chcemy, żeby seks był piękny

 

Blogosfera to taki świat, którym od czasu do czasu musi wstrząsnąć jakaś aferka. Powstrzymuję się od komentarzy, gdy powodem burzy jest mniej lub bardziej etyczne zachowanie któregoś z blogerów. Zazwyczaj bowiem bohater awantury najwięcej na niej korzysta. Pod tym względem blogerzy podpadają pod prawa celebrytów: im więcej się mówi klika, tym lepiej. Najnowsze zamieszanie dotyczy jednak w większym stopniu pewnego zjawiska niż konkretnych osób. I z całą pewnością dotyczy kobiet, a co więcej, najbardziej wrażliwej i intymnej sfery ich życia – seksualności. Niechętnie więc linkuję tekst, który całą aferę wywołał (Jak zrobić dobrze facetowi). Jest z resztą duża szansa, że już go dobrze znacie. Nie zawaham się powiedzieć – bardzo dobrze, że taki tekst powstał. Nie dlatego, że jest dobry i że należy go czytać. Ale dlatego, że próba uprzedmiotowienia kobiety wywołała falę zdrowych reakcji.  Głównie ze strony pań. A szkoda, bo według mnie tekst zdecydowanie bardziej szkodzi mężczyznom i to oni powinni się bronić.

.

chcemy żeby seks był piękny

.

Pomysł na tekst to „minoprojekt” autorki, która postanowiła zadać chwytliwe pytanie z podtekstem dwunastu panom, by później ich wypowiedzi opublikować. Od razu weźmy poprawkę na to, że blog traktuje o sprawach damsko-męskich w sposób tendencyjny i błahy. Teksty mają tu raczej bawić, niż cokolwiek wnosić. Tak więc sam pomysł mógłby się całkiem  nieźle sprawdzić, gdyby pytanie zostało potraktowane z przymrużeniem oka, a panowie wysilili się na odrobinę polotu i niedosłowności w swoich wypowiedziach. Ale panowie potraktowani sprawę bardzo serio. Zachowali się jak banda gimnazjalistów, którym w końcu zdjęto kaganiec milczenia i pozwolono z detalami opisać najbardziej wyuzdane fantazje seksualne. 

 

Od razu na wstępnie autorka emocjonuje się, że oto zebrała u siebie grono „dwunastu najfajniejszych facetów polskiej blogosfery”. To tak dla podkreślenia, że tutaj wypowiadają się znawcy. Że to, co oni powiedzą jest prawdziwie opiniotwórcze, obowiązujące i fajne. Kwiat męskości dzieli się swoimi przemyśleniami. Jakie to przemyślenia, doczytacie w tekście, ja tutaj cytować nie będę. Na moje oko większość z nich pisana jest mocno pod publiczkę i na wyścigi: kto będzie bardziej kontrowersyjny i okaże się większym ogierem. Dość powiedzieć, że niemal w każdej z nich kobieta sprowadzona jest do roli obiektu seksualnego, który może być użyty w celu zaspokojenia męskich fantazji.

I coż… to by było na tyle. Zostawia się nas z przekonaniem, że to, co wydarzyło się na tym blogu jest fajne. Powinniśmy pokiwać z uznaniem głowami, przybić piątkę, ewentualnie zarechotać przy co bardziej pikantnych wypowiedziach. I co gorsze, zostawia się nas z przekonaniem, że grono opiniotwórczych blogerów obwieściło światu prawdę o tym, jak powinno wyglądać udane życie seksualne. O tym, że „robić komuś dobrze” ma tylko jeden dosłowny kontekst i jest równoznaczne z wykorzystaniem drugiej osoby do swoich celów. 

