pozwól sobie na pragnienia

 

A gdybym zapytała Cię o pragnienia? Nie o marzenia, plany ani cele, nie o codzienne potrzeby. To łatwe. „Pragnienie” jest dziwnym i jakby nieoswojonym słowem, którego nie używasz zbyt często. Z pewnością więc  musiałabyś zastanowić się chwilę i spojrzeć głęboko w siebie. Zawędrować w te rejony, w których nie przebywasz na co dzień.

Pragnienie, pod wpływem wzroku, powinno ścisnąć Ci serce, a nawet lekko zaboleć. To znak, że jesteś na dobrej drodze do siebie samej, że jest to ważne i bardzo mocno Twoje. Bliższe skóry niż marzenie, trudniejsze do opowiedzenia słowami. Może długo zaniedbywane chowa się i mruży oczy pod nagłym światłem Twojej uwagi. Ale z pewnością chce być widziane. Chce Ci w końcu coś powiedzieć i gdzieś Cię zaprowadzić. Więc uwierz mi, nie ma najmniejszego przypadku w tym, że Twoje pragnienia są w Tobie. 

.

pozwól sobie na pragnienia

.

A gdybym powiedziała Ci, że prawie wszystkie pragnienia wywołują wstyd? 

Częściowo dlatego, że wraz z pragnieniem natychmiast rodzi się pytanie: czy mam prawo? Czy to w porządku, że chcę czegoś dla siebie tak bardzo? A zawsze chcę bardzo, gdyż nie można pragnąć tylko trochę. Więc już sama intensywność takich uczuć w Tobie jest czymś, co w pierwszym odruchu chcesz schować. 

Chcesz ukryć również to, co tak wiele mówi o Tobie. Pragnienia są bowiem żywą i szczerą prawdą. Nieodłączną częścią Ciebie, której będąc uczciwa, nie możesz się zaprzeć. Nawet, jeśli ukryjesz je przed całym światem, któregoś dnia zejdziesz wgłąb samej siebie i staniesz w ich obliczu. Są jak pieczęć, która mówi kim jesteś i do czego zostałaś stworzona.

Wstydzisz się także tego, co niespełnione. Ponieważ to tak, jakby coś się w życiu nie udało. Pragnień nie wpisuje się na listę celów i projektów do zrealizowania. Są zbyt nieuchwytne, za bardzo intymne. Możesz więc sięgać pewną ręką po sukcesy… i dotykać wstydliwie opuszkiem palca tęskniącego miejsca w Tobie.

.

Pragnienia to nieokiełznane stwory. A my jesteśmy tak bardzo nieporadne w sztuce ich oswajania. Więc albo zamykamy je w ciasnych klatkach ze strachu przed siłą, z jaką mogłyby nas ogarnąć… Albo dajemy im całkowicie zapanować nad sobą. Bez zasad, bez granic, bezkrytycznie idąc wszędzie, dokąd nas zawiodą. 

Pragnienie bycia kochaną, które ignorujemy pogardliwym wzruszeniem ramion. Po czym rzucamy się w wir pracy, w pętlę braku czasu, w ramiona wszystkich prostych i wyszukanych środków na niemyślenie i nieczucie. Albo wręcz przeciwnie, rzucamy się pod nogi każdemu, kto spojrzy na nas trochę czulej niż przechodzień w tłumie.

Pragnienie bycia piękną. Któremu albo nie wierzymy, albo poświęcamy wszystko. Unikając lustra lub szukając go wszędzie i w każdych oczach. Podczas gdy jedne z nas udają, że piękno w ogóle ich nie dotyczy, inne spędzają bezsenne nocne nad każdą zmarszczką i każdym włosem, który się nie ułożył. 

Pragnienie bycia widzianą. Ważną, potrzebną, docenioną. Pragnienie realizowania samej siebie. Ono zawsze pada pierwszą i największą ofiarą braku wiary i czasu. Ale jakże doskonałe to wymówki, żeby zakopać je głęboko. Ale również ono pcha nas ku desperacji. Każe czasem schować godność do kieszeni, lub wymienić ją na garść zazdrosnych spojrzeń i piętnaście minut sławy. 

.

A jednak pozwól sobie na pragnienia. 

