Zabawnie nieprzystosowany wieczór panieński

druhny

 

Kiedy pierwszy raz rozmawiałyśmy o wieczorze panieńskim, powiedziałam mojej siostrze: po prostu przyjedź. Przyjedź do mnie kilka tygodni przed ślubem, pójdziemy sobie na miasto. Może uda się zgarnąć parę dziewczyn, posiedzieć w fajnym miejscu i pogadać. Może wypić kilka kolorowych drinków. Gdy myślałam o ślubie i wszystkich związanych z nim sprawach, wieczór panieński jawił mi się jako niewiele znaczący szczegół. Coś do odhaczenia po drodze, ale w sumie nic koniecznego. I gdyby go nie było, też specjalnie bym się tym nie przejęła.

Stało się jednak zupełnie inaczej. Kilka tygodni przed ślubem siedziałam w przytulnym pubie, a kufel parującego grzańca z czekoladą i cynamonem ogrzewał mi dłonie. Wewnątrz grzały mnie równie słodkie emocje. Kończył się wieczór pełen przygotowanych specjalnie dla mnie atrakcji. Pełen śmiechu i żartów, kobiecej życzliwości, wielu serdecznych słów, wspomnień i opowieści. Wieczór, podczas którego po raz pierwszy grałam w kręgle, brałam udział w karaoke i rozwiązywałam łamigłówki w escape roomie. Wieczór zabawnie nieprzystosowany do mojego życia i osobowości, ale jakże przez to uroczy. Mój osobisty panieński wieczór.  Contine reading

7 typów kobiecości – który jest Twój?

7 typów kobiecości

 

Często piszecie, że moje artykuły zmuszają Was do myślenia i jestem głęboko przekonana, że ten również taki będzie. Mi z kolei dało do myślenia to, że jako kobiety bardzo często nie rozumiemy się nawzajem i nie tolerujemy swojego sposobu życia. Wydawać by się mogło, że kobiecość jest tym, co powinno nas łączyć – ale nic bardziej mylnego. Może to dlatego, że jest wartością tak deficytową? Pożądaną, ale nie do końca rozumianą? Wiele kobiet zazdrośnie i wrogo spogląda na swoje koleżanki, krytykując ich sposób bycia, ubierania się czy układania sobie życia. Jest w nas  sprzeciw wobec kobiet, które poświęcają energię na coś innego niż my same. Jest w nas głębokie przekonanie co do tego, jak kobiecość powinna wyglądać. Schemat, który nie do końca potrafimy zdefiniować, ale bez wahania przykładamy do niego większość znanych nam kobiet. Oraz siebie same. Jest w nas również strach, że może coś robimy nie tak, że jako kobiety jesteśmy niewystarczająco dobre i coś ważnego nam umyka. I tak energiczna pani manager poczuje ukłucie w sercu na widok matki pilnującej dzieci przy piaskownicy. Ale prędzej ją skrytykuje niż się do tego przyzna. Natomiast wyluzowana miłośniczka zdrowego stylu życia obrzuci niechętnym spojrzeniem elegancką kobietę w szpilkach i z perfekcyjnymi paznokciami wychodzącą z Sephory.

Tak działa strach o własną kobiecą wartość. Stąd bierze się krytyka i pogarda wobec tego, co inne. Contine reading

Kiedy kobieta próbuje być jak facet i dlaczego ją to unieszczęśliwia?

kiedy kobieta próbuje być jak facet

 

Czytam właśnie „Płeć mózgu”, książkę nie najnowszą, głośną, w pewnych kręgach kontrowersyjną, traktującą o neurologicznych podstawach różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami. Jako blogerka pisząca o kobiecości i związkach, uznałam ją za swoją lekturę obowiązkową. Czytam więc nieśpiesznie i uważnie, tym bardziej że temat naprawdę mnie kręci. Nie chcę na razie wypowiadać się o całości. Dotarłam natomiast do rozdziałów, które zainspirowały mnie do własnych interpretacji, czego owocem jest poniższy (dość spontaniczny) tekst. Punktem wyjścia niech będzie cytat, który uruchomił we mnie całą lawinę przemyśleń:

„Jeśli kobieta próbuje być „bardziej podobna do mężczyzny”, to – niemal z definicji – staje się mniej szczęśliwą kobietą.”