Ani to wszystko prawa, ani to fajne. Panowie blogerzy próbowali przekazać tu jakąś swoją wydumaną wizję tego, czego w sypialni wymaga i potrzebuje prawdziwy mężczyzna. Smutno i żałośnie to wyszło. Mało jest w tym prawdy zarówno o mężczyznach, jak i kobietach, a dużo przykrytych fantazją kompleksów i zwykłej niewiedzy. Bo skąd ma jeden z drugim wiedzieć, że prawdziwy mężczyzna to cała galaktyka złożonych potrzeb i pragnień, skoro takim mężczyzną nie jest? Może zmyślać i fantazjować, pozując na super macho. Ale fajne to nie jest.

 

Wiecie, co jest naprawdę fajne? Zdecydowane i szczere reakcje kobiet na ten tekst. Znajdziecie je już pod wpisem, gdzie pomiędzy schlebiającymi sobie nawzajem autorami wypowiedzi, znalazło się też kilka krytycznych głosów oburzonych dziewczyn. Najfajniejsze są jednak reakcje na kobiecych blogach i tu podrzucę Wam dwa, które czytam i śledzę: Kamili (Połóż dłonie na mymłonie) i Justyny (Panowie, co jest z wami nie tak?!). Z całą mocą klikajcie i czytajcie, bo są to teksty tysiąc razy więcej warte niż ten, który całe zamieszanie wywołał.

Świetne jest to, że wpis na blogu Koladyńskiej nie spotkał się niemym przyzwoleniem, jak setki tego typu internetowych śmieci. Chodzi mi o te wszystkie teksty, mamy i obrazki, które sprowadzają seks do płytkiej, wulgarnej gry, w której trzeba coś ugrać. O wszystko to, po czym codziennie ślizgają się nasze znieczulone już oczy, a co jednak trafia  nam do świadomości.

Ponieważ tym razem temat spotkał się z reakcją mądrych i świadomych kobiet. Wystarczyło parę zdecydowanych wypowiedzi, żeby wywołać całą lawinę sprzeciwu. Sumując komentarze na blogach i fanpejdżach okazuje się bowiem, że tak szowinistyczne podejście do seksu jest nie do przyjęcia dla większości z nas. Że nie godzimy się na to, aby pisać o nas takim językiem i w taki sposób. Nie uważamy tego za fajne. A co więcej dobrze wiemy i nie boimy się powiedzieć głośno, że takie wulgarne scenki są bardzo dalekie od sypialnianej rzeczywistości i tego, czym przyjemny seks być powinien. Dla obojga.

(Kiedy pisałam o tym, dlaczego jestem feministką, miałam na myśli również to, że czasem oznacza to jawny i otwarty sprzeciw. Wszędzie tam, gdzie sprzeciwiamy się temu, co uwłacza naszej godności – nie bójmy się nazywać feministkami.)

 

Fantazje seksualne to coś naturalnego, o czym można ze sobą rozmawiać. Jednak dialog taki wymaga pewnej klasy, wyczucia i wzajemnego szacunku, zwłaszcza gdy odbywa się w przestrzeni publicznej. Naprawdę nie chodzi o to, żeby wyciągać wszystko na światło dzienne, tylko dlatego że padło takie hasło i ktoś zapalił zielone światło. Nie ma zielonego światła dla chamstwa, nigdy. Chodzi o to, żeby wiedzieć co, komu i jakim językiem można powiedzieć.

Chodzi też o to, żeby uszanować naszą kobiecą wrażliwość, a w sprawach seksu jest ona o wiele większa niż u mężczyzn. My chcemy, żeby seks był piękny, żeby wszystko wokół niego odbywało się w atmosferze intymności i zaufania. Chcemy być podmiotem męskich fantazji, partnerem i równorzędnym ich twórcą, a nie przedmiotem, który po wszystkim odsuwa się na bok. 

