list do Anioła Stróża

list do anioła stróża

 

Mój drogi!
Zupełnie nie wiem jak zaadresować ten list. Niebo jest takie niekonkretne i duże… Nie znam jego krain, nie umiem nazwać miast. Nawet nie wiem czy istnieją tam skrzynki pocztowe. Mam więc nadzieję, że po prostu czytasz mi przez ramię. Mam nadzieję, że stale jesteś przy mnie, tak jak nakazuje Ci anielski obowiązek. Piszę dziś do Ciebie, ponieważ chcę, byś przez chwilę pobył ze mną jeszcze bliżej. Pragnę usiąść z Tobą przy wigilijnym stole.

 

Niechaj talerz z białej porcelany choć raz doczeka się niespodziewanego gościa. Ożywmy piękną tradycję, zbyt często jest martwa… Chcę, żebyś zasiadł przy stole wśród moich najbliższych.
Bo widzisz, jestem Ciebie ogromnie ciekawa. Już mi nie wystarcza wierzyć i przeczuwać, że fruwasz gdzieś obok. Chciałabym zobaczyć biel Twoich anielskich skrzydeł i poczuć ich miękkość. Jeśli oczywiście pozwolisz się dotknąć… Chciałabym zapatrzyć się w Twoją porcelanową delikatność. Spojrzeć w Twoje oczy, które spoczywają na mnie co dzień. Wyobrażam sobie, że są jak niebo, niebieskie i jasne.
I tak sobie myślę, że Ty również pragniesz być widziany. Choćby przez moment. Mam wrażenie, że ostatnio kierujesz moje myśli w swoją stronę. Coraz więcej skrzydlatych istot pojawia mi się w życiu. Spotykam je w historiach, widzę ich obrazy. Może zresztą zawsze były wokół mnie. Tylko teraz widzę nieco więcej i słucham inaczej.

 

Ale przede wszystkim pragnę ci zadać tak wiele pytań! Chcę poznać Twoje ślady na drogach, którymi szłam. Chcę wiedzieć, dlaczego czasem wydarza się zło, którego nie rozumiem. Czy w takich chwilach to ja zamykam się nad Twoje anielskie podszepty? Czy… może to Ty zawodzisz? Może zamykasz na chwilę swe niebieskie oczy i składasz rozpięty nade mną parasol ochrony? Bo czasem mam wrażenie, że jesteś aniołem początkującym. Może jestem Twoim pierwszym poważnym zadaniem. Może masz plakietkę „uczę się”, jak panie na kasie. I rozumiem… pamiętaj jednak, że dla mnie to życie jest pierwszym i ostatnim.
A może jest jeszcze inaczej? Może pozwalasz mi czasem okrutnie się pomylić. Nie chłodzisz mojej głowy, gdy jest zbyt gorąca. Może są takie drogi, na których muszę się pogubić. A wtedy Ty czujnie strzeżesz mnie z oddali. Pilnujesz, czy jeszcze wciąż mam siłę iść przed siebie i czy rany na moich bosych stopach nie są zbyt głębokie. A potem leczysz je swoimi anielskimi pocałunkami… bo dobrze wiesz, że te blizny są mi też potrzebne.
Może masz wtedy łzy w swoich dobrych oczach. I płaczesz zawsze wtedy, kiedy ja płaczę…
Więc moglibyśmy porozmawiać o tym wszystkim przy jaśminowej herbacie. Wyobrażam sobie, że tylko taką pijają anioły. Pośmiać się i popłakać nad niejedną historią. Mamy przecież tyle wspólnych wspomnień! Moglibyśmy mieć wspólne plany… Bo widzisz, miałam taki pomysł, żeby namówić Cię na większą współpracę. Chciałam dostać ściągę z Twych anielskich znaków. Tak, żeby w przyszłości stąpać pewniej i bezpieczniej, decydować tylko dobrze i mówić tylko mądrze.
Ale myślę sobie teraz, że nie o to chodzi. Nie dasz mi korepetycji z życia, to nie Twoja rola. Nie ubezpieczę się u Ciebie od nagłych wypadków. I choć potężna, asekuracyjna część mnie chciałaby mieć wtyczki w niebie… ta druga część doskonale wie, że wystarczy tylko słuchać Cię uważniej. Że Twój głos jest bardziej intuicją niż całkowitą pewnością. A słuchanie go jest bardziej ryzykiem, niż wypełnianiem planów.

