jesienna moc w słabości, czyli dwa projekty i pytanie

jesienna moc w słabości

 

Jeśli powiem, że mam słabość do jesieni, będzie to zarówno prawda jak i fałsz. Mam słabość – jesienią. Przez całe życie nie potrafiłam jej polubić, mając za złe przeganianie lata, zaganianie do obowiązków, skracanie dni i bezlitosne pchanie słupka rtęci w dół. Mam więc z jesienią na pieńku, ale jako godnej przeciwniczce muszę przyznać jej jedno – mobilizuje mnie i dodaje energii jak żadna inna pora roku. Nie będę rozpisywała się o sposobach na jesienną chandrę, motywacjach i renowacjach, a tym bardziej o konieczności pokochania tej pory roku. Trzeba ją przetrwać. Można też wykorzystać. To z pewnością czas nowych początków i brania się za siebie z zapałem dorównującym noworocznym postanowieniom 🙂 I bardzo fajnie, gdy takie nastawienie okazuje się wspólne. Dlatego dziś opowiem Wam o dwóch świetnych  projektach; cieszy mnie bardzo, że pojawiły się właśnie o tej porze roku! Jesienna moc w słabości się doskonali 🙂

 

Jestem najlepsza!

Być może znacie już bloga love2work, prowadzonego przez dwie niezwykle kreatywne bliźniaczki. Warto tam zaglądać, nie ma drugiego podobnego miejsca w sieci! Muszę się tu przyznać, że blogi prowadzone przez Monikę (tekstualna.pl) oraz Emilkę (eforevent.pl) są pierwszymi, od których zaczęłam poznawać blogsferę. Ich najnowsze, już wspólne dziecko, to miejsce stworzone przez dwie freenalcerki, które z pasją dzielą się swoim doświadczeniem i pomysłami. A robią to profesjonalnie i z humorem 🙂

W myśl zasady „co dwie głowy to nie jedna”, dziewczyny zorganizowały i promują akcję „Jestem najlepsza!”, o której możecie poczytać tutaj. Jakkolwiek zadziornie brzmi tytuł, projekt ma naprawdę fajne i wartościowe przesłanie. Nie chodzi przecież  o bicie po oczach swoją rewelacyjnością. Celem akcji jest odnalezienie w sobie i nazwanie swoich mocnych stron. To dla wielu z nas naprawdę trudne! Potrafimy bowiem wyrecytować na pamięć listę naszych wad i kompleksów, a słysząc komplement, czerwienimy się i zaniżamy swoją wartość. Dlatego zaproponowana przez dziewczyny akcja jest świetną okazją do zastanowienia się, w czym jestem autentycznie dobra/dobry (panowie również mile widziani!). A gdy już dokopiemy się do naszych zdolności, warto ubrać je w parę zdań, a następnie wraz ze zdjęciem i (ewentualnie) adresem bloga wysłać na adres  we@love2work.pl. Tu możecie podejrzeć jak wiele osób już wzięło udział w akcji i jak wygląda podsumowanie pierwszego etapu. Zdecydowanie warto! Właśnie teraz, u progu jesiennych postanowień, aby uświadomić sobie swoje mocne strony i zacząć je wykorzystywać 🙂

 

Premium MBA z zarządzania sobą

Na ten projekt natknęłam się dzięki Damianowi, który ma ostatnio talent do wyławiania i promowania świetnych akcji w sieci. Autorka bloga Jesteś Marką, Joanna Malinowska-Parzydło proponuje swoim czytelnikom cykl 40 spotkań pod hasłem „zarządzanie sobą”. Przyznam, że nie znałam wcześniej bloga Joanny i bardzo możliwe, że nie zatrzymałabym się na nim dłużej, trafiając przypadkiem. „Zarządzanie” i „marka” to dla mnie hasła silnie kojarzące się z biznesem, a więc, hmm… nieco odczłowieczone. Ale! Joanna wypowiada się na swoim blogu z dużą mądrością i doświadczeniem. Bardzo szybko przekonała mnie, że budowanie marki jest przede wszystkim dbaniem o własne wnętrze, a zarządzanie sobą – rozwojem swoich najlepszych cech. Znacie mój ostrożny stosunek do samorozwoju i pozytywnego stylu życia. Myślę, że propozycja Joanny przewyższa swoim profesjonalizmem i starannością wiele innych tego typu akcji w sieci. Cytując autorkę:

” Nie mam też przekonania, że „rady” motywują do ich szybkiego zastosowania. Owszem, przyciągają na chwilę oko i inspirują, ale nie tworzą POWODU, by zmienić nawyki i wdrożyć dobre zmiany w codziennym życiu. Oferuję więc refleksję w miejsce szybkiej konsumpcji.”  

W tych słowach ujmuje mnie szczera chęć skłonienia czytelnika do pochylenia się nad sobą i do rzetelnej pracy nad sowimi kompetencjami. To nie jest przepis na sukces w formie instant. Jeśli ktoś proponuje mi cykl 40 spotkań, wiem że wymaga ode mnie wytrwałości i zaangażowania. Myślę, że są to podstawy efektywnej pracy nad sobą. Zachęcam więc Was, ale i samą siebie do zaglądania na bloga Joanny już od poniedziałku. Jestem naprawdę ciekawa jak będą wyglądały warsztaty w praktyce 🙂

 dalajlamaNie mogłam się oprzeć 🙂 Źródło tu.