Chcę Wam pokazać zachowania, za pomocą których upodabniamy się do mężczyzn, zadając gwałt naszej kobiecej naturze. A co za tym idzie dobremu samopoczuciu i szczęściu. Napiszę o trzech tego typu sytuacjach i gwarantuję, że każda z Was odnajdzie się w co najmniej jednej z nich.

. Contine reading

Kto odbiera Ci prawo do życiowej stabilizacji?

życiowa stabilizacja

 

Siedziałyśmy we dwie w małej kafejce niedaleko pracy, spędzając przerwę przy kawie i ciastku. Tu dało się przynajmniej spokojnie porozmawiać. Żadnego pukania co pięć minut do drzwi, żadnego uważania na to, co się mówi i kto ze znajomych słucha. Tak przynajmniej myślałam, rozrywając saszetkę z cukrem trzcinowym i słuchając Aśki, która z wypiekami na policzkach opowiadała mi o zbliżającym się wyjeździe w góry. W pewnym momencie jej wzrok powędrował jednak wysoko nad moją głową, a dłoń trzymająca łyżeczkę zamachała do kogoś energicznie. Odwróciłam się i zarejestrowałam już tylko plecy wychodzącego z kawiarni Leszka, naszego znajomego z pracy. Właściwie bardziej jej niż mojego.
– Wygląda na to, że nie chciał się do nas przyłączyć – stwierdziłam, nie bez ukrytego zadowolenia. Nie przepadałam za Leszkiem, kilka lat starszym od nas przysadzistym blondynem o mentalności cwaniaczka, który większość swoich wypowiedzi kończył porozumiewawczym mrugnięciem. Wiedziałam jednak, że Aśce to nie przeszkadza i że się kumplują.
– Zapomnij – powiedziała. – Leszek ostatnio zupełnie bez humoru. Krążą słuchy, że już nie mieszka z Wiolką – dodała ciszej, nachylając się nad stolikiem w moim kierunku.

Contine reading

my, kobiety z sieci

kobiety z internetu

 

My, kobiety z sieci, nie patrzymy sobie w oczy. Nie witamy się całując powietrze, tuż obok upudrowanych policzków. Omija nas śmieszna pantomima, odgrywana po to, żeby uratować świeżo nałożoną szminkę.
Prawdę mówiąc u nas nie ma żadnej szminki. Nie ma nic na pokaz, bo możemy ukryć się wygodnie za nieprzepuszczalnym dla wzroku monitorem. I wymyślić siebie na nowo za pomocą słów i znaków.
Nie ma więc żadnej szminki, która ubrudziłaby kubek kawy, stojący obok. Jest tylko cichy szum komputera i miarowy rytm kliknięć. Jest okno na świat, dużo większe niż to, które odbija się światłem w monitorze. A ten świat dużo bardziej przyjazny, niż majacząca za firanką ulica, pełna szarych ludzi. Contine reading

Czy ON obudzi we mnie kobiecość?

czy on obudzi we mnie kobiecosc

 

