odwrotna strona szczęścia

odwrotna strona szczęścia

 

Rozpędziłam swoje plany w kierunku kolejnych tekstów, kobiecych, takich jakie lubicie i na jakie czekacie najbardziej. Zainspirowana odpowiedziami na ankietę, zaczęłam układać w myślach całe fragmenty postów i cieszyć się na samą myśl o ich publikacji. Dostałam skrzydeł, jeszcze większych niż zazwyczaj. Ale życie powiedziało „stop” i sprowadziło mnie na ziemię. Spróbujcie wybaczyć mi to, że jeszcze ten jeden tekst nie będzie o kobiecości. Nie będzie więc o tym, po co najchętniej tu zaglądacie. Pojawi się w nim miłość, będzie o pięknym związku i o szczęściu we dwoje, ale zupełnie inaczej niż pisałam do tej pory. Wydarzyło się bowiem coś, co bardzo mocno pokazało mi, że takie szczęście ma drugą stronę, wprost proporcjonalną do swojej wielkości. Pozwólcie mi o tym opowiedzieć. Również dlatego, że sama potrzebuję tej opowieści i chyba już po prostu nie potrafię nie pisać o tym, co szarpie moje serce. Contine reading

kiepskie Święta i dobre sposoby na ich przetrwanie

kiepskie swieta

 

Pamiętam, że kiedyś bardzo lubiłam czytać opowieści wigilijne, drukowane w przedświątecznym dodatku do naszej lokalnej gazety. Były to prawdziwe historie czytelników, którym w czasie Świąt przydarzyło się coś niezwykłego. Wiele z nich rozgrywało się w czasach wojny, głębokiego PRL-u, kiedy to niczego nie można było dostać albo podczas stanu wojennego. Te przysłane przez byłych zesłańców, opowiadały o wigiliach przeżywanych na mroźniej, dalekiej Syberii. Większości z nich towarzyszyła atmosfera niedostatku albo zagrożenia. Były na swój sposób dramatyczne. Ale równocześnie jednoczyły ludzi, bo niejednokrotnie to właśnie dzięki silnej rodzinie lub sprawnie działającej wspólnocie, udawało się takie Święta zorganizować.

W dzisiejszych czasach naprawdę trudno o tragiczne Święta. Nie dotyczą nas bezpośrednio żadne wojny (choć tu pewnie nie każdy się ze mną zgodzi), nie dręczy nas głód, omijają większe klęski żywiołowe. Zasypiamy bezpiecznie w ciepłych domach, a przecierając rano oczy, dziwmy się, że czas do Gwiazdki tak szybko topnieje i od razu biegniemy myślami do świątecznych przygotowań. Może z pewnym pośpiechem, ale i spokojem. Bo strach przed tym, że w czasie Świąt głód zajrzy nam w oczy albo śmiertelny wróg wtargnie do naszych domów,  praktycznie nas nie dotyczy. A to bardzo dużo.

Większość z nas nigdy nie przeżyje naprawdę dramatycznych Świąt. Natomiast to, że będą one kiepskie, jest już dużo bardziej prawdopodobne. Contine reading

związek bez żadnych wątpliwości

bez żadnych wątpliwości

 

Jeśli rolą blogera jest pisać o tym, co najbardziej porusza jego serce, co jest treścią jego życia i szczęściem, którym chciałby dzielić się z innymi  – to ja jestem właśnie w tym miejscu. Chciałam pisać o kobiecości i chciałam, żeby były to myśli zebrane z samego centrum kobiecego przeżywania rzeczywistości, poruszające wspólne nam wszystkim struny. I tak właśnie jest – widzę, że to co siedzi we mnie, porusza także i was. Że się przydaje, aby tę nieujarzmioną kobiecość lepiej sobie wytłumaczyć i przeżywać jeszcze piękniej. I jeszcze pełniej.

Ale chciałam też pisać o miłości. O dobrych związkach. Chciałam dzielić się z Wami wiarą w mądrą i dobrą miłość. Nie taką pełną dramatów, szarpaniny i wątpliwości, nie tą zbudowaną na romantycznych porywach serca, które jak silny wiatr, najpierw zapierają człowiekowi dech, a potem zostawiają go na ziemi ze stłuczonym kolanem. Chciałam dzielić się wiarą, a także i wiedzą o tym, jak budować miłość piękną, silną i spokojną. Taką na zawsze i na co dzień, bez żadnych wątpliwości.