Pytanie

I to z zupełnie innej beczki. Jeżeli śledzicie mojego Facebooka, z pewnością wiecie, że od kilku dni opiekujemy się w pracy kocią znajdą. Mały, niespełna miesięczny kocur został porzucony nocą przed drzwiami portierni. Miał dużo szczęścia – pracuję wśród niemal samych weterynarzy, którzy wiedzieli jak się nim zająć 🙂 Nie chcemy, aby trafił do schroniska. Powstał więc niecny plan, aby zatrzymać go u nas na stałe, musimy tylko dyplomatycznie przekonać szefa. No chyba, ze w międzyczasie znajdzie się dla niego dobry dom (dla kota, nie szefa 🙂 ). 

Czy macie jakiś pomył na imię dla tego uroczego stworzenia? Póki co dostał ksywkę żarłok, ponieważ pochłania nieprawdopodobne ilości kociej karmy. Ale dobrze byłoby wymyślić coś bardziej sympatycznego. Wszystkie propozycje mile widziane, a zdjęcie na Fejsie 🙂

gosia

 

 

zdjęcie

  • Gosiu, dzieki za zwrocenie uwagi na projekt ‚jestem najlepsza’. Dziewczyny wpadly na znakomity pomysl – czy ty tez wyslalas już swoje zdjecie?

    Co do drugiego projektu… systematyczna praca nad soba i glebsza refleksja z pewnoscia sa w stanie zrobic o wiele wiecej niz ‚dobre rady’. niemniej – z mojej perspektywy jest trochę tak, że potrzebuję czasem takich mentalnych ‚kopniaków’, które zmusza mnie do działania, do wykonania pierwszego ruchu, a czasem zeby sie odblokowac jesli na czyms sie zawieszę – w tym celu swietnie dzialaja motta, polecam.

    • Tak 🙂 Wysłałam kilka dni temu. Strasznie długo zbierałam się, żeby napisać tych parę słów i ogarnąć zdjęcie, ale udało się 🙂
      Rozumiem, jak też czasem natykam się na słowa i sytuacje, które błyskawicznie do mnie trafiają. Takie mentalne kopniaki również potrafią wiele w życiu zmienić 🙂

  • zaraz pędzę poczytać o projekcie „jestem najlepsza” 🙂
    jeśli chodzi o kota, nie pomogę… Mam tylko doświadczenie w nazywaniu świnek morskich ;))

    • Pędź, to świetna akcja 🙂

      • Nom, ja też zobaczę, w czym jestem najlepsza 🙂

  • ja akurat jesień lubię, bo mi się w swoim czasie kojarzyło jeszcze z wrześniowymi wakacjami 😉

    • Powiedzmy, że wrzesień jest jeszcze do zaakceptowania 🙂

  • Miałem problem z nazwaniem nawet kota, którego ja niedawno znalazłem, ale jak pisał Gaiman, „ludzie mają imiona bo nie wiedzą, kim są. Koty wiedzą doskonale i dlatego imion nie potrzebują”, więc może nic na siłę. Samo się znajdzie w odpowiednim momencie:)
    Projekty wyglądają ciekawie ale…nie dla mnie. Na pewno nie teraz XD
    A jesień ma wiele dobrych aspektów. Ma, choćby kasztany ^^

    • Tobie polecam projekt „Biorę się w garść i dochodzę do siebie” ;))
      Trzymaj się!

      • Ja mam na to własne metody, jakkolwiek to może dziwnie i butnie nie zabrzmi. Dopiero jak zawodzą szukam innych:)
        I trzymam, trzymam, nie puszczam XD

  • Małgosiu (uczę się, kibicuj mi :D), dziękuję za podlinkowanie i przede wszystkim za promo projektu Joasi. Mam dokładnie takie same odczucia – zupełnie nie wiem czego się spodziewać, ale wiem jedno – Joanna wie co robi i nie bez powodu użyła takich, a nie innych słów, aby przyciągnąć ludzi o odpowiednim nastawieniu do rozwoju osobistego. Joanna buduje na wartościach, więc to idealnie pasuje do mojego thinkstajlu, dążeniu do lepszej jakości życia i marzeniu o coachingu 🙂 Czyli widziemy się na Jesteś Marką w poniedziałek? 🙂

    Co do kota, pierwsze co mi przyszło do głowy, to Pasibrzuch 🙂

    • Kibicuję i doceniam 🙂
      Tak jest, widzimy się u Joanny i zobaczymy co dla nas wymyśliła 🙂

  • Z przyjemnością pobuszuję po polecanych stronach, widzę tu dużo przyciągającego materiału dla mnie, tym bardziej, że praca nad „sowimi kompetencjami” (przejęzyczenie Twoje) jest mi bardzo bliska;)
    Co do imienia dla kota, to od razu jak zerknęłam na zdjęcie pojawiło mi się Mądruś:)

    • O, rzeczywiście mój błąd 🙂 Ale może w ten sposób jakoś Cię przywołałam, Sowo 😉

      • Przywołałam się sama, w ramach nadrabiania blogowych zaległości, ale miło mi się skojarzyło:)