Fantazje erotyczne może mieć każdy piętnastolatek, ale do rozmów o przyjemnym seksie trzeba dorosnąć. I znów potwierdza się znany fakt, że chłopcy dojrzewają później niż dziewczynki 😉

.

gosia

 

 zdjęcie: pixabay.com

  • faceci to istoty mało skomplikowane i obawiam się że duża ich część nie zmienia swojego podejścia do seksu od czasu początku liceum (obecnie gimnazjum) jeszcze przez wiele wiele lat ..a dlaczego ? bo – tu bardzo uproszczę – tak nas natura stworzyła ..wydaje mi się że dorastanie u faceta bardzie polega na trzymaniu tego wszystkiego w ryzach niż na faktycznej zmianie
    wiele kobiet traktuje seks przedmiotowo tak samo jak faceci ..i naprawdę nie ma w tym nic złego ..niektórzy wolą pobiegać, a inni wolą seks – i tak – celowo porównałem te dwie czynności bo taki seks należy klasyfikować jako czynność fizyczną ..nie każdy seks musi być powiązany z uczuciami
    to tyle ode mnie 🙂 sam wpis bardzo rzeczowy i stanowczy i faktycznie lepiej się czyta odpowiedzi niż sam artykuł koladynskiej który był pisany (moim zdaniem) typowo na zebranie klickow
    sam temat dlugi i szeroki i nie ma na niego odpowiedzi jednoznacznej ..dla jednych działa zloty środek, dla innych dopasowanie temperamentów.. większe dysproporcje generalnie kiepsko się kończą 😉

    • Widzisz, to też taki stereotyp. Ci nieskomplikowani mężczyźni najbardziej rzucają się w oczy, bo nie potrafią powstrzymać swoich reakcji. Natomiast ci ogarnięci potrafią się zachować i czasem po prostu milczą. Może stąd przekonanie, że w ogóle nie istnieją 🙂
      Ja myślę inaczej i wypowiadam się w imieniu kobiet, dla których seks to część głębszej relacji. Ale rozumiem, że można mieć do tego inne podejście.

  • Tekst płytki i jeszcze jego autorka myśli, że dobrze zrobiła. Jak chce, to niech spełni teraz marzenia 12 herosów blogosfery. Szuka chyba uznania w męskim świecie i nie do końca ma pojęcie, jak to zrobić. No ale grunt że statystyki rosną i komentarze są. Jakkolwiek, byle by gadali.

    • Powiedziałabym, że to nawet nie jest tekst. I zabrakło mi tam jakiegokolwiek komentarza, który zdystansowałby ją do tego, co opublikowała. Widocznie zrobiła to z pełną świadomością, ciesząc się z klików i lajków.

      • A co do chłopców, którzy udzielili jej odpowiedzi, to doszłam do wniosku, że chyba nigdy nie zaznali prawdziwej miłości. Albo zaznali, sparzyli się i teraz próbują podbudować swoje ego. Bo mężczyzna prawdziwie zakochany zmienia swoje podejście do kobiet i nie mówi o nich w taki sposób.

        • Możliwe, że chodzi o kompleksy i rekompensowanie sobie porażek w sprawach damsko-męskich.

          • „Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje” 🙂

          • Bardzo mi to tutaj pasuje 🙂

      • Chyba właśnie o to chodziło, bo na fanpage’u pojawił się zrzut ze statystyk i wzrostu polubień z zadowolonym komentarzem ‚jednak kontrowersje się sprzedają’ czy coś w tym rodzaju. Nie ważne jak, byle mówiono

        • Czyli zero refleksji i pełnia samozadowolenia :/

          • Więc, mam wrażenie, całe towarzystwo do siebie pasuje.

          • A to fakt. Poczytałam sobie fanpage’a, masakra.

          • Widocznie sama by chciała, by jej mężczyzna, ( nie, sorry: chłopiec! bo mężczyzna o swojej kobiecie nigdy by tak nie powiedział ) traktował ją jak tani obiekt seksualny i właśnie w ten sam sposób mówił o niej wśród obcych ludzi! Żenujące… śmiać się, czy płakać?

          • Są kobiety, których nigdy nie zrozumiem.

