Czy to już molestowanie?

czy to już molestowanie

 

Być może zdarzyło Ci się kiedyś zawahać, ubierając się rano do pracy. Czy sukienka, którą lubisz i w której świetnie się czujesz nie jest aby zbyt krótka? Czy nie narazisz się na żarty i nachalne spojrzenia mężczyzn, z którymi pracujesz? Przecież gdy miałaś ją na sobie ostatnim razem zdarzyło się właśnie coś takiego. Pod Twoim adresem padły słowa, które wprawiły Cię w zakłopotanie i na które zupełnie nie wiedziałaś co odpowiedzieć. Chciałaś po prostu ładnie wyglądać, a w tej sukience czujesz się wyjątkowo kobieco. Nie miałaś zamiaru nikogo prowokować. A jednak stało się, było to bardzo przykre i nie chciałabyś, aby powtórzyło się nigdy więcej.
Być może zastanawiasz się czy to już molestowanie, czy tylko Twoja przesadzona reakcja na niewiele znaczący żart kolegi z pracy. Pamiętaj więc, że molestowanie seksualne to każde nieakceptowane zachowanie, którego celem jest poniżenie lub naruszenie godności drugiej osoby, mające charakter seksualny. Zasadnicze znaczenie ma więc to, jak Ty się czujesz w takiej sytuacji. I czy godzisz się na słowa i zachowania, których mężczyźni dopuszczają się względem Ciebie. Contine reading

Kobieta w definicjach: ciepła, wrażliwa, czuła

 

ciepła wrażliwa czuła

 

Lubię czytać komentarze, które zostawiacie pod moimi tekstami, zwłaszcza gdy piszę o kobietach i tym wszystkim, co ich dotyczy. Dzięki nim wiem, że poruszenie tematu kobiecości jest dla Was ważne i lubicie o tym czytać. Co jakiś czas dostaję sygnał, że coś Was zaskakuje, że odnajdujecie dla siebie coś ważnego w tym, co piszę. Że poruszam takie tematy, które w jakiś sposób w Was siedzą, ale nigdy nie zostały przemyślane i wyciągnięte na światło dzienne. To wszystko uświadomiło mi, że kobiecość jest czymś, co wymyka się wszelkim definicjom. A jednocześnie jest pragnieniem i obiektem poszukiwań bardzo wielu kobiet, które chcą wiedzieć kim są, do czego mają prawo i jak wykorzystywać swój ogromny wewnętrzny potencjał. Contine reading

Dlaczego jestem feministką. I dlaczego nie jestem.

jestem feministką
„Feminizm jest jak dobry i zły cholesterol” – zwykł mawiać Krzysztof Zanussi, jeden z niewielu ludzi, których jestem skłonna uznać za autorytet. Ponieważ mądrze mówi. I w całej tej dyskusji, która nieustannie odżywa w mediach, właśnie jemu udało się uchwycić to, co w feminizmie jest tak kłopotliwe: niejednoznaczność. Zadaj sobie pytanie, czy jesteś feministką (albo feministą, czemu nie?), a prawdopodobnie natychmiast pojawi Ci się w głowie tyle samo dobrych, jak i złych skojarzeń. Dlatego właśnie feminizm, w zależności od kontekstu, może wywoływać skrajnie sprzeczne reakcje, od gorącego poparcia, do radykalnego sprzeciwu.
Dziś spróbuję zmierzyć się z niejednoznacznością tego pojęcia i powiedzieć Wam co ja o tym wszystkim myślę.

Bo generalnie jestem feministką. I jednocześnie zupełnie nią nie jestem.

Contine reading

potęga luster

potęga luster

 

Najsłynniejszym baśniowym lustrem było to, które odpowiadało na pytanie „czy jestem najpiękniejsza?”. Dużo prawdy jest w tej bajce i dużo kobiecego niepokoju o piękno. Wciąż na nowo zadajemy sobie te same pytania, dając lustrom wielką moc odpowiadania na nie.

Dziś naszymi lustrami są nie tylko zwierciadła. W każdej chwili możemy przejrzeć się w fotce z telefonu albo w oku internetowej kamerki. Znamy na pamięć swoje odbicie, a mimo to… ciągle nam mało. Wciąż szukamy potwierdzenia tego, kim jesteśmy. I wciąż zaglądamy w lustra, tysiące luster, od których zależy to, co wiemy i myślimy o sobie. Contine reading

moje ciało NIE jest idealne

perfect body1

 

Być może już znacie tę reklamę i kontrowersje wokół niej. Znana marka Victoria’s Secret promuje swoją najnowszą linię biustonoszy hasłem „perfect body” – idealne ciało. To sprytna gra słów, gdyż „body” jest równocześnie nazwą własną stanika, który ma być idealny i wygodny niczym druga skóra. Patrząc na plakaty promujące bieliznę, można jednak odnieść wrażenie, że nie tylko o to chodzi. Dziesięć supermodelek o idealnych figurach w tle sugeruje wyraźnie, że firma chce nam sprzedać coś znacznie więcej niż wygodny biustonosz. Jesteśmy tu bombardowane kultem idealnych kształtów. 

