słowa mają moc

słowa mają moc

 

Kilaka tygodni temu życzyłam Wam, aby Nowy Rok był pełen pięknych słów. Dziś widzę, że życzenia i dobre myśli, które wysyłamy w świat wracają do nas ze zwielokrotnioną siłą. Warto więc wysyłać to, co najlepsze. Warto życzyć z całego serca i ubierać te życzenia w słowa. I rozdawać je ludziom jak piękne prezenty, żeby na pewno wiedzieli jak są dla nas ważni. Ponieważ myśli, nawet najcieplejsze, dopiero ubrane w słowa i wypuszczone w świat, mają szansę ogrzać czyjeś serce. I powrócić do nas z odpowiedziami, których tak bardzo pragniemy.
Moje dobre życzenia powróciły do mnie na wiele pięknych sposobów. I choć zawsze wiedziałam, że słowa mają moc… ostatnimi czasy widzę w nich potężna siłę. Siłę, która jakimś niepojętym cudem sprzyja mi i zmienia moje życie na lepsze.

 

Słowa, które mają moc rodzą się w ciszy. Może to dziwne, ale cisza wcale brakiem słów nie jest, stanowi raczej ich tło, spokojną, przejrzystą wodę, w której niczym nieskrępowane unoszą się swobodnie. Można je wtedy dostrzec, jak wyraźnie odcinają się od ciszy intensywnymi kolorami. Można sięgnąć ręką i wyłowić dokładnie te, które są potrzebne. Dlatego nie powinno się burzyć ciszy i skazywać zawieszonych w niej słów na szalone wirowanie bez celu.

Jeśli chcę sięgnąć po pełne mocy słowa, siadam przez chwilę spokojnie i uspokajam wzburzone wody. Wtedy podpływają do mnie ochoczo, jak oswojone, barwne rybki, mieniąc się tajemniczo tuż pod czystą taflą wody. Dokładnie te, których potrzebuję, jakbym przyciągnęła je niewidzialnymi nićmi.

 

Łowię więc pełne mocy słowa, nawlekam na sznurki zdań i wysyłam dalej w świat jak latawce. Rozdaję hojnie tam, gdzie brakuje kolorów i blasku. Według prostego klucza: zawsze można powiedzieć coś dobrego. Bo naprawdę można i wielka szkoda, że tyle pięknych słów marnuje się w klatkach, jak przecudne ptaki, które nikogo nie cieszą swym lotem. W zamknięciu nie mogą przecież rozwinąć skrzydeł.

A przecież zawsze można powiedzieć coś dobrego i za pomocą słów wywołać uśmiech na czyjejś twarzy. Nie pochlebstwem i nie tanim komplementem, który ma ukryty w rękawie cel. Ale słowami, które nazywają to, co oczywiste a niezauważalne. Wydobywają z cienia piękno ludzi i zdarzeń, obok których przechodzimy obojętnie. Tworzą i ocalają od zapomnienia o wiele skuteczniej niż najlepsza nawet fotografia, bo są żywe, obecne tu i teraz, bo w każdej chwili można na nie odpowiedzieć.

 

Słowa naprawdę mają moc, ponieważ od nich wszystko się zaczyna. Każda więź, każda miłość, każda przygoda z drugim człowiekiem zaczyna się od wypowiedzenia pierwszego słowa. Od wypuszczenia go w świat, jak gołębia pocztowego który niesie niepowtarzalną wiadomość. Z nadzieją, że wróci z odpowiedzią.
Słowa mają moc, nawet te trudne. To one oczyszczają rany pełne domysłów i niedopowiedzeń. Nazywają rzeczy po imieniu, rzucają światło na to, co leżało chore i słabe w ciemnościach.
Słowa mają moc zawartą w pytaniach i odpowiedziach. Pomagają odkrywać świat, są skrzydłami ciekawości, która nie zna granic i  nie da się zbyć, dopóki nie zaspokoi swojego głodu. Dopóki się nie dowie. A dowie się, gdy na języku urodzą się słowa, gdy przetną ciszę obojętności i niewiedzy. Gdy padną odpowiedzi, w których jest prawda i mądrość, również zawarta w słowach.
Słowa mając moc zaprowadzania pokoju ale również zagrzewania do walki.
Mają moc snucia opowieści. Hipnotyzowania niezwykłą fabułą, uwodzenia opisem nieznanych światów. Zaskakiwania puentą.
Słowa ubrane w melodię mają moc kojenia zmysłów. Zaplątane w wierszach uderzają w serce i napełniają je wzruszeniem. Słowa modlitwy z wielką mocą zaklinają rzeczywistość, przenikają wszystko, mkną na najwyższe szczyty i nigdy nie wracają niewysłuchane.

 

Tak wiele ważnych słów dałam i otrzymałam ostatnio… Tak wiele trzymanych latami pod kloszem, wypuściłam w końcu na wolność i posłałam w świat, aby żyły własnym życiem. Tak piękne przychodzą na nie odpowiedzi, niczym przemiłe kartki pocztowe z serdecznymi pozdrowieniami na odwrocie.
Ale wciąż jeszcze dużo jest we mnie słów niewypowiedzianych. Takich, które tylko przeczuwam, a wziąć w dłonie i uwolnić nie umiem. Jeszcze nie teraz.