Hasła, po których trafiacie na mojego bloga są dla mnie nieustającym źródłem inspiracji. A raz na jakiś czas pojawia się prawdziwa perełka – pytanie, które od razu przywodzi mi na myśl dziewczynę, która mogłaby je zadać. Trochę nieśmiałą i niepewną siebie, niedoświadczoną w relacjach z mężczyznami, ale marzącą o wielkiej miłości i przede wszystkim o tym, żeby poczuć się kobietą przy męskim boku. Myślę, że ona jeszcze nie do końca odkryła, na czym ta kobiecość miałaby polegać, ale już instynktownie za nią tęskni. I może wyobraża sobie, że gdy spotka odpowiedniego mężczyznę, obudzi się w niej uśpiona zmysłowość, wdzięk i jakaś nieokreślona lekkość. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Bo czy nie tak właśnie powinno to wyglądać? Czy nie jest tak, że któregoś dnia budzimy się zupełnie odmienione, odkrywając że wszystko jest na swoim miejscu, a my jesteśmy dokładnie tym, kim powinnyśmy być, czując przy sobie silne, męskie ramię? Krótko mówiąc: czy kobiecość budzi się w reakcji na męskość? Czy może chodzi o to, że znów niepotrzebnie czekamy na tego mitycznego księcia z bajki, który odwali za nas całą robotę?

Tak jak mówiłam, pytania z wyszukiwarek są niezwykle inspirujące! Contine reading

Kiedy zaczynamy czuć się piękne?

kiedy zaczynamy czuć się piękne

 

Gdy napisałam tekst o pięciu największych kobiecych lękach, bardzo żywo zareagowałyście zwłaszcza na pierwszy z nich. Lęk o to, że nie jestem piękna. Ten sam niepokój widzę również w komentarzach pod innymi postami, jak i w mailach, które do mnie przysyłacie. Zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele kobiet zmaga się z koszmarem kompleksów i niewiary w swoją atrakcyjność. W Waszych słowach odbijają się również moje własne obawy. Bo tak naprawdę nigdy nie będę całkowicie wolna od martwienia się własnym wyglądem. Wydaje mi się jednak, że warto rozdzielić dwie zupełnie różne rzeczy. Jedną z nich jest zwykłe, codzienne denerwowanie się na włosy, które nie chcą się ułożyć i pryszcza na brodzie. A czymś zupełnie innym głęboki wstyd z powodu tego, jak wyglądam: mojej twarzy, figury i rzucających się w oczy niedoskonałości. Wiem, że to drugie podejście może dosłownie odebrać chęć do życia.
Wymyślając tytuł tego wpisu, zainspirowałam się tekstem Riennnahery: Kiedy przestajemy czuć się brzydkie? Polecam, zrobił na mnie duże wrażenie. Ja jednak pokuszę się o stwierdzenie, że nie czuć się brzydką to jeszcze za mało. A „piękno” jest słowem, którego po prostu boimy się użyć w stosunku do samych siebie. Bo nam wstyd, bo znamy ładniejsze dziewczyny, a na siebie zupełnie nie potrafimy spojrzeć w  ten sposób. Ponieważ boimy się, że ktoś zaprzeczy naszej urodzie jednym oceniającym spojrzeniem. Chodźcie, pokażę Wam w jaki sposób ja rozbroiłam te lęki!

Contine reading

czego kobieta uczy się z czasem

czego kobieta uczy się z czasem

 

Być może zdarzyło Ci się kiedyś przypomnieć sobie jakąś scenę z przeszłości i pomyśleć: to naprawdę byłam ja? Naprawdę wtedy tak myślałam? To jakby popatrzeć na fotografię miejsca, w którym mieszkasz, zrobioną 10 lat temu. Dopiero na takim zdjęciu dostrzegasz zmiany, które zaszły w ciągu wszystkich tych lat, a które na co dzień nie rzucają Ci się w oczy. To, że drzewo za Twoim oknem tak bardzo urosło. Że w pobliżu Twojego domu powstał piękny park, w miejscu zarośli, których widok dziwi Cię na starej fotografii. Nie, nie zawsze było tu tak ładnie. Zmiany, które przychodzą z czasem, w sposób być może nieśpieszny ale ciągły – takie zmiany najlepiej widać z pewnego oddalenia. Nie są spektakularne, jak przefarbowanie nagle włosów na jasny blond. Polegają na tym, że uczysz się o te włosy dbać, by pewnego dnia dostrzec, że masz na głowie fryzurę, która jest naprawdę spoko. 

