj strzelam, moje pojęcie o analizie kolorystycznej, chłodnych wiosnach i przygaszonych jesieniach jest na razie nikłe. Może warto w to pójść.
Dokładnie taki kolor ma sól himalajska, mój nowy sprzymierzeniec w pracy nad  rozsądnym soleniem.
Dzisiaj w ogóle będzie kolorowo, różowo i optymistycznie!
Opowiem wam, dlaczego solenie solą himalajską jest takie super i o co chodzi z tymi różowymi kryształkami.
Pokażę moją nową ulubioną sukienkę (oczywiście in pink), którą kupiłam sobie z okazji wiosny i z jakże wielką radością noszę.
Podzielę się też z Wami  różowym, mega kobiecym i pozytywnym cytatem:)
Contine reading