Ale to dobrze. Słowa mają to do siebie, że nigdy się nie wyczerpują, z każdą sekundą rodzą się nowe i są dla mnie nieustanną niespodzianką.
Wiem jedno, wszystkie słowa mają wielką moc. Ukryty w sobie potencjał, który należy szlifować jak najcenniejszy diament.
Kochajcie więc słowa, a one pokochają Was.
Troszczcie się o nie. Dobierajcie je czule. Zachwycajcie się słowami… aż zawarta w nich moc stanie się Waszą własną siłą.

gosia

 

zdjęcie

  • To brzmi jak odezwa do wszystkich blogerów, ceńcie sobie słowa! 🙂 Bardzo sobie biorę do serca te życzenia! Uściski Gosiu 🙂

    • Do blogerów i nie tylko 🙂 Blogerzy już z racji tego, co robią muszą… liczyć się ze słowami. Chciałabym żeby wszyscy nauczyli się je doceniać.
      Ściskam mocno! :*

  • Wydaje mi się, że przykre słowa wypowiadane przez ludzi do nas, mają często większy wpływ na nas niż te pozytywne, ale te pozytywne, które wypowiadamy sami do siebie, mają większy wpływ niż te negatywne, bo odruchowo nie chcemy myśleć o negatywnych słowach. Takie mam teraz przemyślenia ;D

    • Nieźle to rozkminiłaś 😉
      Ja wierzę, że to my sami nadajemy znaczenie słowom, które otrzymujemy. Jeśli bardziej wierzymy w te złe, to znaczy że jest w nas coś takiego, co z nimi rezonuje i mocno do nas trafia. Może sami w głębi serca powtarzamy sobie złe słowa, może robimy to podświadomie?

  • Może zabrzmię dziwnie, ale moc słów kojarzy mi się z mocą dosłowną, może dlatego, że sama w życiu używam też słów dosłownie magicznie. Choćby w różnych inkantacjach w pewnych rytuałach:) Ale słyszałaś może o słynnym eksperymencie Emoto? Mówiącym właśnie o intencyjności i o tym, jak słowa są jej wyrazem tak naprawdę?

    • Nie słyszałam. Masz na myśli zaklęcia?

      • Zaklęcia…też. Ale nie o to chodzi w eksperymencie Emoto akurat:) Parę lat temu, pewien Japończyk, profesor Maseru Emoto zainteresował się właśnie intencyjnością, tak można powiedzieć, chodziło o energetyzowanie materii za pomocą myśli i słów właśnie. Że też sobie pozwolę zostawić linka, bo aż za długo by było pisać:

        http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto.html

        W każdym razie, po eksperymencie Emoto zainteresowali się tym też fizycy eksperymentalni, stąd o tym wiem, bardziej ze świata fizyki kwantowej:) I cóż…znów okazuje się, jak materia i energia w dosłowności się przenikają. A słowa to choćby energia wibracyjna, prawda?:) To fala zatem…słowa mogą mieć i dosłowną moc. Nie tylko metaforycznie:) Tak samo jak myśli, wszelki rodzaj afirmacji. A że my świat opisujemy właśnie słowami, mamy wyobraźnię lingwistyczną jak to się chyba tak nazywa to cóż…słowa mają moc:)

        • Powiem tylko jedno: Wow! Przeczytałam to jednym tchem, fascynujące odkrycie :))) I zgadza się z tym, co ja zawsze jakoś przeczuwałam, pozytywne myśli i słowa mają ogromną moc oddziaływania na nasze życie. Nawet poprzez materię.
          Dzięki, Frido, Ty mi zawsze podsuwasz takie smakowite kąski 😉

        • Od razu poszłam tropem tego nazwiska, z jego eksperymentami spotkałam się po raz pierwszy. To wiele zmienia. Albo potwierdza. Dziękuję!

  • Słowa mają nad wyraz wielką moc. Dobrze kiedy są pozytywne, gorzej kiedy dostaje się ich nazbyt dużą ilość negatywnych. Przyznaję, że te drugie pamięta się znacznie dłużej i ciężko uwierzyć w te dobre od osoby, która zraniła. Tak, słowa mają siłę.

    • To strasznie smutne, że tak łatwo przychodzi nam wierzyć w złe słowa i je pamiętać, a dobrych nie doceniamy…

  • Słowa są niezwykle ważne. I mam czasami wrażenie, że za mało zwracamy uwagi na to, jakie słowa wypowiadamy. Dlatego od kilku lat jestem fanką pisania, zanim coś powiem. Pozwala mi to uporządkować myśli oraz wyciszyć emocje, które często są gwałtowne.
    Niektóre słowa za to powinniśmy chyba mówić częściej. A może to, że mówimy je tak rzadko, nadaje im moc?

    • To prawda! Doceniłam moc słów właśnie wtedy, gdy zaczęłam pisać 🙂

  • Mają moc stwarzania i niszczenia światów. Nie tyle słowa, co myśli, emocje i intencje które się za nimi kryją. Słowa tylko próbują przenieść je na zewnątrz. Również od razu przyszedł mi na myśl eksperyment, który podesłała Ci Frida 😉 Sama robiłam eksperyment z ryżem. Może niezbyt rzetelnie, ale próbki stały w identycznych warunkach i przelewałam w nie swoje emocje. I już po niedługim czasie dało się zauważyć różnicę opisaną w doświadczeniu. Ten ryż, na który wyklinałam wkurzona przez pewną osobę, poczerniał i cóż… nieznośnie śmierdział 😉

    • Tak, słowa to tylko nośnik intencji i emocji. Tylko i aż.
      Ten eksperyment jest zadziwiający! Pokazuje jak ogromną mamy moc oddziaływania na rzeczywistość 🙂

      • Wierzę, że każdy z nas ma moc niezwykłą, tylko trzeba umieć z niej korzystać. A kluczem jest głównie wiara i wyobraźnia. Zdradzę tylko, że sama staram się uzdrowić samą siebie i co zadziwiające – widzę rezultaty 😉