Przede wszystkim pozwól sobie je dostrzec. Nie udawaj już więcej, że wystarczy Ci brodzenie w płytkich wodach codziennych spraw i potrzeb. Wybierz się kiedyś na spacer wgłąb własnych ogrodów

Są pragnienia, na które po prostu musi paść promień słońca, aby całe życie nagle nabrało sensu i pobiegło we właściwym kierunku.

Są takie, które trzeba czule objąć i nauczyć je czekać. Na dobry moment, na pomyślne wiatry, na Twoją siłę, która będzie im potrzebna.

Są pragnienia, które trzeba odkopać spod ciężkich gruzów, aby ujrzeć je w całości i dobrze zrozumieć. Takie, które mają drugie dno i wielką głębię. A Ty, poruszając się po powierzchni, dziwiłaś się, że wciąż trafiasz w pustkę. 

Nad niektórymi z nich trzeba mocno zapłakać. Bo już się nie spełnią. Bo straciłaś tyle sił na to, co zupełnie niemożliwe. Trzeba więc zapłakać i pozwolić im zwiędnąć, aby na ich miejscu zakwitły całkiem nowe. 

Są w końcu pragnienia jak diament ze skazą. Choć piękne, to niedoskonałe. Podszyte zazdrością, skalane egoizmem, albo ślepe na czyjąś krzywdę, którą chciałabyś wrzucić w koszty. I nic dziwnego, że nie spełnione, bo dla Twojego dobra spełnić się nie mogą. A jednak wciąż cierpliwie czekają na Ciebie. Na Twoją uwagę i odwagę, na to aż weźmiesz je w dłonie i oszlifujesz na połysk. 

..

Pozwól więc sobie na pragnienia. Każde z nich jest wpisane w Twoją historię. Każde chce, byś odegrała niezapomnianą rolę. 

gosia

……

.

Powiązane teksty:

Uwierz w swoją historię

Tajemniczy ogród

Harmonia wewnętrznych demonów

zdjęcie

  • A co jeśli nasz pragnienie jest zależne od kogoś?

    • Chyba wiem, co masz na myśli.
      Ale pragnienie nie może być zależne od kogoś. Może kogoś dotyczyć i jego spełnienie może być zależne od obecności drugiej osoby. Jak na przykład pragnienie miłości, związku, założenia rodziny. Ale to wciąż nasze własne pragnienia, które mówią o tym kim jesteśmy i co jest dla nas ważne w życiu.
      Te niespełnione są szczególnie trudne, bo nie zawsze można po prostu po coś sięgnąć i sobie wziąć. Czasem trzeba więc zostawić je w spokoju i obserwować, jak bardzo są prawdziwe i silne. A czasem pozwolić, by pobudziły nas do działania. Bo po prawdziwe pragnienia warto wyciągać rękę. I warto przekraczać siebie 🙂

  • Nasze pragnienia są ważną częścią nas samych. Nie da się ich całkowicie wyzbyć, nawet jeśli próbujemy je wyprzeć i udawać, że ich nie ma. Nie da się ich też pozbyć, dając się im całkowicie zawładnąć. Bo wtedy to one przejmują nad nami kontrolę. Moim zdaniem warto dopuścić je do głosu i dotrzeć do ich głębi. I przy tym nie należy się ich bać. Dopiero wtedy będziemy w stanie spełnić je z korzyścią dla siebie i innych.

    • Wycisnęłaś esencję z mojego tekstu :))

  • Piękny tekst. Z pewnością nieczęsto zastanawiamy się nad pragnieniami. Gonimy, udając, że one nie istnieją, wypieramy się ich, boimy się, bo nie potrafimy ich kontrolować – bo rodzą się nie wiadomo gdzie i nie wiadomo skąd. Czuję podobnie jak Ty, wstydzimy się swoich pragnień. A przecież one są częścią NAS, a oswojenie ich powinno stać się elementem budowania naszej świadomości.

    • Tak. I to jest właśnie zdumiewające, z jaką łatwością opowiadamy o marzeniach i planach, a jak niewiele wiemy o własnych pragnieniach. Czasem one się pokrywają, ale nie zawsze. Czasem robimy więc wszystko naokoło, bo boimy się zajrzeć wgłąb siebie i przyznać, czego tak naprawdę nam brakuje.

