Czy będziesz dla mnie walczył?

Czy będziesz dla mnie walczył?

 

Wraz z upływem czasu mój blog pnie się powoli w wyszukiwarkach, a to oznacza, że trafia na niego coraz więcej przypadkowych osób. Zaraz po „wampirach emocjonalnych” i rozmaitych wersjach frazy „jak być seksowną kobietą”, bardzo często trafiacie do mnie poszukując informacji o związkach. W taki oto sposób dostaję coraz więcej wiadomości i komentarzy od panów przyciągniętych tu tekstami o poczuciu bezpieczeństwa (tak!) i kobiecych decyzjach. Muszę przyznać, że ich treść i ton wypowiedzi wprawiają mnie czasem w zakłopotanie. Staram się pisać teksty odważne, poruszające takie aspekty kobiecości, o których nikt inny nie mówi, otwierające oczy i dające do myślenia. Czasem polega to na poruszeniu jakiegoś tabu. Czasem takim tabu okazują się różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami i prawo do tego, aby wymagać od siebie trochę innych rzeczy. Co ciekawe, to właśnie teksty o tym, co męskie i o tym, co kobiece budzą największy sprzeciw piszących do mnie panów. Contine reading

Prawo do wątpliwości

prawo do wątpliwości

 

Ci z Was, którzy czytają mnie dłużej, wiedzą, że pół roku temu przeszłam zabieg usunięcia ciąży. Pisałam o tym w tekście szeptem o poronieniu. Pamiętam, że był to zimny, jesienny poranek, pamiętam stary szpital z czerwonej cegły, w którym znalazłam się po raz pierwszy w życiu. Pamiętam zaciszny pokój zabiegowy, położony gdzieś z dala od płaczu noworodków i przemierzających korytarze ciężarnych kobiet. Pamiętam dobrze specyficzną, szpitalną ciszę i spokój. Nawet pielęgniarka, która rozmawiała z kimś przez telefon w mojej sprawie, ściszyła głos mówiąc „ta pani z poronieniem”. Spojrzenia innych pacjentek, które poczułam wtedy na sobie, również były dyskretne i ukradkowe, pełne kobiecej solidarności i chwilowego smutku. Bo każda miała przecież jakiś własny. To, co wtedy czułam również dobrze zapadło mi w pamięć. Był to przede wszystkim strach przed całkowitą narkozą i pozwoleniem na ingerencję we własne ciało. I jednocześnie pragnienie, żeby stało się to jak najszybciej, gdy okazało się że jestem ostatnia wśród czekających na podobne zabiegi kobiet. Była również ogromna ulga, kiedy obudziłam się już po wszystkim. Ulga, ponieważ nie nosiłam już w sobie martwego dziecka, skończył się dziwny stan zawieszenia pomiędzy byciem a nie byciem w ciąży. Ulga, dlatego że wszystko odbyło się szybko, bezboleśnie i bez żadnych komplikacji. Czułam również wdzięczność za ten szpitalny spokój, za to że jestem bezpieczna i ten prosty w gruncie rzeczy zabieg po prostu mi się należy. Za to, że zajęto się mną w najlepszy możliwy sposób. Contine reading

Jak wygląda Twoja aureola?

jak wygląda twoja aureola

 

