ciemna strona wrażliwości

 

Jeżeli jesteś wrażliwym człowiekiem, prawdopodobnie wiesz o tym od zawsze. Widzisz więcej niż inni, mocniej czujesz. Przejmujesz się sprawami ludzi obok Ciebie. Przez Twoją głowę nieustannie płynie strumień myśli, które wydają Ci się dziwne. A nawet bolesne. Wyjątkowo intensywnie odbierasz rzeczywistość.

Wrażliwość zaczyna być ostatnio doceniana. Jesteśmy zachęcani do otwartego okazywania uczuć. Do bycia autentycznymi w tym, co nas zachwyca i co nas boli. Ale czy na pewno wszyscy jesteśmy na to gotowi? Czy potrafimy unieść ciężar swojej wrażliwości i pod nim nie upaść?

.

Contine reading

happy blogging

Najlepiej na świcie bloguje się na luzie. Wtedy kiedy chcesz, ale nie musisz.
Gdy ścigają cię myśli, które chwytasz w locie, a nie data w kalendarzu, przed którą uciekasz.Najlepsze pomysły przychodzą do głów otwartych. Cudownie jest zanurzyć się w codzienności i wydobyć tę magię, której nikt inny nie dostrzega. A ty musisz tylko ubrać ją w słowa.

Największa chemia rodzi się między sercem, a klawiaturą. Musisz tylko dać im czas i wolność, niech swobodnie bawią się słowami. Niech flirtują, tęsknią i odnajdują wciąż na nowo wspólny rytm.

Najchętniej pisze się dla tych, którzy czekają, ale nie oczekują. Dla tych, którzy wciąż do ciebie wracają po nici porozumienia. Czujesz ich obecność po tej drugiej stronie i wiesz, że twoje myśli nie są tylko twoje. Że ktoś rozumie i podobnie widzi świat.

Najcenniejsze komentarze, to te z głębi serca. Ze szczerego zachwytu nad słowem, kolorem sukienki albo pięknem fotografii. Bez przymusu, bez „coś za coś”. Z radością dzielenia się dobrym słowem i własną myślą.

Najlepiej na świcie bloguje się na luzie. Właśnie wtedy dajesz z siebie to, co najlepsze.

nad zalaną klawiaturą

zalana klawiatura

Stało się, mleko się rozlało. A nawet nie mleko, tylko zwykła czysta woda. Mniej niż pół szklanki. Wytarłam, osuszyłam papierowym ręcznikiem i beztrosko wyjechałam na weekend. Zdziwiłam się dopiero po powrocie. Wszystko uruchamia się dzielnie do momentu wklepania hasła. I tego już zrobić nie można, bo klawiatura nie działa, ani jeden malutki klawisz. Pomimo chuchów i dmuchów pozostaje nieczuła na moje wysiłki. Trudno, trzeba nieść do serwisu cały komputer, bo to laptop. Ten jeden, jedyny raz żałuje, że jest taki kompaktowy. I pozostaje mi czekać niemal tydzień.

Contine reading

z czym kojarzą mi się żelki i inne dziwne fakty o mnie

żelki
Miałam kiedyś koleżankę, która nieustannie czesała sobie brwi. Zawsze miała przy sobie małe lusterko i szczoteczkę, aby co jakiś czas schować się za czyimś ramieniem albo zasłonić torebką i doprowadzić je do porządku. Denerwowało ją to, że jej brwi mogą być w nieładzie, a że miała długie i gęste, prawdopodobieństwo rozczochrania się było spore. Doskonale wiedziała o tym, że jej przypadłość jest dziwna i w ogóle nic sobie z tego nie robiła. Mówiła, że lubi to w sobie. Szalenie spodobała mi się jej postawa, więc ją zapamiętałam 🙂

Contine reading

Smakowanie lata

summer
.
O tej porze roku chciałabym zatrzymać wskazówki zegara. A świat wokół mnie, jak na złość, robi wszystko, aby przyspieszyć czas. Tak jakby lato przestało być aktualne w chwili, w której się zaczęło.

Sklepowe wyprzedaże wmawiają mi, że to już ostatni dzwonek, aby zdecydować się na sandałki i sukienkę w kwiatki.

Wczasy last minute narzucają myśl o rychłym zakończeniu sezonu.

Przechodzę obok kiosku z prasą. Wszystkie miesięczniki twierdzą, że lipiec jest już mało aktualny, zaczął się kilka tygodni temu i za chwilę minie.