          • moje drogie panie trochę się chyba zapędzacie w tych komentarzach – po pierwsze autorka dopięła swego czyli podniosła sobie staty, po drugie jeżeli padło pytanie „jak zrobić dobrze facetowi” to wy tak samo nadinterpretujecie w stronę „dobrze” w rozumieniu uczuciowym jak niektórzy cytowanych w rozumieniu fizycznym.. jakby temat był lepiej sprecyzowany albo w jakiś sposób skomentowane zacytowane teksty było by łatwiej ocenić to wszystko – ale faktycznie tej puenty zabrakło

          • Otóż nie. W żadnym wypadku nie spodziewam się głębokich elaboratów o życiu wewnętrznym w odpowiedzi na takie pytanie. Ale miło byłoby przeczytać wypowiedź inteligentną albo chociaż zabawną. Wtedy z radością sama klikałabym i polecała dalej, a wzrost statystyk byłby w pełni zasłużony.

          • no dobra.. ale jeżeli pominiemy niewątpliwą słabość samego artykułu to jakby doprecyzować albo raczej inaczej zredagować tytuł do formy „marzenia seksualne 10 blogerów” to wtedy staje w obronie chłopaków – bo widzę że pojawiły się tu już głosy o kompleksach itp ..bo chyba nie wątpisz w to że facet może mieć (i zapewniam ma) takie fantazje i nie ma w nich nic złego – ważne żeby twoje fantazje też realizował tak jak ty realizujesz jego

          • Nie wątpię i mnie to nie oburza. Chodzi o to, jak już napisałam, żeby wiedzieć kiedy, jakimi słowami i komu o nich opowiadać.

          • no to w takim razie następny wpis powinien nazywać się „Nie potrafimy rozmawiać o seksie” ..bo dorośli ludzie żeby o mechanice seksu nie mogli normalnie porozmawiać to to jest nienormalne

          • Trzeba wiedzieć po co się prowadzi takie rozmowy. Żeby pomachać szabelką, tak jak panowie w tym artykule? Czy też po to, żeby naprawdę powiedzieć o swoich potrzebach i problemach? Bo takie rzeczy omawia się raczej w cztery oczy albo ze specjalistą.
            Jest naprawdę niewiele sytuacji, których można merytorycznie rozmawiać o seksie na forum publicznym. Rozrywkowe blogi na pewno nie są takim miejscem.

          • czyli albo gdy mamy problem (specjalista) albo w cztery oczy czyli tylko z partnerem/partnerką.. czyli robimy z tego tabu ..coś wstydliwego ..co złego jest w normalnym rozmawianiu o seksie ?? o tym co można spróbować, wypróbować, poprawić ? ..brak takich rozmów – luźnych, bez kija w d..kręgosłupie – powoduje potem to że większość albo nie wie albo szuka inspiracji w pornosach ..nie mówię, że wpis od którego zaczęła się ta dyskusja jest taką rozmową ..raczej nieudaną próbą podjęcia tematu

          • Są kobiety, które same siebie nie rozumieją. I niestety myślą, że to atut 😉

          • Tak… zawsze można pozować na kobietę skomplikowaną. Albo wyzwoloną w tym przypadku.

  • Wiesz Małgosiu… ciężko mi to nawet skomentować.
    Moim zdaniem autorce chodziło o to, by o niej mówiono i – niestety – swój cel osiagnęła. Najsłabsze w tym wszystkim jest to, że pomysł na post i jego napisanie wyszły z głowy kobiety… panowie, którzy udzielili odpowiedzi byli tylko narzędziem: spytano, to powiedzieli. Pocieszający jest fakt, że niektórzy potraktowali to po swojemu i zachowali się z klasą.

    • Tak, kilku panów wypowiedziało się całkiem sensownie. Czyli można.
      Ale nie usprawiedliwiałabym reszty. Jestem świadoma tego, że takie fantazje można mieć i nie to jest oburzające. Natomiast brakiem jakiejkolwiek klasy jest klapanie jęzorem w ten sposób.