To dobra okazja, żeby uświadomić sobie, jak łatwo nas, kobiety zawstydzić i pozbawić pewności siebie. Nasze ciało i sposób jego postrzegania to idealne narzędzie manipulacji. Jesteśmy wrażliwe na tym punkcie. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że to od nas i tylko od nas zależy jak wielki wpływ mają na nas tego typu reklamy. Contine reading

jesienna moc w słabości, czyli dwa projekty i pytanie

jesienna moc w słabości

 

Jeśli powiem, że mam słabość do jesieni, będzie to zarówno prawda jak i fałsz. Mam słabość – jesienią. Przez całe życie nie potrafiłam jej polubić, mając za złe przeganianie lata, zaganianie do obowiązków, skracanie dni i bezlitosne pchanie słupka rtęci w dół. Mam więc z jesienią na pieńku, ale jako godnej przeciwniczce muszę przyznać jej jedno – mobilizuje mnie i dodaje energii jak żadna inna pora roku. Nie będę rozpisywała się o sposobach na jesienną chandrę, motywacjach i renowacjach, a tym bardziej o konieczności pokochania tej pory roku. Trzeba ją przetrwać. Można też wykorzystać. To z pewnością czas nowych początków i brania się za siebie z zapałem dorównującym noworocznym postanowieniom 🙂 I bardzo fajnie, gdy takie nastawienie okazuje się wspólne. Dlatego dziś opowiem Wam o dwóch świetnych  projektach; cieszy mnie bardzo, że pojawiły się właśnie o tej porze roku! Jesienna moc w słabości się doskonali 🙂 Contine reading

jedyna taka

Nigdy w życiu nie byłam poważnie chora, nie przydarzył mi się też żaden wypadek. Nic, co ograniczyłoby moją sprawność i zmusiło do zmiany trybu życia. Zawsze mogłam liczyć na moje własne ciało. To dla mnie naturalne i bardzo rzadko przychodzi mi do głowy podziękować Panu Bogu za to, że mam dwie zdrowe nogi. A jednak zdarzają się chwile, kiedy człowiek dostrzega ogrom swojego szczęścia, patrząc na ludzi, którym nie dane jest cieszyć się pełną sprawnością. Na ludzi, którzy mimo to żyją pełnią życia i robią niesamowite rzeczy.
 
Lubię swoje nogi, to jeden z mocnych punktów mojej urody 🙂 Lubię nosić krótkie sukienki i dopasowane spodnie. Uwielbiam od czasu do czasu założyć wysokie obcasy, poczuć się seksownie kołysząc biodrami. Lubię tańczyć! Kocham spacerować i biegać, i bardzo cenię sobie pewność, że moje ciało nadąża za moimi chęciami.

Contine reading

oddaję krew i się tym jaram

honorowy krwiodawca
Zazwyczaj jestem jedną z niewielu dziewczyn, którym udaje się dotrzeć do mety i triumfalnie zasiąść na wygodnym fotelu z ramieniem podłączonym do plastikowego woreczka. Bo w oddawaniu krwi mężczyźni mają jednak fory. Są więksi, mają większą objętość krwi, no i nie tracą jej co miesiąc. Tym bardziej jestem dumna zawsze, kiedy mi się udaje. Z tego, że wybrałam odpowiedni dzień, chciało mi się, hemoglobina w normie, a ciśnienie też nie najgorsze – czyli ogólnie jestem w formie 🙂 Jak również z tego, że robię coś dobrego i moja krew może przydać się komuś w wielkiej potrzebie.

Contine reading

like a girl

like a girl
Poniższy filmik* włączył mi się jako reklama na YouTube. Już miałam odruchowo kliknąć „pomiń”, jednak zaczęłam oglądać i słuchać coraz bardziej zafascynowana.
Słodki podkład muzyczny i hasło „like a girl” przyciągnęły moją uwagę jak magnez. Co oznacza robić coś „jak dziewczyna”? Po polsku powiedzielibyśmy pewnie „jak baba”. Biegać jak baba, rzucać jak baba, walczyć jak baba. Od razu nasuwają się skojarzenia: gorzej, słabiej, po prostu śmiesznie i bezradnie.
Dlatego właśnie ten filmik zmusza do myślenia i pokazuje jak bezsensowne są nasze kulturowe filtry.
Zaimponowała mi dziesięcioletnie dziewczynka, która z głębi serca mówi: „like a girl” oznacza ze wszystkich sił, najlepiej jak potrafisz. Ona jeszcze nie wie, że świat patrzy na nią jak na istotę słabą i niepoważną. Kiedy coś robi, daje z siebie wszystko i angażuje całe swe młode serce i siły. Dopiero za kilka lat zacznie się wstydzić bycia „like a girl”. Właśnie wtedy, gdy wejdzie w najważniejszy okres swojego życia, czas poznawania samej siebie.
Niby nic, niby zwykłe banalne słowa, powtarzane codziennie, na które nie zwracamy większej uwagi. A jednak te słowa tworzą nasz świat. To my,  kobiety, decydujemy o tym w jaki sposób zabrzmi „like a girl”. Jeśli wkładamy w coś całe nasze serca, to naprawdę nie mamy czego się wstydzić. Mamy prawo zrobić to po swojemu, nieidealnie, możemy próbować tysiące razy i w tym nie ma nic złego. Mamy prawo zrobić to po babsku, czyli z całą naszą kobiecą determinacją i wdziękiem.
Bądź „like a girl” z dumą i podniesioną głową :)))
*Film jest prawdopodobnie częścią akcji reklamowej dużego amerykańskiego koncernu, ale dla mnie najważniejsze jest jego przesłanie.

ostatni wykład

Randy Pausch

Co dzieje się w głowie człowieka, któremu zostało już tylko parę miesięcy życia? 
Nigdy się nie dowiemy, nigdy nie zrozumiemy, dopóki nie stanie się to naszym własnym doświadczeniem.
Zmierzyłam się z tym pytaniem dwukrotnie, w obliczu choroby i śmierci obydwojga rodziców. Jedak zawsze stojąc z boku, obserwując i towarzysząc. I nadal nic nie wiem. Nadal nie potrafiłabym powiedzieć nic mądrego człowiekowi, który ma świadomość kończącego mu się czasu. Contine reading