z czego składa się siła

siła1

 

Z czego jest ulepiona? Ważę w dłoniach dobre i złe wspomnienia. Są jak ziarnka piasku. Jedno nie robi różnicy, nie dodaje, ani nie ujmuje ciężaru. Wszystkie razem stanowią potęgę. Ważę więc w dłoniach, ale ich nie rozdzielam. Bo przecież nie sposób.

Z czego składa się siła? Ze wszystkiego, co było i jest. Z tego, co moje. 

 

Z upartego stania na ziemi. Bosymi stopami, żeby lepiej ją poczuć. W mojej sprawdzonej kryjówce, która jest tu i teraz. W miejscu gdzie chowam się przed niebezpiecznym wichrem niepewności. Z bardzo małych kroków, gdy pragnę stąd wyruszyć. Z patrzenia pod nogi, gdy z całą pewnością wiem, że kompas pilnuje kierunku. 

 

Z bardzo wielu łez. Z których żadnej się nie wstydzę. Łez, które mi pomogły, jak dobre przyjaciółki. Zabrały to, co złe i bezinteresownie wyschły na wietrze. By równie wiernie powracać na każde zawołanie. Z łez, które nie płyną do środka, zatapiając mi płuca, lecz na zewnątrz, oczyszczając wzrok. Z łez samotnych i tych rozcieńczonych czyjąś obecnością. 

 

Ze szczerego śmiechu. Tego na cały głos i z całego serca. Ze śmiechu, którym mnie zarażono i który sama komuś dałam. Z tysięcy małych uśmiechów w szarej codzienności. One są przecież czasem jak świetliki w ciemnym lesie. Z czułego uśmiechu do lustra i… z tego pobłażliwego nad samą sobą. Może z niego najbardziej? Bo to jak puścić do siebie oko i po prostu żyć dalej. 

 

Z ogromnej ilości pomyłek. Takich, po których wstałam i poszłam przed siebie. Ale przecież były i już ich nie wymarzę. Nie zapomina się dobrych nauczycielek, choćby ich lekcje najbardziej bolały. Z tych wszystkich błędów, które otworzyły mi oczy. Z fałszywych kroków, które kazały stąpać ostrożniej. Z niepojętego zaufania, które ciągle mam do siebie. 

 

Ze wszystkich „tak” i „nie”, które są naprawdę moje. Z pewności czego chcę i na co się nie zgodzę. Bo już wiem, że nic nie muszę, ale bardzo dużo mogę. Z dzielenia się sobą i przyjmowania pomocy. A nawet z wkładania palców między drzwi, aby ktoś przypadkiem nie zamknął ich na zawsze. I z najtrudniejszych pytań, które stawiam światu, domagając się uparcie szczerych odpowiedzi. 

 

Ze słabości… z mojej przeogromnej słabości. Objętej i niczym nie znieczulonej. Gdy poddaję się i wypuszczam z rąk to, czego unieść nie umiem. I patrzę, że są puste, więc mogę tylko czekać…

I z czekania właśnie, bo przecież czas jest najmądrzejszy. Więc idziemy za rękę i go nie poganiam.

Z  wiary i nadziei, których nie rozdzielam. Z wszędobylskiej miłości, której okruch w każdym zdaniu.

I z wątpliwości… bo dzięki nim widzę ostrzej i patrzę dalej. Choć niewygodne, jakże z nimi walczyć? Gdy ukochały sobie mnie na zawsze i lubią się droczyć. 

Ze snów spokojnych i dobrych. I z tych nocy bezsennych, po których trzeba było wstać i żyć dalej.

Z ran, które mi zadano. O tak, wciąż czuję blizny pod palcami. Ale też z ciosów, które sama wymierzyłam… te jeszcze bardziej noszę w sobie. Uczą mnie czujności.

Ze wszystkich dotyków i pocałunków. Z uścisków po długim rozstaniu i ze spojrzeń w oczy. 

Ze słów! Moich i tych, które dostałam. Dobrych i trudnych, z tych, które płyną jak rzeka i które więzną mi w gardle. 

Ze zrozumienia. Które zapala się nagle jak dobre, jasne światło. I wywleka z mroku sens, który się przede mną schował.  

