MNIEJ minimalizmu, proszę

mniej minimalizmu

 

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie artykuł u Joulenki, o dobrych trendach, którym chętnie ulega. Co prawda tekst powstał parę ładnych miesięcy temu, ale zapamiętałam go doskonale, bo czytając miałam ochotę wykrzykiwać „no przecież!” i „racja, ja też tak myślę”. Mądry jest ten joulenkowy przegląd trendów i bardzo zaimponowało mi to, że nie zamieściła w nim ani popularnego slow life, ani minimalizmu. Potem zresztą porozmawiałyśmy sobie o tym chwilę w komentarzach. Przyznam, że od dłuższego czasu przyglądam się wszystkiemu, co pojawia się w internecie pod hasłem minimalizmu oraz slow life i staram się wyrobić sobie zdanie na ten temat. Przede wszystkim wydaje mi się, że oba zjawiska są ze sobą powiązane, że są modne, wzbudzają pozytywne uczucia i bardzo chętnie się o nich mówi. Chętnie i łatwo. Czy z równą lekkością wprzęgamy je w życie, a przede wszystkim czy robimy to świadomie – tu miałabym pewne wątpliwości. Porozmawiajmy dziś o tych wątpliwościach. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że niektóre spośród moich czytelniczek sympatyzują ze stylem slow i czują się minimalistkami. Liczę na Wasz głos w komentarzach i na ciekawą rozmowę 🙂

 

Contine reading

Jak przygotować się do związku: 5 nieoczywistych rad

jak przygotowac sie do zwiazku

 

Lubię myśleć, że „miłość trzeba sobie zrobić”. I choć powiedzenie to zostało zaczerpnięte od popularnego polskiego coacha, to doskonale oddaje moje własne przekonania. Do licha z coachingiem, to nie moja bajka. Ale tam, gdzie rozwój może służyć budowaniu lepszych związków, jestem w stanie przyklasnąć i jeszcze bardziej podrążyć temat na własną rękę. Lubię więc myśleć, że miłość i związki są takimi obszarami naszego życia, które możemy całkiem skutecznie kształtować. Nawet, jeśli znajdujemy się gdzieś pomiędzy jedną przygodą a drugą, albo wręcz od dłuższego czasu nikt ciekawy nie pojawił się na horyzoncie – to w niczym nie przeszkadza. Wciąż jesteśmy w drodze. Z każdym krokiem coś za sobą zostawiamy i zbieramy nowe doświadczenia. A to oznacza, że każdy dzień jest szansą na zmianę, która będzie miała wpływ na to, jak będziemy kochać w przyszłości. Contine reading

my, kobiety z sieci

kobiety z internetu

 

My, kobiety z sieci, nie patrzymy sobie w oczy. Nie witamy się całując powietrze, tuż obok upudrowanych policzków. Omija nas śmieszna pantomima, odgrywana po to, żeby uratować świeżo nałożoną szminkę.
Prawdę mówiąc u nas nie ma żadnej szminki. Nie ma nic na pokaz, bo możemy ukryć się wygodnie za nieprzepuszczalnym dla wzroku monitorem. I wymyślić siebie na nowo za pomocą słów i znaków.
Nie ma więc żadnej szminki, która ubrudziłaby kubek kawy, stojący obok. Jest tylko cichy szum komputera i miarowy rytm kliknięć. Jest okno na świat, dużo większe niż to, które odbija się światłem w monitorze. A ten świat dużo bardziej przyjazny, niż majacząca za firanką ulica, pełna szarych ludzi. Contine reading

Czy ON obudzi we mnie kobiecość?

czy on obudzi we mnie kobiecosc

 

Hasła, po których trafiacie na mojego bloga są dla mnie nieustającym źródłem inspiracji. A raz na jakiś czas pojawia się prawdziwa perełka – pytanie, które od razu przywodzi mi na myśl dziewczynę, która mogłaby je zadać. Trochę nieśmiałą i niepewną siebie, niedoświadczoną w relacjach z mężczyznami, ale marzącą o wielkiej miłości i przede wszystkim o tym, żeby poczuć się kobietą przy męskim boku. Myślę, że ona jeszcze nie do końca odkryła, na czym ta kobiecość miałaby polegać, ale już instynktownie za nią tęskni. I może wyobraża sobie, że gdy spotka odpowiedniego mężczyznę, obudzi się w niej uśpiona zmysłowość, wdzięk i jakaś nieokreślona lekkość. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Bo czy nie tak właśnie powinno to wyglądać? Czy nie jest tak, że któregoś dnia budzimy się zupełnie odmienione, odkrywając że wszystko jest na swoim miejscu, a my jesteśmy dokładnie tym, kim powinnyśmy być, czując przy sobie silne, męskie ramię? Krótko mówiąc: czy kobiecość budzi się w reakcji na męskość? Czy może chodzi o to, że znów niepotrzebnie czekamy na tego mitycznego księcia z bajki, który odwali za nas całą robotę?

