są tacy ludzie

są ludzie

 

Są ludzie, którzy okłamują cię nawet milcząc. Tacy, którzy odmawiają słów, by w zamian bardzo mocno „dać do zrozumienia”. Tak mocno, jak daje się w twarz. Tylko po to, aby oprzeć się pewnie na twojej nagłej niepewności. Aby być o krok przed tobą. Są ludzie, którzy podnoszą na ciebie oczy znad zakrytych kart. W grze z góry obliczonej na twoją przegraną. 

I są ludzie, otwarci, jak drzwi do ciepłego pokoju. Z ogniem na kominku. Gdy tylko przekroczysz próg, zapraszają cię na herbatę. I już za chwilę siedzisz w wygodnym fotelu, słuchając strumienia słów, z których każde jest specjalnie dla ciebie. Z których każde jest po to, abyś więcej wiedział, czuł i rozumiał. Są więc ludzie, przy których ty sam stajesz się lepszym człowiekiem. I choć niczym cię nie trzymają, wciąż do nich powracasz.

 

Są ludzie zimni jak lód. Wszystkie twoje słowa odbijają się od nich, jak od niewidzialnej szyby i podruzgotane spadają na ziemię. Słowa, które z takim trudem wydobywasz ze ściśniętego chłodem gardła. Bo już wiesz, co będzie. Już tyle twoich słów ściął w locie okrutny mróz. Więc każde następne drapie Cię w gardle i nie chce stamtąd wyjść, aby nie zginąć. Są ludzie, którzy napełniają twoje serce brzemieniem słów cięższych niż łzy.

I są tacy ludzie, którym lubisz dawać słowa, jak piękne prezenty. Takie, które obmyślasz tygodniami i pakujesz w kolorowy papier z radosną kokardą. I te, które dajesz spontanicznie, pod wpływem chwili. Jak zerwany przy drodze kwiat. Albo skradziony całus. Wiesz, że każde twoje słowo trafia w najlepsze ręce, każde jest chciane i oglądane z uwagą jak barwny motyl. Z takimi ludźmi splatasz się słowami jak ciasnym warkoczem. Przędziesz nici i wiążesz węzły, które tworzą wasz wspólny świat.

 

Są ludzie, którzy zabijają Cię obojętnością. Potrafią i chcą to robić. Z precyzją snajpera trafiają w twoje czułe punkty. Nie mówiąc, nie robiąc, nie dotykając tych miejsc, na których zależy ci najbardziej. Jeszcze o tym nie wiesz, że to najgłębiej zadane rany. Bardzo ostrym nożem z najbliższej odległości.

Są również ludzie, którzy dodają ci skrzydeł. Przy nich stajesz się na nowo i coraz bardziej sobą. Kąpiesz się w blasku ich słońca, karmisz się ciepłem ich spojrzeń. Stwarzają cię dotykiem delikatnych palców. Ludzie, którzy nie znikają, kiedy zamkniesz oczy. Lecz jeszcze bardziej są i jeszcze mocniej strzegą. 

 

 * * *

Zatęskniłam za tekstami pisanymi jednym tchem, pod wpływem chwili. Ten jest właśnie taki.

Zawsze otaczajcie się ludźmi, którzy pragną Waszego dobra i pomagają Wam je budować. Nie ma sensu tkwić w toksycznych relacjach. One powoli i bardzo podstępnie nas zabijają. Pisałam o tym więcej tu i tu.

PS Trochę mnie tu mniej ostatnio, za co przepraszam. Naprawdę mam swoje okoliczności łagodzące 🙂 W międzyczasie przygotowuję nowe teksty do Skrzydlarni, której kolejny numer już w marcu. Dzięki, że cały czas wiernie odwiedzacie bloga! Wiem, że lada chwila rozpoczyna się sesja, więc z tego miejsca mocno trzymam kciuki za wszystkich studiujących. Dacie radę 🙂 Do przeczytania w następnym poście! 

gosia

 

 zdjęcie

  • Teksty pisane pod wpływem chwili są najszczersze, całkowicie oddają aktualny stan ducha, zadowolenia, rozczarowania, to jak zwierciadło … ja uwielbiam takie czytać, bo wyczuwam w nich najwięcej autora i najbardziej dają mi do myślenia. Tak jest i w tym przypadku:)

    Pozdrawiam:)

    • Jest dokładnie tak jak mówisz. Dziękuję 🙂

  • Ludzie, którzy dodają skrzydeł – bezcenni.