  • Trishiana7

    Dzień dobry Gosiu,
    Już od kilku miesięcy bardzo lubię czytać twojego bloga.Nawet założyłam konto na disqus by móc skomentować. Nie jestem pewna czy pielęgnowanie pragnień jest dobre. Ja odkryłam swoje i nawet przestałam się ich wstydzić. Nie znaczy to, że jest mi łatwiej. Niestety nie sądzę by moje pragnienia mogły być spełnione. Co sądzisz o buddyjskim wyzbyciu się pragnień i pozbyciu się cierpienia? Kobiety często mają pragnienia, które mogą być spełnione tylko przez innych : bycia ważną i kochaną. Czy nie lepiej skupić się na rzeczach, na które ma się wpływ?

    • Dzień dobry! Dziękuję i bardzo się cieszę 🙂
      Z całym szacunkiem dla filozofii buddyjskiej, nie zgadzam się z koncepcją wyzbycia się pragnień. Nawet w celu uniknięcia cierpienia. To oczywiście jest możliwe. Ale zarówno pragnienia, jak i cierpienie pozwalają żyć pełnią życia i doświadczać go we wszystkich odcieniach.
      Pragnienia mogą być źródłem cierpienia, zwłaszcza te niespełnione i te, których spełnienie nie zależy od nas. Ale pozbycie się ich, to jak zaprzeczenie samemu sobie, odcięcie się od własnej wrażliwości. Ja wierzę w to, że każde pragnienie ma sens i mówi o tym, do czego zostałaś w życiu powołana, a jego realizacja daje najprawdziwsze szczęście.
      Tylko może czasem trzeba podejść do nich w inny sposób. Trzeba zobaczyć skąd się biorą i czy nie wynikają ze zranień. Trzeba zastanowić się w jakim stopniu potrzeba uwagi i miłości jest zdrowa, a w jakim stopniu wynika z kompleksów i samotności. Nie wszystkie pragnienia muszą i mogą zostać natychmiast zaspokojone. Nad niektórymi trzeba się napracować. I to jest coś, na co właśnie mamy wpływ.
      Jestem więc pewna, że tłumienie pragnień nie prowadzi do szczęścia w życiu. Może tylko do jakiegoś rodzaju świętego spokoju.

      • Trishiana7

        Dziękuję za mądrą odpowiedź.

  • Wydaje mi się, że czasem boimy się wszystkich swoich pragnień i często nie dopuszczamy ich do głosu. Zdarza się, że pragnienia są inspirujące w postaci niespełnionej, można czegoś bardzo pragnąć i nie chcieć tego osiągnąć – może to być spowodowane przez strach, że po osiągnięciu przestaną być atrakcyjne. Co nie zmienia faktu, że pragnienia są nam potrzebne, są uzupełnieniem nas samych, nie powinniśmy się ich wstydzić, to tak jakbyśmy nie akceptowali siebie.

    • O, to ciekawe spojrzenie. Myślę, że masz rację, boimy się tego, co tam w nas w środku siedzi. Może to dlatego, że nie znamy siebie dobrze i nie ufamy swoim pragnieniom.
      Tak chyba często bywa z artystami, to niespełnione pragnienia inspirują ich do tworzenia i kto wie, czy pod ich wpływem nie powstają najpiękniejsze dzieła sztuki 🙂

  • Pięknie to ujęłaś…
    I jakie to prawdziwe: bez pragnień nie byłybyśmy sobą.
    :***

    • Dziękuję! Życzę więc najpiękniejszych i najszczerszych pragnień :*

  • Wiesz co? Ja kiedyś pytałam czy powinnam, czy mam prawo….a teraz? Od paru lat w tych przynajmniej kwestiach, nie mam żadnych wątpliwości. Tym bardziej, że wiele pragnień, nawet tych mrocznych i niedobrych, traktuję po prostu jako siłę napędową życia. A ja pędzić lubię:) Czasem to błąd, że nie oglądając się za siebie…no ale…
    I wszystkich pragnień nie można spełnić od razu. Bo inaczej, za czym będziemy gonić?:)