Nadszedł dla nas czas wręczania ślubnych zaproszeń. Poddając się tradycji i szanując więzi rodzinne, wiele z nich rozwozimy osobiście. I choć nie będzie to duże wesele, okazuje się, że pielgrzymka po wujkach i ciociach zajmuje nam po kilka popołudni w tygodniu. To ciekawe doświadczenie. Na pewno macie takich członków rodziny, niby spokrewnionych, ale nie jakoś szczególnie bliskich, których obraz odświeżacie sobie przy okazji nielicznych spotkań. Raz na jakiś czas. To jakby mieć w głowie nieco wyblakłe wspomnienie wujka i cioci sprzed lat, w którym zapach jego papierosów miesza się ze smakiem jej niedzielnego ciasta. Niby życie idzie naprzód i coś tam się u nich zmienia, ale i tak on pozostaje dla ciebie surowym ojcem rodziny pod wąsem, a ona ciepłą panią domu. A teraz, przy gościnnych stołach i filiżankach herbaty, okazuje się że ja również jestem dla niektórych dziewczynką z wyblakłej fotografii. „Trafiła ci się dobra żona” – zachwala mnie wujek, a mój mężczyzna puszcza do mnie porozumiewawczo swoje niebieskie oko. „Taka grzeczna, taka spokojna, a co najważniejsze – ma takie dobre serce!” – peroruje dalej. „I jak ślicznie robi na szydełku!” – podejmuje ochoczo ciocia – „do tej pory mam serwetkę, którą podarowała mi twoja mama.” A ja siedzę na kanapie wygładzając sukienkę, żeby choć trochę zasłużyć na aureolę, którą malują mi nad głową. Staram się nie widzieć coraz bardziej rozbawionego wyrazu twarzy mojego narzeczonego i przy okazji kłopotliwie nie parsknąć śmiechem. Wiem przecież, że on zna mnie z zupełnie innej strony. Ponieważ miał szansę poznać aktualną i dorosłą mnie. Z siłą wypracowaną przez lata, z przebłyskami szaleństwa, a czasem i gromami w oczach, z wredotą pod kolor rudych włosów. Wewnętrzny spokój co prawda się zgadza i lubię myśleć, że dobre serce też. Ale cała reszta? To aureola, którą chcąc nie chcąc noszę wśród ludzi, którzy nie znają mnie zbyt dobrze.
A jak wygląda Twoja? Contine reading

Kiedy kobieta próbuje być jak facet i dlaczego ją to unieszczęśliwia?

kiedy kobieta próbuje być jak facet

 

Czytam właśnie „Płeć mózgu”, książkę nie najnowszą, głośną, w pewnych kręgach kontrowersyjną, traktującą o neurologicznych podstawach różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami. Jako blogerka pisząca o kobiecości i związkach, uznałam ją za swoją lekturę obowiązkową. Czytam więc nieśpiesznie i uważnie, tym bardziej że temat naprawdę mnie kręci. Nie chcę na razie wypowiadać się o całości. Dotarłam natomiast do rozdziałów, które zainspirowały mnie do własnych interpretacji, czego owocem jest poniższy (dość spontaniczny) tekst. Punktem wyjścia niech będzie cytat, który uruchomił we mnie całą lawinę przemyśleń:

„Jeśli kobieta próbuje być „bardziej podobna do mężczyzny”, to – niemal z definicji – staje się mniej szczęśliwą kobietą.”

Chcę Wam pokazać zachowania, za pomocą których upodabniamy się do mężczyzn, zadając gwałt naszej kobiecej naturze. A co za tym idzie dobremu samopoczuciu i szczęściu. Napiszę o trzech tego typu sytuacjach i gwarantuję, że każda z Was odnajdzie się w co najmniej jednej z nich.

. Contine reading

Czy ON obudzi we mnie kobiecość?

czy on obudzi we mnie kobiecosc

 

Hasła, po których trafiacie na mojego bloga są dla mnie nieustającym źródłem inspiracji. A raz na jakiś czas pojawia się prawdziwa perełka – pytanie, które od razu przywodzi mi na myśl dziewczynę, która mogłaby je zadać. Trochę nieśmiałą i niepewną siebie, niedoświadczoną w relacjach z mężczyznami, ale marzącą o wielkiej miłości i przede wszystkim o tym, żeby poczuć się kobietą przy męskim boku. Myślę, że ona jeszcze nie do końca odkryła, na czym ta kobiecość miałaby polegać, ale już instynktownie za nią tęskni. I może wyobraża sobie, że gdy spotka odpowiedniego mężczyznę, obudzi się w niej uśpiona zmysłowość, wdzięk i jakaś nieokreślona lekkość. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Bo czy nie tak właśnie powinno to wyglądać? Czy nie jest tak, że któregoś dnia budzimy się zupełnie odmienione, odkrywając że wszystko jest na swoim miejscu, a my jesteśmy dokładnie tym, kim powinnyśmy być, czując przy sobie silne, męskie ramię? Krótko mówiąc: czy kobiecość budzi się w reakcji na męskość? Czy może chodzi o to, że znów niepotrzebnie czekamy na tego mitycznego księcia z bajki, który odwali za nas całą robotę?

