błogosławione tu i teraz

tu i teraz
Czasem za mało mi tej ziemi, którą mam pod stopami. Chwieję się pod naporem porywistego wiatru, który uderza we mnie z każdej strony.
Z tyłu wieje przeszłością. Gdy się obejrzę, wiatr rzuca mi w twarz zapachy i dźwięki. Wracają obrazy, odbite pod powiekami jak pieczątki. Nawet te wyblakłe, sprawiają, że serce bije inaczej, gubi swój rytm, opuszcza mnie i pędzi do chwil, które minęły.
Z przodu oślepia mnie słońce i nie pozwala spojrzeć poza horyzont. Nie wiem skąd te chmury, czy to na deszcz czy na pogodę. Nie wiem na co czekać, a o co walczyć. Przyszłość może być piękna albo straszna.
Mrużę oczy przed wiatrem i słońcem. Mrugam, czując piach pod powiekami. Otwieram szeroko ramiona, aby złapać równowagę.

Contine reading

happy blogging

Najlepiej na świcie bloguje się na luzie. Wtedy kiedy chcesz, ale nie musisz.
Gdy ścigają cię myśli, które chwytasz w locie, a nie data w kalendarzu, przed którą uciekasz.Najlepsze pomysły przychodzą do głów otwartych. Cudownie jest zanurzyć się w codzienności i wydobyć tę magię, której nikt inny nie dostrzega. A ty musisz tylko ubrać ją w słowa.

Największa chemia rodzi się między sercem, a klawiaturą. Musisz tylko dać im czas i wolność, niech swobodnie bawią się słowami. Niech flirtują, tęsknią i odnajdują wciąż na nowo wspólny rytm.

Najchętniej pisze się dla tych, którzy czekają, ale nie oczekują. Dla tych, którzy wciąż do ciebie wracają po nici porozumienia. Czujesz ich obecność po tej drugiej stronie i wiesz, że twoje myśli nie są tylko twoje. Że ktoś rozumie i podobnie widzi świat.

Najcenniejsze komentarze, to te z głębi serca. Ze szczerego zachwytu nad słowem, kolorem sukienki albo pięknem fotografii. Bez przymusu, bez „coś za coś”. Z radością dzielenia się dobrym słowem i własną myślą.

Najlepiej na świcie bloguje się na luzie. Właśnie wtedy dajesz z siebie to, co najlepsze.

nad zalaną klawiaturą

zalana klawiatura

Stało się, mleko się rozlało. A nawet nie mleko, tylko zwykła czysta woda. Mniej niż pół szklanki. Wytarłam, osuszyłam papierowym ręcznikiem i beztrosko wyjechałam na weekend. Zdziwiłam się dopiero po powrocie. Wszystko uruchamia się dzielnie do momentu wklepania hasła. I tego już zrobić nie można, bo klawiatura nie działa, ani jeden malutki klawisz. Pomimo chuchów i dmuchów pozostaje nieczuła na moje wysiłki. Trudno, trzeba nieść do serwisu cały komputer, bo to laptop. Ten jeden, jedyny raz żałuje, że jest taki kompaktowy. I pozostaje mi czekać niemal tydzień.

Contine reading

dziękuję… chcę więcej!

radość

Jest tak cudownie, tak pięknie… chcę jeszcze więcej!

Chcę więcej chwil, w których szczęście przepełnia mi serce, chcę je wypijać do samego dna.
Chcę spokoju ogromnego jak ocean, niech w jego czystym błękicie wszystkie niepotrzebne myśli tracą kształt i sens.
Czuję, że tu i teraz jest doskonałe. Niech się powtarza w tysiącach kolorowych wersji, niech nigdy nie blaknie. Pragnę miliona spełnionych obietnic i  marzeń, które mi zakwitną piękniej niż się spodziewałam.
Tak, chcę naprawdę dużo! Jestem zachłanna na to szczęście, które już mam i to, które dopiero ma przyjść.