 

Dlatego, jeśli się zjawisz i dane mi będzie spojrzeć w Twoje oczy, przede wszystkim z całego serca powiem Ci „dziękuję”. Za to, że jesteś i czuwasz nade mną. Za wszystkie Twe dobre spojrzenia i najczulsze szepty. Zwłaszcza te, których nie słyszę… wiem że czasem jest Ci ze mną ciężko. Za Twą mądrość anielską i czujność w dzień i w nocy. Za to, że Twoim marzeniem jest moje wielkie szczęście.
Wiesz, teraz ja mam łzy w oczach… łzy wdzięczności. Jeśli kiedykolwiek zwątpię w sprzyjający Wszechświat, muśnij mnie swym skrzydłem. Bo jesteś czystą łaską, ubraną w biel i światło.
Mam więc nadzieję, że naprawdę się pojawisz. Przełamiemy się opłatkiem, posiedzimy w ciepłej kuchni. Wśród tych wszystkich aniołów na choince i kartkach pocztowych, Ty jeden będziesz prawdziwy. To w końcu Święta… czas, w którym niebo przenika się z ziemią. Najlepszy czas dla nas, by w końcu się spotkać. Na pewno uda Ci się znaleźć małą furtkę do mojego świata. A mi uda się usiąść spokojnie i zamknąć oczy. Po to, aby tak prawdziwie je otworzyć…

Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam najczulej. I nie żegnam się wcale. Wiem, że czytasz mi przez ramię i tam pozostaniesz. Aż do wigilijnego wieczoru, gdy zasiądziemy przy stole.

Gosia

 

* * *

Kochani!
To ostatnie słowa, które kieruję do Was przed Świętami. Post publikuję po trochę dłuższej przerwie. Ten przedświąteczny czas obfituje w wiele cudownych i pełnych najlepszych emocji spotkań w prawdziwym życiu. Część z nich miała miejsce na Blogowigilii. Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się wziąć w niej udział! Z tego miejsca ściskam mocno Julię, Anię, Małgosię i Anię. Sprawiłyście, że ten czas był absolutnie wyjątkowy 🙂

A Tobie, mój Czytelniku dziękuję za każde spotkanie na tym blogu. Za każde Twoje spojrzenie, komentarz i dobrą myśl. Dziś ja kieruję dobre myśli i życzenia w Twoją stronę.
Z okazji tych Świąt życzę Ci przede wszystkim prawdziwych i dobrych spotkań z ludźmi, którzy są Ci bliscy. Znalezienia czasu na pielęgnowanie tego, co zaniedbujesz w zwykłej codzienności. Oraz… oczu otwartych na boską rzeczywistość, która Cię otacza. Uwierz, że Bóg nie szczędzi swego Syna, ani swych aniołów, abyś był szczęśliwy. 

 

gosia

 

zdjęcie

  • Jak piękne i delikatne są Twoje słowa… Pewnie tak samo miękkie są skrzydła Twojego anioła stróża 😉 Życzę Ci, aby te Święta były czasem pełnym magii i dobroci, rodzinnego ciepła i szczęścia unoszącego się wokół 🙂 Wszystkiego dobrego!

    • Wierzę że ten mój anioł ma skrzydła najdelikatniejsze na na świecie 😉
      I dziękuję! A Tobie życzę dobrych wyborów, twórczych inspiracji i prawdziwego odpoczynku w tym świątecznym czasie. I magii też, ale dla mnie Ty już jesteś magiczna 😉

  • Frida

    List piękny:) Ale..ja powiem po swojemu, trochę dziwnie, ale pewnie Ciebie to nie zdziwi, bo Ty akurat potrafisz zrozumieć jak mało kto odmienne postrzeganie. Dla mnie w pewien sposób Anioł Stróż jest…całym światem:) Bo to świat nam sprzyja, świat na chroni i prowadzi po swoich ścieżkach….a złe rzeczy? Cóż. One tylko pozornie są złe. Pewne rzeczy, ból nawet, ten największy, muszą nam się zdarzyć. A my pewnie zrozumiemy to, gdy nie będziemy już dla tego świata. Gdy będziemy jakoś…ponad ten świat. Wiesz pewnie, co mam na myśli:)

    I cieszę się, że ta blogowigilia była udana. A jako że to ostatni Twój post przed świętami, to trochę z oddali, ale jednak…chciałam Ci życzyć wszystkiego dobrego właśnie w te święta. W pewien sposób może bardziej kulturowo, bo wiadomo, ja obchodzę inne ale…przede wszystkim dużo ciepła, spokoju a może i zrozumienia lepiej pewnych spraw. Bo właśnie ten czas i temu sprzyja:) Ściskam!:*

    • Wiesz…. może Anioł Stróż to właśnie uosobienie tych sprzyjających sił Wszechświata. Może dlatego anioły są tak powszechne w wielu religiach i tak dobrze się kojarzą. Dla mnie to ostatnio bardzo silny symbol i wszystko, co związane z aniołami, mocno do mnie trafia 🙂
      I masz rację, nawet to co wydaje się złe, zawsze jest nam w jakiś sposób potrzebne. Czegoś uczy, umacnia i otwiera oczy. Tylko na początku zazwyczaj buntujemy się i nie rozumiemy. A dopiero potem przychodzi wdzięczność. Chociaż zrozumienie być może będzie nam dane poza tym światem, tak jak mówisz.
      Dzięki, Blogowigilia jak najbardziej na plus! Mam nadzieję, że i Ty przyjmujesz życzenia z okazji Świąt 😉 Dobrych życzeń nigdy za wiele. A więc ogromnej miłości, siły i spokoju. I dobrych snów! Z resztą sobie poradzisz, jesteś silną kobietą.
      I ściskam najmocniej :*