I ponownie – jestem dokładnie w tym miejscu. Piszę do Was z samego środka bardzo dobrego związku, który napełnia mnie niesamowitym szczęściem i chęcią mówienia o nim. Więc jeśli literki w blogowych postach mają być odbiciem poruszeń serca – w tym tekście podaję Wam moje na dłoni. Contine reading

szukaj szczęścia w ludzkich oczach

szukaj szczęścia w ludzkich oczach

 

Jest środek lata. Cieszysz się słońcem i namiętnie karmisz lodami. Spędzasz dużo więcej czasu na długich, przyjemnych spacerach. Jest Ci dobrze, ciepła i kolorowa rzeczywistość zachęca, aby być tu i teraz. Bardziej niż kiedykolwiek. Ale mimo wszystko kątem oka śledzisz strumień informacji, płynących do Ciebie z sieci. Nie potrafisz całkowicie oderwać się od korowodu barwnych obrazków na ulubionych społecznościówkach. To równoległa część Twojego świata, wybrana i polubiona. Budząca często dużo większe emocje, niż spokojny rytm kolejnego wakacyjnego dnia. Tym bardziej, że za tymi obrazkami kryją się ludzie, których znasz, konkretne twarze z którymi wiążesz uczucia i wspomnienia. Teraz, latem, walle Twoich znajomych zamieniają się w kolorowe historie o podróżach, nierzadko z lazurowym niebem i piaszczystą plażą w tle. Co jakiś czas pojawiają się zdjęcia ślubów i subtelne fotografie z pięknych sesji plenerowych. Trwa przecież sezon. Również na rodzenie dzieci, choć to akurat wypadkowa wieku Twoich znajomych, nie pory roku. I być może patrząc na to wszystko myślisz sobie, że tak właśnie wygląda szczęście. I że jego strumień jakoś ciągle omija Twoją facebookową ścianę, Twoje życie i Twoje serce.

Poczekaj. Zanim na dobre posmutniejesz, oderwij na chwilę wzrok od facebookowej ściany. I spójrz w zupełnie innym kierunku.

Contine reading

Skąd pochodzi Twój spokój?

skąd czerpiesz spokój

 

Zawsze uważałam, że jedną z najbardziej atrakcyjnych ludzkich cech jest spokój. Również w kontekście damsko-męskim. Spokój u mężczyzny w sposób naturalny wiąże się ze stabilnością i siłą, a więc jest jedną z tych rzeczy, które pociągają nas najbardziej. Pomyśl: męskość. Z całą pewnością wyobraźnia podsunie Ci obraz pewnego siebie faceta, którego trudno wyprowadzić z równowagi. Jeśli jednak pomyślisz o kobiecości, spokój nie będzie już tak oczywistym skojarzeniem. Za cechy typowo kobiece często uważa się urocze roztrzepanie i słodką nieporadność. Nie widzę w tym z resztą nic złego, jeśli kobieta potrafi normalnie funkcjonować z tymi zabawnymi przypadłościami i nie zamęcza nimi otoczenia. Jak pewnie zauważyłyście, wielu mężczyzn wręcz pociąga rola ostoi spokoju u boku roztargnionej partnerki. Jednak gwarantuję Wam, że żaden facet nie szuka kobiety nerwowej.

 

Contine reading

zaufać snom, czyli zaufać sobie

dream

 

Właściwie nie wiem, jak to do końca jest z tymi snami. Jestem zbyt racjonalna na to, żeby przypisywać im sprawczą moc w moim życiu. Aby wierzyć w senne proroctwa i przepowiednie. Może odrobinę przeraża mnie ta strefa bezkrólewia, nad którą nie mam kontroli i której do końca nie rozumiem. Tym terenem włada niepodzielnie podświadomość, a ta jak wiadomo jest nieokiełznana i dzika. Tak, wiem że można to wszystko w pewnym stopniu kontrolować, że to kwestia treningu, jak wiele innych rzeczy w życiu. Ale nigdy mnie do tego nie ciągnęło. I właściwie jeśli już miałabym mieć nad snami jakąś władzę, to wolałabym je rozumieć. Ponieważ w to akurat wierzę: w sygnały i symbole produkowane przez uwolnioną spod kontroli podświadomość. W sny jako nośnik informacji o mnie samej i to takich informacji, których nie odczytałam w świadomej sferze życia. 

