so I begin

 

so I begin

 

 

Bywa czasem tak, że życie podpowiada Ci na ucho co powinieneś zrobić. Z początku jest to tylko delikatny szept. Możesz go zignorować, możesz udawać, że nie słyszysz, odwrócić głowę, znaleźć tysiąc wymówek albo uznać, że to nie do Ciebie.

Tak było ze mną i blogowaniem. Początek mojej fascynacji blogami to czytanie. Odwiedzałam kilka razy dziennie wybrane zakątki blogosfery i pochłaniałam blogi ulubionych autorów. Czułam się jakbym uczestniczyła w ich życiu, a idea dzielenia się swoją codziennością, myślami i przeżyciami wydawała mi się strasznie fajna. Na pewnym etapie pomyślałam sobie, że chciałabym bardziej w tym uczestniczyć. Przestać obserwować, zacząć pisać. Ale natychmiast znalazłam tysiąc argumentów, żeby tego nie robić. Przede wszystkim chciałam żeby mój blog miał motyw przewodni, a tego było mi brak.

 
Co się zmieniło? Życie zaczęło podpowiadać, a ja zaczęłam słuchać. 
W ostatnich tygodniach bardzo dużo dobrego zaczęło dziać się w mojej kuchni, w sposobie gotowania i w sposobie jedzenia. To nie są rewolucyjnie zmiany, raczej ewolucja w dobrą stronę, w kierunku zdrowia i dobrego samopoczucia. Widzę rezultaty i chcę się nimi podzielić. A jednocześnie wciąż jeszcze eksperymentuję i to jest naprawdę fascynujące!
O tym będę pisać, o drobnych zmianach na lepsze, w kuchni i w życiu. I o mojej codzienności.
Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz mi towarzyszyć 🙂