MNIEJ minimalizmu, proszę

mniej minimalizmu

 

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie artykuł u Joulenki, o dobrych trendach, którym chętnie ulega. Co prawda tekst powstał parę ładnych miesięcy temu, ale zapamiętałam go doskonale, bo czytając miałam ochotę wykrzykiwać „no przecież!” i „racja, ja też tak myślę”. Mądry jest ten joulenkowy przegląd trendów i bardzo zaimponowało mi to, że nie zamieściła w nim ani popularnego slow life, ani minimalizmu. Potem zresztą porozmawiałyśmy sobie o tym chwilę w komentarzach. Przyznam, że od dłuższego czasu przyglądam się wszystkiemu, co pojawia się w internecie pod hasłem minimalizmu oraz slow life i staram się wyrobić sobie zdanie na ten temat. Przede wszystkim wydaje mi się, że oba zjawiska są ze sobą powiązane, że są modne, wzbudzają pozytywne uczucia i bardzo chętnie się o nich mówi. Chętnie i łatwo. Czy z równą lekkością wprzęgamy je w życie, a przede wszystkim czy robimy to świadomie – tu miałabym pewne wątpliwości. Porozmawiajmy dziś o tych wątpliwościach. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że niektóre spośród moich czytelniczek sympatyzują ze stylem slow i czują się minimalistkami. Liczę na Wasz głos w komentarzach i na ciekawą rozmowę 🙂

 

Contine reading

czuć słońce na nagiej skórze

poczuć słońce na nagiej skórze

 

Powyższe zdjęcie pochodzi z mojego fanpaga na Facebooku. Zrobiłam je w połowie czerwca, pamiętam że były to pierwsze naprawdę gorące dni tego lata. Ucieszyłam się, że w końcu mogę założyć jedną a moich ulubionych letnich sukienek i sandałki na cienkich paskach. Że nie potrzebuję żadnego swetra, mogę wystawić skórę na promienie słońca i powiewy delikatnego wiatru. Wiecie, wszystkie te rzeczy, na które człowiek czeka przez cały rok. Zwłaszcza jeśli jest się stworzeniem ciepłolubnym i lubiącym pomykać w zwiewnych kieckach. Ja jestem 🙂

Historia, którą chcę Wam opowiedzieć, wydarzyła się gdy miałam na sobie właśnie letnią sukienkę w kwiatki. Dokładnie tę samą. Tak naprawdę jednak nie o sukienki tu chodzi. Chodzi o to, że nie każda kobieta ma szczęście czuć latem słońce i wiatr na nagiej skórze.  Contine reading

dobry czas na dziecko

dobry czas na dziecko

 

Tak więc mamy za sobą kolejną internetową przepychankę, tym razem wokół kampanii promującej macierzyństwo. Możemy już teraz spojrzeć sobie na nią trochę z dystansu. Ja właśnie tak staram się patrzeć, pomimo że pierwsza moja reakcja była zdecydowanie anty i bardzo na nie. Ale nawet z pewnej odległości krajobraz po bitwie wygląda dość dziwnie. Spot, który miał zachęcić kobiety do rodzenia dzieci, wywołał efekt wprost przeciwny. Mam wrażenie, że wiele z nas pod jego wpływem poczuło w sobie ducha walczących o swoje prawa feministek, choćby nawet do feminizmu było im daleko. Ja mam podobne odczucia. Całym sercem podziwiam kobiety, które decydują się na dziecko w młodym wieku. Jedno, drugie, kolejne. Zwłaszcza jeśli łączą macierzyństwo z pracą zawodową, a tym bardziej karierą. Do takich kobiet należy ten świat. Nie pomylę się wiele jeśli powiem, że większość z nas utożsamia posiadanie dzieci ze szczęściem. A jednak masowo krytykujemy spot, który do tego szczęścia nas namawia. Halo, coś poszło nie tak. 

.

Contine reading

chcemy, żeby seks był piękny

 

Blogosfera to taki świat, którym od czasu do czasu musi wstrząsnąć jakaś aferka. Powstrzymuję się od komentarzy, gdy powodem burzy jest mniej lub bardziej etyczne zachowanie któregoś z blogerów. Zazwyczaj bowiem bohater awantury najwięcej na niej korzysta. Pod tym względem blogerzy podpadają pod prawa celebrytów: im więcej się mówi klika, tym lepiej. Najnowsze zamieszanie dotyczy jednak w większym stopniu pewnego zjawiska niż konkretnych osób. I z całą pewnością dotyczy kobiet, a co więcej, najbardziej wrażliwej i intymnej sfery ich życia – seksualności. Niechętnie więc linkuję tekst, który całą aferę wywołał (Jak zrobić dobrze facetowi). Jest z resztą duża szansa, że już go dobrze znacie. Nie zawaham się powiedzieć – bardzo dobrze, że taki tekst powstał. Nie dlatego, że jest dobry i że należy go czytać. Ale dlatego, że próba uprzedmiotowienia kobiety wywołała falę zdrowych reakcji.  Głównie ze strony pań. A szkoda, bo według mnie tekst zdecydowanie bardziej szkodzi mężczyznom i to oni powinni się bronić.