  • Też lubię jednym tchem, i takie zapadają w pamięć najbardziej mi i czytającym (takie mam wrażenie). A mi zapadł w głowie cytat życia, „niech każdy, kto do ciebie przychodzi, odchodzi lepszy i szczęśliwszy” (M. Teresa z Kalkuty)
    🙂

    • Odkurzyłaś mi ten cytat, dzięki 🙂

  • I są też tacy – pomiędzy. Co ani ziębią, ani grzeją 😉 jak choćby koledzy z pracy, których niby spotykamy codziennie, jesteśmy na stopie koleżeńskiej, a jednak zapominamy zaraz po wyjściu z biura. Lubię Twoje teksty pod wpływem chwili 🙂

    • Takich ludzi jest chyba nawet większość wokół nas. Ale Ci, z którymi wschodzimy w bliskie relacje… cóż, lepiej żeby dodawali nam skrzydeł, zamiast je podcinać.
      Dziękuję 🙂

  • Wzruszyłam się, po prostu mam ciarki…
    Może dlatego, że swoimi słowami trafiłaś w taki moment u mnie, kiedy mam w sobie masę emocji, dylematów i myśli, które nie dają spokoju.
    Uściski,

    M.

    • Mam nadzieję, że doprowadzą Cię do dobrych decyzji…
      Buziaki :*

  • Mi się wydaje, że jesteśmy każdym po trochu..jestem na siebie zła, gdy się przyłapuję na tym, kiedy jestem tą obojętną, zimną osobą, bo mam zły dzień, bo chce się na kimś wyżyć..może są ludzie, którym tak długo życie daje w kość, że już tego nie żałują, bo już tego nie widzą w sobie?

    • Masz pewnie na myśli tych zgorzkniałych, smutnych ludzi, którzy zatruwają życie innym, nawet tego nie zauważając? Pewnie, są i tacy. I każdemu z nas zdarza się mieć zły dzień i zrobić komuś przykrość. Ale są i tacy, którzy robią to z premedytacją i świadomie. A to już dużo cięższy kaliber.

  • Znowu udałaś mi do myślenia w jakiej grupie pewna osobę, coś czuje ze mnie okłamuje. Chociaż i ja powinnam w jakieś z grup się umieścić, choć ciężko mi zdecydować. Okazuje się, że potrafimy inaczej zachowywać się w stosunku do rożnych ludzi. 🙂

    • Masz rację, przyjmujemy różne postawy wobec różnych ludzi, to naturalne. Ważne, żeby mieć świadomość, że komuś być może właśnie podcinam skrzydła…

  • A mi nasuwa się przy okazji taka jedna myśl w sumie- ci ludzie są tacy w naszym świecie. Ludzie pełni blasku i ludzie zimni jak lód. Ale co ciekawe, w innym świecie, w zderzeniu z inną istotą to ci, co potrafią zmrozić naszą duszę, są dla innych jedynym promieniem słońca. Jak to mówił mój przyjaciel, po prostu wszyscy jesteśmy kluczami i zamkami. Niektórzy ludzie bywają owszem, jak klucze uniwersalne, otwierają więcej serc, jedne zamki przy sercach są bardziej pancerne, inne tak trefne, że serca zawsze otwarte są na oścież…ale często to kwestia po prostu jakiegoś dopasowania. Jaki bywa człowiek:)
    I pracuj tam dzielnie nad innymi tekstami, pracuj!:)
    Pozdrawiam i ściskam:*

    • A to ładne o kluczach i zamkach 🙂 Być takim uniwersalnym kluczem, piękna rzecz!
      Ale wiesz, chodzi też o to, że jeśli nie jestem kluczem do czyjegoś zamka, to może po prostu odsunę się i zostawię go w spokoju. I nie będę poprawiał sobie samopoczucia jego kosztem. To też kwestia odpowiedzialności za drugiego człowieka…
      Pracuję. I ściskam Cię mocno :*

      • Ale w pełni uniwersalny klucz to chyba utopia:)
        Jasna sprawa, nie ma co psuć drzwi właśnie zamka wyłamywaniem. Nic na siłę, także tutaj, bo można więcej krzywdy i sobie i komuś zrobić przecież. Nie wszyscy jesteśmy na tym świecie bezpośrednio dla siebie:)

        • W pełni uniwersalny na pewno.
          Fajnie jest odnajdywać te najwłaściwsze klucze 🙂

  • Słowa mają moc… w dwóch różnych wydźwiękach tym „cudownie” i tym „mniej cudownie”…

    Wiesz, masz rację, że bywa, że słowa pakuje się jak piękne prezenty i dodaje kokardę… Masz Małgosiu świętą rację i wyobraź sobie, w sylwestra chciałam komuś wysłać takie właśnie słowa. Pieczołowicie je składałam, spisywałam myśli, żeby później je jakoś zręcznie złożyć i o północy posłać w świat. To było dla mnie bardzo ważne…

    I zostało bardzo docenione.