Tak jak mówiłam, pytania z wyszukiwarek są niezwykle inspirujące! Contine reading

przestań ciągle dawać

 

przestań ciągle dawać

 

Czy zdarza Wam się wracać wspomnieniami do jakiegoś okresu czasu i nadawać mu nazwę? Może na przykład mieliście kiedyś „czas dobrej formy”, kiedy nogi same rwały się do regularnego biegania, a energia pozwalała robić wszystko ze zdwojoną prędkością i siłą? A może komuś przydarzył się „czas rozstań”, bo kilka bliskich osób w krótkim okresie wyjechało, odeszło lub zniknęło z pola widzenia?

Wspominając jesień zeszłego roku, nazywam ją „czasem dawania”, kiedy to hojnie rozdawałam swoją obecność, energię i zaangażowanie. Dużo się wtedy działo. A ja towarzyszyłam bliskim mi ludziom w przełomowych momentach ich życia: ktoś brał ślub, a ktoś inny bronił doktorat, gdzieś obok urodziło się dziecko, ale również ktoś płakał po swojej stracie. I choć żadna z tych rzeczy nie dotyczyła mnie bezpośrednio, to w jakimś stopniu przeżywałam je wszystkie. Z miłości. Ze współczucia. Z kobiecej solidarności. A czasem w naturalnej odpowiedzi na prośbę kogoś, kto akurat wtedy mnie potrzebował.

Na swój sposób była to piękna jesień. Aż w pewnym momencie dostrzegłam kątem oka migającą na czerwono lampkę ostrzegawczą. Kończy ci się paliwo! Przestań ciągle dawać.  Contine reading

zaufanie w sieci, w sieci zaufania

zaufanie w sieci

 

Co jakiś czas zdarza mi się być w kościele i słuchać wyjątkowo nudnego kazania. W takim przypadku zawsze jestem niezadowolona i zazwyczaj głośno o tym mówię. Mój chłopak zaczął się już podśmiewać z tych moich wygórowanych wymagań, ale w sumie ma rację – jestem wymagająca. Jeśli poświęcam 20 minut na wysłuchanie tego, co ktoś chce mi przekazać ex cathedra, właściwie tylko dlatego, że ma taką możliwość, chciałabym żeby było to wartościowe. Nie zawsze takie jest i nie zawsze człowiek, którego słucham jest dla mnie osobą godną zaufania. (Tu muszę zaznaczyć, że zazwyczaj ufam konkretnej osobie, nigdy instytucji.) Może to odrobinę dziwne porównanie ale myślę że podobnymi wymaganiami kieruje się większość odbiorców treści internetowych.  Contine reading

czego kobieta uczy się z czasem

czego kobieta uczy się z czasem

 

Być może zdarzyło Ci się kiedyś przypomnieć sobie jakąś scenę z przeszłości i pomyśleć: to naprawdę byłam ja? Naprawdę wtedy tak myślałam? To jakby popatrzeć na fotografię miejsca, w którym mieszkasz, zrobioną 10 lat temu. Dopiero na takim zdjęciu dostrzegasz zmiany, które zaszły w ciągu wszystkich tych lat, a które na co dzień nie rzucają Ci się w oczy. To, że drzewo za Twoim oknem tak bardzo urosło. Że w pobliżu Twojego domu powstał piękny park, w miejscu zarośli, których widok dziwi Cię na starej fotografii. Nie, nie zawsze było tu tak ładnie. Zmiany, które przychodzą z czasem, w sposób być może nieśpieszny ale ciągły – takie zmiany najlepiej widać z pewnego oddalenia. Nie są spektakularne, jak przefarbowanie nagle włosów na jasny blond. Polegają na tym, że uczysz się o te włosy dbać, by pewnego dnia dostrzec, że masz na głowie fryzurę, która jest naprawdę spoko. 

