czuć słońce na nagiej skórze

poczuć słońce na nagiej skórze

 

Powyższe zdjęcie pochodzi z mojego fanpaga na Facebooku. Zrobiłam je w połowie czerwca, pamiętam że były to pierwsze naprawdę gorące dni tego lata. Ucieszyłam się, że w końcu mogę założyć jedną a moich ulubionych letnich sukienek i sandałki na cienkich paskach. Że nie potrzebuję żadnego swetra, mogę wystawić skórę na promienie słońca i powiewy delikatnego wiatru. Wiecie, wszystkie te rzeczy, na które człowiek czeka przez cały rok. Zwłaszcza jeśli jest się stworzeniem ciepłolubnym i lubiącym pomykać w zwiewnych kieckach. Ja jestem 🙂

Historia, którą chcę Wam opowiedzieć, wydarzyła się gdy miałam na sobie właśnie letnią sukienkę w kwiatki. Dokładnie tę samą. Tak naprawdę jednak nie o sukienki tu chodzi. Chodzi o to, że nie każda kobieta ma szczęście czuć latem słońce i wiatr na nagiej skórze.  Contine reading

Dlaczego jestem feministką. I dlaczego nie jestem.

jestem feministką
„Feminizm jest jak dobry i zły cholesterol” – zwykł mawiać Krzysztof Zanussi, jeden z niewielu ludzi, których jestem skłonna uznać za autorytet. Ponieważ mądrze mówi. I w całej tej dyskusji, która nieustannie odżywa w mediach, właśnie jemu udało się uchwycić to, co w feminizmie jest tak kłopotliwe: niejednoznaczność. Zadaj sobie pytanie, czy jesteś feministką (albo feministą, czemu nie?), a prawdopodobnie natychmiast pojawi Ci się w głowie tyle samo dobrych, jak i złych skojarzeń. Dlatego właśnie feminizm, w zależności od kontekstu, może wywoływać skrajnie sprzeczne reakcje, od gorącego poparcia, do radykalnego sprzeciwu.
Dziś spróbuję zmierzyć się z niejednoznacznością tego pojęcia i powiedzieć Wam co ja o tym wszystkim myślę.

Bo generalnie jestem feministką. I jednocześnie zupełnie nią nie jestem.

Contine reading

jesienna moc w słabości, czyli dwa projekty i pytanie

jesienna moc w słabości

 

Jeśli powiem, że mam słabość do jesieni, będzie to zarówno prawda jak i fałsz. Mam słabość – jesienią. Przez całe życie nie potrafiłam jej polubić, mając za złe przeganianie lata, zaganianie do obowiązków, skracanie dni i bezlitosne pchanie słupka rtęci w dół. Mam więc z jesienią na pieńku, ale jako godnej przeciwniczce muszę przyznać jej jedno – mobilizuje mnie i dodaje energii jak żadna inna pora roku. Nie będę rozpisywała się o sposobach na jesienną chandrę, motywacjach i renowacjach, a tym bardziej o konieczności pokochania tej pory roku. Trzeba ją przetrwać. Można też wykorzystać. To z pewnością czas nowych początków i brania się za siebie z zapałem dorównującym noworocznym postanowieniom 🙂 I bardzo fajnie, gdy takie nastawienie okazuje się wspólne. Dlatego dziś opowiem Wam o dwóch świetnych  projektach; cieszy mnie bardzo, że pojawiły się właśnie o tej porze roku! Jesienna moc w słabości się doskonali 🙂 Contine reading

oddaję krew i się tym jaram

honorowy krwiodawca
Zazwyczaj jestem jedną z niewielu dziewczyn, którym udaje się dotrzeć do mety i triumfalnie zasiąść na wygodnym fotelu z ramieniem podłączonym do plastikowego woreczka. Bo w oddawaniu krwi mężczyźni mają jednak fory. Są więksi, mają większą objętość krwi, no i nie tracą jej co miesiąc. Tym bardziej jestem dumna zawsze, kiedy mi się udaje. Z tego, że wybrałam odpowiedni dzień, chciało mi się, hemoglobina w normie, a ciśnienie też nie najgorsze – czyli ogólnie jestem w formie 🙂 Jak również z tego, że robię coś dobrego i moja krew może przydać się komuś w wielkiej potrzebie.

Contine reading

like a girl

like a girl
Poniższy filmik* włączył mi się jako reklama na YouTube. Już miałam odruchowo kliknąć „pomiń”, jednak zaczęłam oglądać i słuchać coraz bardziej zafascynowana.
Słodki podkład muzyczny i hasło „like a girl” przyciągnęły moją uwagę jak magnez. Co oznacza robić coś „jak dziewczyna”? Po polsku powiedzielibyśmy pewnie „jak baba”. Biegać jak baba, rzucać jak baba, walczyć jak baba. Od razu nasuwają się skojarzenia: gorzej, słabiej, po prostu śmiesznie i bezradnie.
Dlatego właśnie ten filmik zmusza do myślenia i pokazuje jak bezsensowne są nasze kulturowe filtry.
Zaimponowała mi dziesięcioletnie dziewczynka, która z głębi serca mówi: „like a girl” oznacza ze wszystkich sił, najlepiej jak potrafisz. Ona jeszcze nie wie, że świat patrzy na nią jak na istotę słabą i niepoważną. Kiedy coś robi, daje z siebie wszystko i angażuje całe swe młode serce i siły. Dopiero za kilka lat zacznie się wstydzić bycia „like a girl”. Właśnie wtedy, gdy wejdzie w najważniejszy okres swojego życia, czas poznawania samej siebie.
Niby nic, niby zwykłe banalne słowa, powtarzane codziennie, na które nie zwracamy większej uwagi. A jednak te słowa tworzą nasz świat. To my,  kobiety, decydujemy o tym w jaki sposób zabrzmi „like a girl”. Jeśli wkładamy w coś całe nasze serca, to naprawdę nie mamy czego się wstydzić. Mamy prawo zrobić to po swojemu, nieidealnie, możemy próbować tysiące razy i w tym nie ma nic złego. Mamy prawo zrobić to po babsku, czyli z całą naszą kobiecą determinacją i wdziękiem.
Bądź „like a girl” z dumą i podniesioną głową :)))
*Film jest prawdopodobnie częścią akcji reklamowej dużego amerykańskiego koncernu, ale dla mnie najważniejsze jest jego przesłanie.

ostatni wykład

Randy Pausch

Co dzieje się w głowie człowieka, któremu zostało już tylko parę miesięcy życia? 
Nigdy się nie dowiemy, nigdy nie zrozumiemy, dopóki nie stanie się to naszym własnym doświadczeniem.
Zmierzyłam się z tym pytaniem dwukrotnie, w obliczu choroby i śmierci obydwojga rodziców. Jedak zawsze stojąc z boku, obserwując i towarzysząc. I nadal nic nie wiem. Nadal nie potrafiłabym powiedzieć nic mądrego człowiekowi, który ma świadomość kończącego mu się czasu. Contine reading