Nawet jarzębina upiera się, że to już jej czas, w tym roku wyjątkowo wcześnie ubierając się w czerwień.

 

A ja chciałabym zatrzymać te słoneczne chwile i zapomnieć, że czas mija. Nie pozwolę nikomu się ponaglać  w smakowaniu lata. Cieszą mnie długie dni i jasne wieczory. Ciszę się patrząc na kalendarz, bo właśnie te dni są przeze mnie wyczekane i ulubione. Dopiero teraz wyjmuję z szafy letnie sukienki. Jeśli robię coś na zapas, to tylko kostki lodu na letnie upały. Myślę o urlopie, ale jeszcze nie w tej chwili. Mam mnóstwo czasu i z niczym nie muszę się spieszyć.
Wystawiam twarz do słońca. Delektuję się każdą minutą jak najsłodszą czereśnią.
Cudownie jest być tu i teraz. Najcudowniej latem!  

 

gosia

 

 

 

zdjęcie

.

.

short note: dotykam ludzi

dotyk

Dotykam ludzi, bo lubię. Tak zwyczajnie.
Nie wierzę, że można być całkowicie samowystarczalnym. Nie wierzę, że można nie mieć takich potrzeb.
Nie godzę się na to, żeby dotyk był podejrzany o ukryte intencje. Podszyty lękiem przed niezrozumieniem.
Dla mnie jest czymś świętym i jednocześnie najzwyczajniejszym na świecie.

A ludzie tak często się dziwią. Kiedy spontanicznie przytulam albo chwytam za rękę, muszę skruszyć cienki lód konsternacji. Wytrzymać sekundę wahania i niezrozumienia. Potem z reguły dostaję uśmiech zwrotny.
Chciałbym odczarować dotyk. Wypuścić w świat, jak najpiękniejszą wiadomość. Oczekiwać z otwartymi ramionami.

short note: są takie dni

przed lustrem

 źródło

Są takie dni, kiedy czujesz, że życie ostro pikuje w dół.
Patrzysz rano w lustro i już wiesz, że będzie ciężko.
Cera nie taka, cienie pod oczami pozostają uparcie widoczne. Włosy nie chcą współpracować, chociaż robisz wszystko jak zawsze.
Z garderoby wieje nudą.
Czujesz napięcie w różnych dziwnych miejscach ciała. I mgiełkę gdzieś za oczami. Czujesz się dziwnie rozsypana i amorficzna w środku. Jakbyś tak naprawdę przebywała gdzie indziej.
Może to hormony, nieprzespana noc, zła pogoda. Może katar sienny, ciśnienie albo nie wiadomo co (hormony to jednak wygodna wymówka).
Bierzesz się w garść i wychodzisz z domu. Możesz marzyć o kubku lodów czekoladowych wieczorem, ale wiesz że najpierw trzeba przeżyć ten dzień. Tak jak zawsze, jak wiele innych.
Idziesz więc w świat taka potłuczona. W autobusie siada koło ciebie jakaś dziewczyna. Nic o niej nie wiesz, ale być może one też ma jeden z takich dni. Anonimowo, jak każda z nas. Solidarnie z tysiącami kobiet.

short note: unconnected

komórka
Dopiero w pracy uświadamiam sobie jego brak. No jasne. Leżał tam gdzie zawsze, na stoliku obok łóżka. Musnęłam go wzrokiem, zdejmując sukienkę z oparcia krzesła. Żeby tylko nie zapomnieć.
Następna myśl o telefonie, godzinę później, to jednocześnie bolesny przebłysk świadomości. Nie mam, na pewno nie mam. Nie rejestruję momentu wkładania go do torebki, ani żadnego sygnału który by z niej dobiegał.
Czuję się dziwnie, jakby zerwana z cienkiej linki, która niewidocznie ale mocno wiąże mnie ze światem. Z każdą godziną coraz bardziej podoba mi się nieświadomość tego, czego ktoś może ode mnie chcieć. Uspokajam sumienie mailami do kilku najważniejszych osób.
Przyłapuje swoją dłoń na tym, że co jakiś czas podąża w miejsce, gdzie zawsze kładę telefon. Odruch, często sprawdzam w ten sposób godzinę. Dopiero teraz widzę jego bezsens, mając czas wyświetlony na monitorze i na ręcznym zegarku.

Contine reading