 

Z tego składa się siła. Moja siła, na moją miarę. Ani duża, ani mała. Pozbierana z tego wszystkiego, co mi się zdarzyło. Każda najmniejsza rzecz ma swoje znaczenie. Bezcenna, jak ciepły złoty piasek, w którym zanurza się dłonie. Pewna na tę chwilę. I wystarczająca.

I głęboko wierzę, że żaden mój oddech nie byłby bez niej możliwy. A Ty… nie mów, że jej nie masz. Przecież też oddychasz.  

 

strong

 

Ponieważ wiem, że niektórym z Was jest to teraz potrzebne.

 

gosia

 

zdjęcie

  • Wiesz, z niutonowskiego punktu widzenia siła to kwestia masy i przyspieszenia. Masę każdy ma, przyspieszenie choćby ziemskie. Tyle potrzeba do życia. Żeby gdzieś w stan nieważkości nie odlecieć.

    Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Głowa do góry. Wszystko jest prostsze, gdy się mniej o tym myśli.

    • Heh podoba mi się Twoja interpretacja 😉
      Co Ty studiujesz Joulenko? Już dawno miałam Cię zapytać 🙂

      • Optykę, ale taką polibudową. Czyli właściwie fizykę z miłymi szklanymi dodatkami. Eh, wyszło szydło z worka ;p

        • Byłam przekonana, że coś związanego z designem albo grafiką. Jesteś niesamowita że łączysz dwie tak różne rzeczy!
          I w ogóle podziwiam ludzi, którzy ogarniają fizykę na poziomie uniwersyteckim 🙂

          • Coś bym odpowiedziała, ale by się już za bardzo wątek o mnie zrobił. Przenieśmy takie pogaduszki na kiedy indziej. Na przykład na potkanie na żywo. To by było najlepsze!

          • Byłoby 🙂 Gdyby tylko nie dzieliła nas cała Polska, to choćby jutro 😉

  • Lena Poleska

    Pięknie napisane. Siła to wielka tajemnica. Im więcej przeżyjemy, im więcej mamy za paznokciami, im więcej zdarzeń przeszło przez nasze serce, tym więcej jej jest. I ile jej mamy, zazwyczaj przekonujemy się w momentach wielkiej próby.

  • A ja znów z całości wyciągam jedno zdanie. Takie, z którym się najbardziej utożsamiam. „I z czekania właśnie, bo przecież czas jest najmądrzejszy. Więc idziemy za rękę i go nie poganiam.” W czekaniu jest siła… do życia. Uwielbiam czekać… Na coś wiecznie, nieustannie, ciekawa tego co będzie, co przyniesie życie… To czekanie mnie inspiruje…

    Wyciągam jedno zdanie, ale zaznaczam – cały tekst naprawdę refleksyjny. Piękny 😉

    [ Magdalena ]

    • Widocznie to zdanie było właśnie dla Ciebie 🙂
      Widzisz, a ja nie jestem dobra w czekaniu. Ciągle się go uczę, bo wiem że jest dobre i czasem po prostu konieczne. Ode mnie wymaga właśnie siły ale również tę siłę daje.
      Niewiele znam osób, które lubią czekać 🙂

  • Czytając to wróciły mi wspomnienia, niestety te złe. Z nich chyba nadal czekam aby przerodziły się w siłę, a nie starach i chowanie się w cień ze wstydu. Nadal walczę aby jakoś upchnąć w lepsze pudełko to co jest nadal w tym z napisem „wstydzę się tego” i „po co ja to zrobiłam”.

    • Ja wierzę, że wszystko, co nam się przydarzyło i co sami zrobiliśmy ma znaczenie… I choć to trudne, myślę że nawet te bolesne wspomnienia mogą stać się źródłem siły. Może trzeba czasu, może zrozumienia? Bo przecież nawet najgorsze pomyłki mogą nas czegoś nauczyć 🙂

  • ja równiez mam na bakier z czekaniem, jestem niecerpliwa i wydaję mi się, że życie jest za krótkie na czekanie….

    • Czasem pewnie tak. Może właśnie o to w tym wszystkim chodzi, żeby wiedzieć kiedy poczekać, a kiedy działać.

  • piękna ta Twoja siła…