      • Frida

        Dokładnie:) Czasem potrzeba nam takiej dosadnej personifikacji wręcz…zresztą, jak zawsze. Bo my ludzie, wyobraźnię mamy potężną, ale pewne rzeczy musimy tłumaczyć na swój własny język:) I właśnie, istnieją w każdej religii, tak samo jak demony. Czyli , kolejny dowód na to, jak bardzo granic nie ma w sumie:) Albo na to, co tkwi tak naprawdę w nas samych :> A może i jedno i drugie 😀
        Bez zła nie ma dobra, bez mroku nie ma światła, jak pisałam u siebie:) Tylko jasne, w pierwszym odruchu strasznie się buntujemy, nie potrafimy się pogodzić z pewnymi rzeczami, bronimy się przed bólem zamiast nieraz dopuścić go do siebie- co przecież pomaga…ale jesteśmy ludźmi, a to właśnie zachowanie jest bardzo ludzkie.
        I przyjmuję, przyjmuję, co już wiesz:) Więc ,dziękuję:*

  • To ja dziękuję :*
    Tak właściwie to nie wiem co napisać, bo trochę inaczej teraz Cię czytać po tym, jak miałyśmy okazję się uścisnąć, usiąść przy kawie i pogadać…cieszę się że Was poznałam 🙂 Pięknych Świąt życzę :*

    P.S. Nie wiem, jak mi mogło umknąć Twoje wyzwanie, ale już sobie przypomniałam kilka budzących uśmiech wspomnień i niebawem podzielę się na blogu. 🙂

    • Prawda, że teraz jest trochę inaczej? Też to odczuwam. Ale to fajne uczucie znać Was osobiście 🙂 Bardzo się cieszę z tego spotkania!
      Ja również, pięknych, pełnych pokoju i spędzonych wśród osób, które są Ci bliskie 🙂
      No to super, czekam na Twoje wspominki :*

      • Już 🙂
        Tekst był przemyślany, pozostało tylko nadać mu kształt.
        :*

  • Spokojnych i ciepłych Świąt, czasu na to, co jest dla Ciebie największą wartością. I żebyś miała szczęście odnajdować Aniołów w ludziach, którzy pojawiają się na Twojej drodze! 🙂

    • I ja również, życzę anielskiej cierpliwości i spokoju:)

  • Wesołych Świąt! 🙂

  • Życzę dużo ciepła w tej, bądź co bądź, chłodnej porze roku:).

  • Chcialabym wierzyc w Aniola Stroza (mam nadzieje, ze kazdy go ma). A przy okazji chciałam złożyć Ci lekko spóźnione życzenia Wesołych świąt, spełnienia marzeń, dużo zdrowia i samych dobrych rzeczy w nadchodzącym roku. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Beatko, cudownych Świąt i serdeczne pozdrowienia 🙂

  • Faktycznie inaczej się czyta kogoś, kogo się spotkało 🙂 Przede wszystkim jednak komentarze nie są już jedyną formą komunikacji z autorem. Spotkanie na żywo to był rewelacyjny pomysł! Zwłaszcza w takich okolicznościach.
    Gosiu, temat aniołów bardzo mi bliski, zwłaszcza tego mojego Osobistego. Wiesz, że potrafi załatwić najgorsze sprawy? (zwłaszcza z aniołami tych najtrudniejszych ludzi) 😉 Kiedyś trafiłam na genialną książkę G. Hubnera „Mój anioł pójdzie przed Tobą”. Bardzo polecam.

    • Masz rację! I bardzo się cieszę, że nam się to udało i że było tak cudownie 🙂 Już mi brakuje naszych rozmów o blogowaniu i wszystkim innym 🙂
      Jeszcze nigdy nie wysyłałam mojego anioła na spotkanie z aniołami innych ludzi. Otwierasz przede mną nowe możliwości 🙂 A ten temat jest i mi bliski, jakoś ostatnio szczególnie wyczuwam ich obecność. Jakkolwiek dziwnie to brzmi. Będę miała na uwadze tę książkę.
      Ściskam Cię mocno :*

  • Maszka

    Spotkania z osobistym Aniołem Stróżem są częstsze, niż może nam się wydawać, a całe życie zdaje się być ciągle pisanym listem. Dobrze, że jest zawsze w pobliżu. Pozdrawiam – M.

    • To mój pierwszy list, może nieostatni. Pozdrawiam 🙂