      • Nie chodzi o to, że ich usprawiedliwiam… nawet nie próbuję rozumieć ich toku myślenia, bo wypowiadając się w ten sposób wykazali się totalnym brakiem szacunku dla kobiet, które potraktowali jak przedmiot mający dać im satysfakcję. Tyle.
        Bardziej oburza mnie sam pomysł autorki… w końcu to ona pozwoliła, by ten płytki tekst pojawił się na jej blogu. Nie pojmuję tym bardziej, że sama jest kobietą.

        • Masz rację, w pierwszej chwili nawet nie pomyślałam, że to jest przecież blog kobiecy i kobieta za te treści odpowiada. Widocznie chęć opublikowanie chwytliwego tekstu okazała się silniejsza niż kobieca solidarność.

  • Zacząłem się poważnie zastanawiać, co sam bym napisał na miejscu chłopaków. Zachowam to dla siebie.

  • Chyba w gimnazjum po raz ostatni miałam ochotę napisać komentarz pełen wulgaryzmów i znowu poczułam to uczucie. Dziwne. Najwidoczniej wynika to z poziomu tych wypowiedzi. Nie znałam tego tekstu, ale teraz, to mi tak ciśnienie podskoczyło, że nie muszę pić nawet kawy. Nie rozumiem jak można coś takiego opublikować. Tak jak pisze Weronika, wszystko pod statystyki. Gosia, chyba nie zrobimy kariery w internecie. 😉

    • Calm down 🙂 Nie warto.
      Też mnie naszła taka refleksja, że zupełnie nie wiem jak rozkręcić klikalną aferkę 😉

      • Teraz, jak czytam ten komentarz, to po składni widzę, że faktycznie się wkurzyłam, ale już jest dobrze. 🙂

  • Chyba wykształciłam w sobie umiejętność „spływania” – tego typu tekstu spływają po mnie jak po kaczce, wpadają jednym uchem, wypadają drugim, w głowie nic nie zostaje. Szkoda mi tylko osób, głównie tych dużo młodszych, które z podobnych źródeł czerpią wzorce zachowań.

    Bo reszta pokiwa główką i wyłączy tekst po pierwszym akapicie, tak sądzę 😉 Widziałam do niego linki już wcześniej, ale dopiero, kiedy Ty nawiązałaś, przeczytałam wybrane fragmenty. Szkoda życia na to.

    • Nie podjęłabym tego tematu, gdyby nie reakcje na ten tekst. Z jednej strony świetne u dziewczyn, które chciałam pokazać. A z drugiej strony zupełny brak refleksji u autorki i „autorów”, przy których ręce opadają.

  • Przeczytałam tamten tekst jednym okiem i pomyślałam „cholera, biedni my jesteśmy, skoro wszyscy faceci jedyne o czym marzą, to wziąć udział w filmie porno”. Zamknęłam okno i zapomniałam o nim. A teraz widzę, że stał się wielkim hitem i wszyscy piszą o nim. I piszą tak cholernie mądre rzeczy, jak Ty. Więc może mimo prostackości całego tego pomysłu nie mówiąc o wykonaniu, dobrze się stało, że ujrzał światło dzienne? Dzięki temu jest okazja do dialogu na temat seksu, a to się u nas zdarza rzadko, za rzadko, i stąd się właśnie biorą takie popieprzone wypowiedzi 🙂

    • No więc właśnie, to trochę nie dobrze, że stał się takim hitem, bo mam świadomość tego, że sama przyczyniam się do jego popularności, Ale jeśli można przy tej okazji powiedzieć coś ważnego i porozmawiać o seksie, to jednak warto. Bo jednak milczenia po takiej publikacji może być odebrane jako zgoda i brak problemu.