I myślę sobie, że to jest naprawdę w porządku, bo moje pragnienia rodzą się z wdzięczności. Są jak drzewa zasadzone nad czystą wodą, które wyciągają swe gałęzie coraz wyżej i wyżej do słońca. Jakże mogłyby pozostać małe? Ich naturą jest sięganie do nieba.
Trzeba chcieć dużo, z rozmachem oczekiwać i ufać. Spodziewać się najlepszego. 
Gdy zanurzam się po uszy w chwili obecnej, rodzi się miejsce na następną, równie piękną i doskonałą.
Gdy wypełniam swe serce wdzięcznością, ono tajemniczo się rozszerza, chętne, by pomieścić jeszcze więcej zachwytów i przeżyć.
Gdy ufam, znika gdzieś strach i niepewność. I nawet jeśli nie wiem jakie będzie jutro, oczekuję na nie jak na najpiękniejszą niespodziankę.

wdzięczność

wszystko zaczyna się w domu

Wszystko zaczyna się w domu. To, co dobre i to, co złe. 
W domu dowiadujesz się kim jesteś, uczysz się swojego imienia i poznajesz jego znaczenie. W domu zaczyna się twój świat, przez pierwsze lata poznajesz go wszystkimi zmysłami. Chłoniesz jak gąbka. Wszystko, co się wydarza jest dla ciebie absolutną prawdą, wszystkie słowa, niepisane reguły, dźwięki i zapachy, uczucia i emocje. To czas i miejsce, w którym rodzi się twoja tożsamość.

Contine reading

Smakowanie lata

summer
.
O tej porze roku chciałabym zatrzymać wskazówki zegara. A świat wokół mnie, jak na złość, robi wszystko, aby przyspieszyć czas. Tak jakby lato przestało być aktualne w chwili, w której się zaczęło.

Sklepowe wyprzedaże wmawiają mi, że to już ostatni dzwonek, aby zdecydować się na sandałki i sukienkę w kwiatki.

Wczasy last minute narzucają myśl o rychłym zakończeniu sezonu.

Przechodzę obok kiosku z prasą. Wszystkie miesięczniki twierdzą, że lipiec jest już mało aktualny, zaczął się kilka tygodni temu i za chwilę minie.

Nawet jarzębina upiera się, że to już jej czas, w tym roku wyjątkowo wcześnie ubierając się w czerwień.

 

A ja chciałabym zatrzymać te słoneczne chwile i zapomnieć, że czas mija. Nie pozwolę nikomu się ponaglać  w smakowaniu lata. Cieszą mnie długie dni i jasne wieczory. Ciszę się patrząc na kalendarz, bo właśnie te dni są przeze mnie wyczekane i ulubione. Dopiero teraz wyjmuję z szafy letnie sukienki. Jeśli robię coś na zapas, to tylko kostki lodu na letnie upały. Myślę o urlopie, ale jeszcze nie w tej chwili. Mam mnóstwo czasu i z niczym nie muszę się spieszyć.
Wystawiam twarz do słońca. Delektuję się każdą minutą jak najsłodszą czereśnią.
Cudownie jest być tu i teraz. Najcudowniej latem!  

 

gosia

 

 

 

zdjęcie

.

.

short note: dotykam ludzi

dotyk

Dotykam ludzi, bo lubię. Tak zwyczajnie.
Nie wierzę, że można być całkowicie samowystarczalnym. Nie wierzę, że można nie mieć takich potrzeb.
Nie godzę się na to, żeby dotyk był podejrzany o ukryte intencje. Podszyty lękiem przed niezrozumieniem.
Dla mnie jest czymś świętym i jednocześnie najzwyczajniejszym na świecie.

A ludzie tak często się dziwią. Kiedy spontanicznie przytulam albo chwytam za rękę, muszę skruszyć cienki lód konsternacji. Wytrzymać sekundę wahania i niezrozumienia. Potem z reguły dostaję uśmiech zwrotny.
Chciałbym odczarować dotyk. Wypuścić w świat, jak najpiękniejszą wiadomość. Oczekiwać z otwartymi ramionami.

o złamanym sercu na chłodno

serce z lodu
 .
Czasem naprawdę trzeba komuś złamać serce. Po to, żeby nie zrobić mu większej krzywdy. Po to, żeby nie zrobić sobie większej krzywdy.

Trzeba wziąć odpowiedzialność nie tylko za swoje uczucia, ale także za te, które budzimy w innych. Gdy ktoś przynosi Ci na dłoni całe swoje serce, nie ma miejsca na „być może” albo „jeszcze nie wiem”. To jest czas i miejsce na szczerość. Najpierw szczerość ze sobą, a potem z właścicielem tego daru, który nie może być przyjęty.
Lecz nawet najszczersze „nie” wcale nie jest lekkie i bezbolesne. Ono również rani, ono dobiera nadzieję i pozostawia z niczym. Ale tylko taka odpowiedź uwalnia. Zdejmuje ciężar oczekiwań i pozwala wyruszyć w nową drogę. Nie czekaj, idź, ja nic dla ciebie nie mam. Contine reading