Tak jak mówiłam, pytania z wyszukiwarek są niezwykle inspirujące! Contine reading

szkatułka z linkami #6

szkatułka z linkami #6

 

Cześć i czołem. Przygotowałam dziś dla Was świąteczną odsłonę Szkatułki z linkami – będzie ich trochę więcej niż zazwyczaj. Mam nadzieję, że ten świąteczno-noworoczny okres jest dla Was łaskawy i każdemu udało się załapać na kilka wolnych dni. U mnie tak właśnie jest: z utęsknieniem czekałam na urlop pod koniec roku i teraz naprawdę odpoczywam. Również od internetu 🙂 Myślę z resztą że nie tylko ja przechodzę taki detoks. Obserwując ruch w blogosferze w czasie ostatnich dni, zauważyłam że zrobiło się cicho i spokojnie, tak jakby większość z nas przełączyła się na realny tryb życia. Prawdopodobnie ma to wiele wspólnego z sezonem spotkań, wyjazdów i odwiedzin. Strasznie mnie to cieszy, bo okazuje się że internetowa rzeczywistość ma swoje granice i wciąż jeszcze nie może konkurować z atmosferą Świąt. Ja również działam w tym trybie, wykradając tylko kilka chwil pomiędzy świątecznym a noworocznym wyjazdem, aby napisać tego posta.

A więc zapraszam jak zwykle na przegląd ambitnych artykułów w temacie kobiecości, plus kilka ciepłych i optymistycznych tekstów, które idealnie wpasowują się w ten czas. Contine reading

kilka ciepłych, świątecznych słów

kilka ciepłych świątecznych słów

 

Już kolejny raz zaczynam pisać dla Was przedświątecznego posta w drodze powrotnej z Blogowigilii. Pewnie dokończę go po kawałku w ciągu następnych dni, tak żeby zdążyć złożyć Wam życzenia tuż przed Świętami 🙂 To dla mnie (jak zawsze) przedziwny czas, w którym pośpiech miesza się z wyciszeniem, a do radosnego oczekiwania zawsze przyplącze się jakaś denerwująca myśl, czy aby na pewno ze wszystkim zdążę i o wszystkim pomyślałam? Już nawet nie próbuję z tym walczyć – przygotowania do Świąt chyba po prostu muszą mieć w sobie element emocjonującego odliczania. W przeciwnym wypadku nie da się doświadczyć tej radosnej ulgi podczas zasiadania do wigilijnego stołu. I naprawdę wiem, że nie blogi Wam teraz w głowie (mi też nie!), ale mam nadzieję, że znajdziecie chwilę czasu, żeby przeczytać, co u mnie słychać i czego Wam życzę z okazji Świąt. Contine reading

kiepskie Święta i dobre sposoby na ich przetrwanie

kiepskie swieta

 

Pamiętam, że kiedyś bardzo lubiłam czytać opowieści wigilijne, drukowane w przedświątecznym dodatku do naszej lokalnej gazety. Były to prawdziwe historie czytelników, którym w czasie Świąt przydarzyło się coś niezwykłego. Wiele z nich rozgrywało się w czasach wojny, głębokiego PRL-u, kiedy to niczego nie można było dostać albo podczas stanu wojennego. Te przysłane przez byłych zesłańców, opowiadały o wigiliach przeżywanych na mroźniej, dalekiej Syberii. Większości z nich towarzyszyła atmosfera niedostatku albo zagrożenia. Były na swój sposób dramatyczne. Ale równocześnie jednoczyły ludzi, bo niejednokrotnie to właśnie dzięki silnej rodzinie lub sprawnie działającej wspólnocie, udawało się takie Święta zorganizować.