    • Tak mi się właśnie wydaje, że Ty jesteś kobietą, która zna doskonale swoje pragnienia i nie boi się słuchać ich głosu.
      Masz rację, nie wszystkie. Ale też o to w życiu chodzi, żeby wciąż odkrywać w sobie nowe 🙂

  • Zgadzam się totalnie! Należy pielęgnować pragnienia i kochać je wszystkie, te najgłębsze są najczystsze, bez skaz. Im bardziej się rozwijamy tym mniej pragnień, które mogłyby nieświadomie kogoś krzywdzić.. Uzmysłowienie swoich pragnień dodaje nam kobiecości i wzmacnia pasję do życia, dodaje charakteru.. Pragnijmy jeszcze mocniej i bądźmy prawdziwie dzikie 🙂

    • Również tak myślę, że gdzieś tam głęboko w naszych wnętrzach mieszkają najczystsze i najlepsze pragnienia. Dlatego warto do nich docierać.
      I masz rację, im bardziej się rozwijamy, tym bardziej pragnienia służą naszej realizacji i przyczyniają się do szczęścia innych ludzi 🙂

  • ‚Trzeba więc zapłakać i pozwolić im zwiędnąć, aby na ich miejscu zakwitły całkiem nowe.’- to zdanie jest genialne. Potrzeba wiele odwagi by to zrobić. Wiem, bo to przeżyłam i drżało mi serce gdy czytałam Twój tekst.

    Trzeba przypominać o pragnieniach i się ich nie bać. Są delikatne jak szczęście, ale dzięki temu tak wyjątkowe!
    pozdrawiam ciepło 🙂

    • Myślę, że wiele kobieta musi to zrobić, pożegnać się z niespełnionymi pragnieniami i otworzyć na głos nowych. Tak, trzeba odwagi, bo jesteśmy mocno przywiązane do swoich pragnień, Może do tych niespełnionych najbardziej. Ale warto 🙂
      Pozdrawiam również 🙂

  • M.

    Piękny tekst, dziękuję.
    A co wtedy, gdy pragniemy w związku czegoś, czego nasz mężczyzna dać nie potrafi – choć kocha, a my kochamy jego?…
    Od dłuższego czasu jestem na krawędzi rozstania z tego chyba właśnie powodu, że gdzieś w głębii pragnę jednak czagoś innego… Tylko czy kiedykolwiek to znajdę?? Z partenerem rozumiem się poza tym doskonale; jest najwspanialszym człowiekiem, jakiego znam. Wiem, że mogłabym spędzić z nim życie i być w 90% szczęśliwa (a chciałabym niedługo założyć rodzinę)… No właśnie, w 90%.
    …Jednocześnie głupim wydaje mi się rzucanie w błoto dobrego związku i kochającego faceta i gonienie za czymś – sama nie wiem, czym!… – bez najmniejszej pewności, że kiedykolwiek to znajdę… 🙁
    I tak trwam w zawieszeniu, nie wiedząc, czy zrobić ktok do przodu (…i wkrótce prawdopodobnie znów mieć wątpliwości…), czy jednak do tyłu 🙁

    • Naprawdę nie wiem, co mogę Ci poradzić.
      Ale chyba najlepsza jest całkowita szczerość wobec samej siebie i dotarcie do tych głębokich pragnień, które tak uwierają. Bo póki nie wiesz co to jest, nie możesz mieć pewności że jest prawdziwe i że warto dla tego zaryzykować. Myślę, że gdy już się do tego dokopiesz, będziesz wiedziała co robić.
      Wszystkiego dobrego 🙂

    • ivka111

      W pelni cie rozum

  • Rilla

    Bardzo inspirujący, ciekawy tekst. Myślę, że należy dogłębnie poznać nasze pragnienia, po to aby móc je kontrolować oraz realizować je w rozsądny sposób. Chociaż z drugiej strony sądzę, że nie powinno się absolutnie odsłaniać najgłębszych pragnień przed innymi ludźmi, gdyż to tak jakbyśmy dawali im na tacy klucz do manipulacji nami. Trzeba być w tym temacie bardzo ostrożnym.

    • Tak. Albo mieć kogoś bardzo zaufanego, przed kim można się otworzyć 🙂