Tak więc miałam ostatnio sen. Z gatunku tych śnionych tuż przed przebudzeniem, intensywnych i wyraźnych, stworzonych do zapamiętania. Sen, o którym bardzo chciałam natychmiast zapomnieć, żeby go przypadkiem nie zrozumieć i nie odczytać zawartego w nim przesłania. Ale w końcu uznałam, że trzeba stanąć twarzą w twarz z tym demonem. Spróbować zaufać snom. I wtedy, gdzieś ponad strachem pojawiło się zrozumienie.  Contine reading

dopóki Ci nie opowiem

 

dopóki ci nie opowiem

 

Jest niedzielne popołudnie, cholernie zimno jak na tę porę roku. Ale ten spacer to był dobry pomysł. Cudowne pół godziny nad jeziorem, które tak lubisz. Przegadane i prześmiane, jak zawsze.
A teraz jedziemy na obiad do Twoich rodziców. Siedzę w samochodzie obok Ciebie i nie mogę się powstrzymać przed rzucaniem Ci ukradkowych spojrzeń. Bardzo lubię patrzeć, jak Twoje dłonie pewnie trzymają kierownicę. Lubię wyraz skupienia na Twojej twarzy. I tę nonszalancję, która mówi, że doskonale panujesz nad sytuacją.
Już dojeżdżamy, zostało nam najwyżej kilkaset metrów. A ja zamykam oczy i myślę, że ta chwila mogłaby trwać wiecznie, że mogłabym tak jechać z Tobą w nieskończoność.
– Lubisz ze mną jeździć? – słyszę Twoje pytanie niemal w tym samym momencie. I musi minąć dobra chwila zanim zaskoczona odpowiem.
– Uwielbiam – mówię zgodnie z prawdą. A kiedy już dociera do mnie, co się wydarzyło, dodaję – Jak to jest, że zadajesz mi to pytanie w chwili, kiedy myślę dokładnie o tym samym? Contine reading

pozwól sobie na pragnienia

 

A gdybym zapytała Cię o pragnienia? Nie o marzenia, plany ani cele, nie o codzienne potrzeby. To łatwe. „Pragnienie” jest dziwnym i jakby nieoswojonym słowem, którego nie używasz zbyt często. Z pewnością więc  musiałabyś zastanowić się chwilę i spojrzeć głęboko w siebie. Zawędrować w te rejony, w których nie przebywasz na co dzień.

Pragnienie, pod wpływem wzroku, powinno ścisnąć Ci serce, a nawet lekko zaboleć. To znak, że jesteś na dobrej drodze do siebie samej, że jest to ważne i bardzo mocno Twoje. Bliższe skóry niż marzenie, trudniejsze do opowiedzenia słowami. Może długo zaniedbywane chowa się i mruży oczy pod nagłym światłem Twojej uwagi. Ale z pewnością chce być widziane. Chce Ci w końcu coś powiedzieć i gdzieś Cię zaprowadzić. Więc uwierz mi, nie ma najmniejszego przypadku w tym, że Twoje pragnienia są w Tobie. 

.
Contine reading

szczęścia też trzeba się uczyć

szczęścia też trzeba się uczyć

 

Ktoś kiedyś napisał mi w komentarzu, że mój blog to takie „kojące miejsce w sieci”. Bardzo spodobało mi się to określanie i myślę sobie, że tego właśnie bym chciała. Chciałabym, żeby ludzie, bo przecież nie tylko kobiety, odnajdywali tu trochę spokoju i może jeszcze uczyli się nieco bardziej rozumieć samych siebie. To trochę bezczelne, wiem 🙂 Ale mam wrażenie, że wiele osób właśnie po to do mnie przychodzi, również w realnym świecie. Po spokój. Po poczucie bycia rozumianym i akceptowanym. Nawet kobiecość, o której tak dużo piszę, w gruncie rzeczy sprowadza się do głębokiej zgody na samą siebie. Czyli do wewnętrznego spokoju. Tak więc to, że często dostaję sygnały bycia „kojącą osobą” budzi we mnie wielką radość… i jednocześnie rodzi ogromne poczucie odpowiedzialności. Zmusza mnie do stawiania sobie pytań: skąd ja to właściwie mam i czy mam naprawdę? Bo czasem jest we mnie wiele lęków, głupich i irracjonalnych, takich których zupełnie tu na blogu nie widać. I w prawdziwym życiu też pewnie nie. Contine reading

pozytywne myślenie, pozytywne życie, pozytywne bzdury

pozytywne myślenie

 

Blogi i media są specyficzną sferą rzeczywistości, w której to, co „pozytywne” stało się obowiązujące i normalne. A to, co trochę bardziej smutne, co obnaża fragment prawdziwego życia, podawane jest w charakterze ciekawostki. Ewentualnie wstrząsającego faktu, nad którym przez chwilę z zadumą kiwamy głowami, aby zaraz przejść do scrollowania kolorowych zdjęć na Instagramie. To trochę tak, jakbyśmy wszyscy filtrowali nasze internetowe życie przez kolorową kliszę z jasnych, pastelowych barw. Pozytywne treści zamieszczamy na blogach i społecznościówkach. Równie pozytywne treści wracają do nas tymi samymi kanałami. Contine reading