W dzisiejszych czasach naprawdę trudno o tragiczne Święta. Nie dotyczą nas bezpośrednio żadne wojny (choć tu pewnie nie każdy się ze mną zgodzi), nie dręczy nas głód, omijają większe klęski żywiołowe. Zasypiamy bezpiecznie w ciepłych domach, a przecierając rano oczy, dziwmy się, że czas do Gwiazdki tak szybko topnieje i od razu biegniemy myślami do świątecznych przygotowań. Może z pewnym pośpiechem, ale i spokojem. Bo strach przed tym, że w czasie Świąt głód zajrzy nam w oczy albo śmiertelny wróg wtargnie do naszych domów,  praktycznie nas nie dotyczy. A to bardzo dużo.

Większość z nas nigdy nie przeżyje naprawdę dramatycznych Świąt. Natomiast to, że będą one kiepskie, jest już dużo bardziej prawdopodobne. Contine reading

zaręczyny pod presją

zaręczyny pod presją

 

Gdy jesteś w stabilnym związku, w którym wspólne śniadania, święta i wakacyjne wyjazdy stały się oczywistością, prędzej czy później ktoś zada Ci pytanie: to kiedy ślub? Jeśli w dodatku jest to związek z kilkuletnim stażem, a Ty liceum i studia masz dawno za sobą i jesteś na dobrej drodze do pierwszej życiowej stabilizacji, szansa na oberwanie takim pytaniem między oczy jest… jakiś miliard razy większa. Więc o ile ten temat nie chodzi Ci po głowie już od pierwszej randki (co jest najzupełniej zgodne z kobiecą dynamiką), to prędzej czy później i tak zaczniesz o tym myśleć.

Decyzja o ślubie należy do najdziwniejszych na świecie: niby podejmuje się ją wspólnie, ale nie tak, jak wszystkie inne decyzje, siadając razem i rozważając wszystkie za i przeciw. W zasadzie podejmuje się ją bardzo osobno. Wśród wielu niedomówień, podchodów i rytuałów, które narosły wokół zaręczyn. Z jednej strony ta otoczka na pewno ma swój urok. Ale z drugiej… presja tak ważnej decyzji sprawia, że zarówno w kobiecie, jak i w mężczyźnie dochodzą do głosu ukryte pragnienia i obawy.

Niech Was nie zmyli to zabawne zdjęcie, dalej będzie już poważnie i psychologicznie. Contine reading

życie we mgle i cudowne katastrofy

 

cudowne katastrofy

 

Na pewno znacie osoby, które idą przez życie tak gładko, jak nóż przez masło zostawione całą noc na kuchennej szafce. Osoby, którym trochę się zazdrości, a trochę się je podziwia, bo zdawać by się mogło, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Czego się nie dotkną, to zamieniają w złoto, po czym robiąc elegancki piruet, wypatrują kolejnych okazji do sukcesu. Przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz.

Patrzyłam w ciemne oczy Weroniki, mojej dobrej koleżanki i rosło we mnie przekonanie, że tym razem coś jest nie tak. Nie błyszczały tak samo jak zawsze. Nie było w nich szelmowskiego blasku zadowolonej z życia trzydziestolatki, która wszystko ma pod kontrolą i gdy złapie wiatr w żagle, to zawsze dopływa tam, gdzie chce.

Chyba ostatnio nie wiało w jej stronę… Contine reading

szkatułka z linkami #5

szkatułka z linkami #5

 

Ostatnio przeczytałam gdzieś zdanie, że listopad to taki miesiąc, kiedy codziennie jest poniedziałek. Nie lubię siać jesiennego defetyzmu, ale tym razem pokiwałam głową z pełnym zrozumieniem. Daję słowo, że nie pamiętam równie deszczowej jesieni. Same szare dni, ledwo rozjaśnione niemrawym światłem i nasiąknięte ciemnymi chmurami. Ciemne poranki, kiedy budzę się ledwo rozklejając powieki, które i tak będą cały dzień uparcie ciążyły ku ziemi. I wieczory, które zaczynają się już o godzinie szesnastej, a potem ciągną przez nieskończoną ilość godzin, odmierzanych kolejnymi herbatami… Całe szczęście, że lubię herbatę i mam sporo pomysłów na spędzanie takiego ponurego czasu. I przyznaję się bez bicia, że szperanie w sieci jest jednym z nich. Co przeczytam, to moje. A teraz także i Wasze, bo najciekawszymi z jesiennych linków dzielę się niżej. Wyobrażam sobie, że Wy również spędzacie takie wieczory pod kocem z kubkiem gorącej herbaty. Ja popijam właśnie imbirową Wasze zdrowie, dosłownie. A Wy zaparzcie sobie świeżą i gorącą, bo dziś znów dużo dobrego czytania. Contine reading