Być może czas jest tak dobrym nauczycielem dlatego, że ma do nas cierpliwość. I wykorzystując tysiące codziennych sytuacji, daje nam tysiące szans na mikrozmiany, niedostrzegalne gołym okiem. I dlatego tak dobrze jest czasem przypomnieć sobie siebie sprzed lat. I zdziwić się, jak nad starą fotografią: oho, pozmieniało się. Dziś opowiem Wam o kilku zmianach, które dostrzegam u siebie, patrząc z perspektywy lat. Contine reading

góry są po to, żeby się wspinać

góry są po to

 

Ania i Magda były przyjaciółkami od czasów dzieciństwa. Połączyła je szkolna ława i wspólne osiedle. Poza tym dzieliło je wszystko. Magda wychowywała się ciepłym domu, w którym zamożni i troskliwi rodzice zapewniali jej wszystko. Najlepsze ubrania, zgodne ze zmieniającą się sezonowo modą. Pełen wachlarz zajęć pozalekcyjnych i zagraniczne wyjazdy na wakacje. Magda miała bezpieczny dom, który dawał jej pewny i bezpieczny strat w przyszłość. Ania nie miała takiego szczęścia. Była jedną z pięciu córek wiecznie pijanego ojca, który rzadko pokazywał się w domu. I słabej, chorowitej matki, która nie miała sił, aby się o nią zatroszczyć. To Ania troszczyła się o mamę i o młodsze rodzeństwo. Szybko dorosła. Musiała, bo wraz ze śmiercią schorowanej matki rozpadł się jej dom.

Zbliżała się matura, czas ważnych decyzji i pierwszych kroków w dorosłe życie. Obie dziewczyny miały podobne marzenia. Chciały iść na studia. Podczas gdy dla Ani była to przepustka do lepszego życia, Magda chciała kształcić się aby przejąć kiedyś firmę swego ojca. Każda z nich chciała zakochać się i założyć rodzinę. Ania zawsze marzyła o spokojnym domu pełnym miłości. Magda w takim domu wyrosła. 

Miały przed sobą długą drogę w dorosłość, pełną zakrętów i niewiadomych. Jedna z nich była usłana różami, a druga wiodła ostro pod górkę. Chcecie wiedzieć, która prowadziła do celu?  Contine reading

nie opłaca się być damą

czy opłaca się być damą

 

Jeżeli zapytasz jakąkolwiek kobietę, czy chciałaby, aby jej mężczyzna był dżentelmenem – odpowie twierdząco. Jednak gdy odwrócisz to pytanie i zadasz je mężczyźnie, odpowiedź nie będzie już tak oczywista. Bo kim właściwie miałaby być owa dama u jego boku i jak należałoby ją się z nią obchodzić? 

Dama to dystans, to wymagania, to ktoś, kogo trzeba traktować ze szczególną grzecznością. Kobieta, przy której należy się pilnować. O ile dżentelmen zawsze kojarzy się pozytywnie, o tyle od damy wieje chłodem na kilometr. Wydaje się być nieprzystępną doskonałością.
A co o byciu damą sądzą kobiety? Spróbuj zapytać siebie, czy Ty sama chciałabyś być damą? To trochę tak, jakby przeciętnemu katolikowi zadać pytanie czy chciałby być święty? Idę o zakład, że ogromna większość z nas ani sobie tego nie wyobraża, ani tego nie chce. Świętość, acz piękna i szlachetna kojarzy się przede wszystkim z wielkim wysiłkiem i wyrzeczeniami. A zwłaszcza z rezygnacją z rozmaitych przyjemności, również tych swawolnych i niedozwolonych. Damy otoczone są aureolą świętej doskonałości. A być świętym za życia – to się zupełnie nie opłaca.

Contine reading