Być może czas jest tak dobrym nauczycielem dlatego, że ma do nas cierpliwość. I wykorzystując tysiące codziennych sytuacji, daje nam tysiące szans na mikrozmiany, niedostrzegalne gołym okiem. I dlatego tak dobrze jest czasem przypomnieć sobie siebie sprzed lat. I zdziwić się, jak nad starą fotografią: oho, pozmieniało się. Dziś opowiem Wam o kilku zmianach, które dostrzegam u siebie, patrząc z perspektywy lat. Contine reading

5 największych kobiecych lęków

5 największych kobiecych lęków

 

Pamiętam, miałam kiedyś koleżankę. Bardzo ładną, inteligentną i w stałym, szczęśliwym związku. Pamiętam jej przepastne, brązowe oczy i  gładkie włosy, które nigdy się nie puszyły, czego szczerze jej zazdrościłam. Nie mówiąc już o obłędnej figurze. Pamiętam, że byłyśmy kiedyś razem na studenckiej imprezie. Jednej z tych, na których pije się na tyle dużo, aby zapomnieć o stresach całego tygodnia, ale na tyle mało, że raczej nikomu nie urywa się film. Ewa przyszła ze swoim chłopakiem, sympatycznym gościem, z którym była od lat. Ta dwójka z początku bawiła się razem ze wszystkimi, ale po pewnym czasie odsunęli się na bok, pogrążeni we własnej rozmowie. Ewa była coraz bardziej pijana i powoli przestawała kontrolować swoje zachowanie. Widziałam, jak jej chłopak bierze ją w objęcia i próbuje coś cierpliwie tłumaczyć. W pewnej chwili zobaczyłam łzy w jej ogromnych, smutnych oczach, którymi patrzyła błagalnie na swojego mężczyznę. I usłyszałam co mówi, szarpiąc gwałtownie jego koszulę. „Marek, czy ja jestem ładna? Ale powiedz mi… Czy ja jestem ładna? Jestem…?” Jego słów nie dosłyszałam, ale mieszanina czułości i zmęczenia w oczach mówiła mi, że nie pierwszy raz zmaga się z histerią swojej dziewczyny.

Scena z tamtej imprezy mocno wryła mi się w pamięć i od tamtej pory jest dla mnie symbolem jednego z największych kobiecych lęków.   Contine reading

nie opłaca się być damą

czy opłaca się być damą

 

Jeżeli zapytasz jakąkolwiek kobietę, czy chciałaby, aby jej mężczyzna był dżentelmenem – odpowie twierdząco. Jednak gdy odwrócisz to pytanie i zadasz je mężczyźnie, odpowiedź nie będzie już tak oczywista. Bo kim właściwie miałaby być owa dama u jego boku i jak należałoby ją się z nią obchodzić? 

Dama to dystans, to wymagania, to ktoś, kogo trzeba traktować ze szczególną grzecznością. Kobieta, przy której należy się pilnować. O ile dżentelmen zawsze kojarzy się pozytywnie, o tyle od damy wieje chłodem na kilometr. Wydaje się być nieprzystępną doskonałością.
A co o byciu damą sądzą kobiety? Spróbuj zapytać siebie, czy Ty sama chciałabyś być damą? To trochę tak, jakby przeciętnemu katolikowi zadać pytanie czy chciałby być święty? Idę o zakład, że ogromna większość z nas ani sobie tego nie wyobraża, ani tego nie chce. Świętość, acz piękna i szlachetna kojarzy się przede wszystkim z wielkim wysiłkiem i wyrzeczeniami. A zwłaszcza z rezygnacją z rozmaitych przyjemności, również tych swawolnych i niedozwolonych. Damy otoczone są aureolą świętej doskonałości. A być świętym za życia – to się zupełnie nie opłaca.

Contine reading