  • Och! Pamiętam, jak kiedyś autorka tego bloga napisała „świetny” tekst o tym, że wizerunek jest ważny i w ogóle wszyscy ludzie, którzy nie potrafią dobrać butów pod kurtkę są podludźmi. Skomentowałam, że przecież każdy niech nosi co chce, poza tym ocenianie kogoś tylko po wyglądzie nie jest najmądrzejsze. Najpierw zniknął mój komentarz (zrobiłam screena: http://1.bp.blogspot.com/-9EkFW53i9Nk/VPJFf03aPdI/AAAAAAAAAEU/atQJFk1fZRw/s1600/komentarze%2Bsylvieus.JPG), a później – dziwnym trafem – cały wpis autorki.
    Także niczego dobrego po jej blogu się nie spodziewam. 🙂

    • Aha, takie kwiatki. Dla mnie to kompletny brak szacunku dla czytelników, jak również zero odpowiedzialności za to, co się publikuje pod własnym nazwiskiem.
      Ja nie znałam tego bloga wcześniej i widzę że nic nie straciłam 🙂

  • Ale musicie przyznać, że nie wszyscy panowie brnęli w fantazje erotyczne, część odpowiedziała bardzo fajnie. Z drugiej strony jakaś grupa kobiet lubi być doceniana przez mężczyzn w dziedzinie wszechstronnego zadawalania ich, lubi kiedy się na nie cmoka i świetnie znoszą seksistowskie odzywki. Pamiętam, że kiedyś na wyjeździe służbowym wymagano od nas, żebyśmy na wieczornej kolacji zabawiały gości (jakichś dosłownie starych ramoli) – w sensie romowy pierdu-pierdu czy obtańcowywania ich i znalazły się panie, które do tematu podeszły poważnie, a potem jeszcze sie chwaliły jak świetnie poradziły sobie z zadaniem.

    • Tak, część panów zachowała twarz.
      Ale historia. To mnie zawsze zaskakuje u kobiet, że wychodzą naprzód z takimi zachowaniami i jeszcze uważają, że to powód do dumy.

  • Czytałam post Justyny. Niesamowicie mnie poruszył ale i rozbawił 😉 Dziękuję za polecenie bloga Kamili- kolejna perełka do kolekcji, obok Twojego zresztą 🙂
    Bardzo dobrze to napisałaś. Czasami mam tak, że nie potrafię ubrać myśli w słowa i teraz Ty to zrobiłaś też po trochę za mnie. Dodam od siebie, że tacy „faceci” to nie Faceci przez duże Ef i lepiej omijać z daleka, ale to chyba instynktowne. Swoją drogą to nigdy mi się nie zdarzyło obcować z takim typem. Bogu dzięki.
    Pozdro!

    • Kamila to moja prywatna perełka, a Justynę sama odkryłam nie dawno. Dzięki za wszystkie miłe słowa 🙂
      Tak, też mam wątpliwości co do męskości tych panów. I niech Bóg zawsze nas chroni przed takimi typami 😉
      Pozdrawiam!

  • Ależ mądre, spokojne spojrzenie na sprawę.
    Dzięki za teksty podlinkowane, no i za Twój oczywiście też.
    Zaczytałam się dziś w Alchemii, a będąc na weekend w Toruniu na pewno przypomni mi się Twój tekst o bezpieczeństwie. Za to właśnie uwielbiam blogi. 🙂

    • Proszę bardzo i dziękuję 🙂
      (W Toruniu polecam Żywe Muzeum Pienika, przewspaniałe miejsce.)

  • Ana

    Sporo blogosfery już przejrzałam, fenomenu wielu nie rozumiem. Wydaje mi się, że takie teksty i treści wynikają z tego, że to się klika,a skoro się klika – to taki wizerunek kobiet i mężczyzn powinien być nadal kreowany. I to jest winą topowych blogerów, że ich czytelnicy podzielają takie instrumentalne podejście nie tylko do seksu, ale życia w ogóle. Świat przestał żyć wartością, a zaczął złudną chwilową przyjemnością, o czym doskonale przekonuje tekst będący punktem wyjścia do Twojego. A potem ten sam blogowy świat dziwi się, że ludzie coraz rzadziej potrafią budować trwałe i piękne relacje. I smutne to, i pełne hipokryzji jednocześnie.