    Ale też słowa bywają jak ta pokruszona szyba… Ostatnio też się o tym dowiedziałam i niestety, nie mogę drążyć, żeby kogoś nie urazić… gram więc, udaję, że jest wspaniale choć nie jest… klepanie po ramieniu i kopanie dołka… nie da się? no da się…

    Tylko chyba uniknę cofnięcia się o krok w tył. I pójdę do przodu. Ostatecznie tamta czyjaś prawda była prawdą subiektywną. A realnie rzecz ujmując to jak jest wiem tylko ja sama.

    Ściskam
    Magda.

    • No więc właśnie, słowami można wiele naprawić, uradować, wyjaśnić, a można też zadać cios w plecy… Szkoda, że czasem trzeba tak kluczyć pomiędzy tym co niewypowiedziane. Bo to jednak boli i ciąży. Ale szczere słowa rozwiązałyby tak wiele.
      Ale Ty wiesz najlepiej jak to wszystko rozegrać i poukładać. I jeśli czujesz, że trzeba coś zostawić za sobą, to po prostu idź dalej.
      A ja życzę Ci wszystkiego dobrego i mocno ściskam :*

  • Ludzi zimnych jak lód i zamkniętych omijam szerokim łukiem… większość ludzi, z którymi sie „zadaje” dodaje mi skrzydeł i za to bardzo im dziękuje 🙂

    • Szczęściara 🙂 I masz rację, warto być wdzięcznym.

  • Super tekst pisany pod wplywem chwili. Pozdrawiam serdecznie. Beata

  • pieceofsimplicity

    Piękny tekst, dający do myślenia. Wydaje mi się jednak, że nie możemy tak łatwo i pochopnie podzielić ludzi na dwie grupy. Czasem mam wrażenie, że z ludźmi jest jak z magnesami, niektóre się miedzy sobą przyciągają, a czasem te same zestawione z innymi zaczynają się odpychać. Nie możemy brać tego tak super dosłownie i obliczać natężenia pola magnetycznego wokół człowieka, jednak coś w tym jest. W towarzystwie niektórych ludzi czujemy się swobodnie i cudownie, otwieramy się na nich i mamy ochotę dać im wszystko co mamy, byle tylko byli szczęśliwi. Do innych natomiast podchodzimy z dystansem, nie czujemy się w ich towarzystwie zbyt pewnie. I nie jest to ani nasza ani „ich” wina, po prostu coś nie zaiskrzyło. Dlatego właśnie wbrew temu co nam się wydaje – wszyscy mamy wiele twarzy.
    _______________
    Natalia, http://www.pieceofsimplicity.blogspot.com

    • Łatwo i pochopnie – oczywiście że nie. Warto jest jednak polegać na intuicji i doświadczeniu. I cały czas sprawdzać czy dany człowiek ma na mnie dobry czy zły wpływ, Czy w jego towarzystwie rozkwitam, czy tracę pewność siebie. Tak, to czasem niczyja wina, po prostu niewłaściwa chemia.

  • Ach… Gosiu, Ty wiesz. Wiesz, jak się czuję po każdym takim poście. Wiesz, prawda? 🙂
    P. S. Mam nadzieję, że znajdziesz dla mnie chwilę w marcu i że pamiętasz 🙂

    • Mogę się tylko domyślać 🙂
      Tak, pamiętam.

  • I równowaga w świecie zachowana. Ludzie przychodzą i odchodzą, nierzadko w ciszy i bez pożegnania. Aż szkoda, że nie ma recepty na krople do oczu, które pozwalają odróżnić ludzi ciepłych od tych lodowatych, ażeby wiedzieć których zatrzymać. Ech 😉

    Oby więcej takich chwil i takich tekstów 😉 Powodzenia w dodawaniu Skrzydeł!

    • Wiesz, z początku rzeczywiście nie wiadomo, co w człowieku siedzi. Najzimniejszy drań może przyjąć maskę czarującego człowieka. Ale z czasem to wychodzi. Widzisz jak dany człowiek na Ciebie oddziałuje i to jest najlepsza weryfikacja. Oby nie za późno.
      Dzięki i pozdrawiam!