.

Contine reading

pozytywne myślenie, pozytywne życie, pozytywne bzdury

pozytywne myślenie

 

Blogi i media są specyficzną sferą rzeczywistości, w której to, co „pozytywne” stało się obowiązujące i normalne. A to, co trochę bardziej smutne, co obnaża fragment prawdziwego życia, podawane jest w charakterze ciekawostki. Ewentualnie wstrząsającego faktu, nad którym przez chwilę z zadumą kiwamy głowami, aby zaraz przejść do scrollowania kolorowych zdjęć na Instagramie. To trochę tak, jakbyśmy wszyscy filtrowali nasze internetowe życie przez kolorową kliszę z jasnych, pastelowych barw. Pozytywne treści zamieszczamy na blogach i społecznościówkach. Równie pozytywne treści wracają do nas tymi samymi kanałami. Contine reading

Dlaczego jestem feministką. I dlaczego nie jestem.

jestem feministką
„Feminizm jest jak dobry i zły cholesterol” – zwykł mawiać Krzysztof Zanussi, jeden z niewielu ludzi, których jestem skłonna uznać za autorytet. Ponieważ mądrze mówi. I w całej tej dyskusji, która nieustannie odżywa w mediach, właśnie jemu udało się uchwycić to, co w feminizmie jest tak kłopotliwe: niejednoznaczność. Zadaj sobie pytanie, czy jesteś feministką (albo feministą, czemu nie?), a prawdopodobnie natychmiast pojawi Ci się w głowie tyle samo dobrych, jak i złych skojarzeń. Dlatego właśnie feminizm, w zależności od kontekstu, może wywoływać skrajnie sprzeczne reakcje, od gorącego poparcia, do radykalnego sprzeciwu.
Dziś spróbuję zmierzyć się z niejednoznacznością tego pojęcia i powiedzieć Wam co ja o tym wszystkim myślę.

Bo generalnie jestem feministką. I jednocześnie zupełnie nią nie jestem.

Contine reading

czy Wszechświat jest nam przyjazny?

przyjazny wszechświat

 

Im dłużej o tym myślę, tym mocniej dojrzewa we mnie przekonanie, że wyznawcy żadnej religii nie mają monopolu na szczęście. A tym bardziej mojej, choć jestem zadeklarowaną katoliczką i z tego punktu widzenia piszę ten tekst. Piszę go z pełną odpowiedzialnością za każde słowo. Nauczyłam się bowiem patrzeć na pewne rzeczy z szerszej perspektywy i szukać punktów wspólnych u ludzi, którzy przeżywają swoje życie szczęśliwie. Granica szczęścia nie przebiega więc między religiami. Nie wynika też z przestrzegania określonych zasad, bądź ich łamania w imię życia bez ograniczeń. Szczęście zależy od odpowiedzi na fundamentalne pytania. Jedno w nich brzmi: czy Wszechświat jest nam przyjazny?  Contine reading

ciemna strona wrażliwości

 

Jeżeli jesteś wrażliwym człowiekiem, prawdopodobnie wiesz o tym od zawsze. Widzisz więcej niż inni, mocniej czujesz. Przejmujesz się sprawami ludzi obok Ciebie. Przez Twoją głowę nieustannie płynie strumień myśli, które wydają Ci się dziwne. A nawet bolesne. Wyjątkowo intensywnie odbierasz rzeczywistość.

Wrażliwość zaczyna być ostatnio doceniana. Jesteśmy zachęcani do otwartego okazywania uczuć. Do bycia autentycznymi w tym, co nas zachwyca i co nas boli. Ale czy na pewno wszyscy jesteśmy na to gotowi? Czy potrafimy unieść ciężar swojej wrażliwości i pod nim nie upaść?

.

Contine reading

poglądy są jak majtki – warto je zmieniać

Lubicie gołąbki? Przez większą część życia wyjadałam z nich tylko mięso, a kapustę oddawałam temu, kto akurat był chętny. Przy rodzinnym stole zawsze znajdował się na nią amator, wszak kapusta z gołąbków jest pyszna. Najlepiej jednak smakuje gołąbek w całości, przekonałam się o tym nie tak dawno, wystarczyło wyrzucić z głowy dziwne uprzedzenie i spróbować. Dziś jestem wielką fanką tego dania 🙂
Gołąbki to taka anegdotka na początek, w rzeczywistości post będzie dużo bardziej życiowy niż kulinarny 🙂 Bowiem nurt życia kształtuje w nas pewne poglądy, które są jak miecz obosieczny: mogą świadczyć o dojrzałości, albo mocno nas ograniczać. Nasze własne zdanie, wyciągnięte z licznych obserwacji i wypróbowane w ogniu doświadczeń – jest niewątpliwie czymś cennym, stanowi cząstkę naszej osobowości i napawa nas dumą. I wszystko jest w porządku, dopóki nie zamyka nam ono drzwi do dalszego rozwoju i głowy na inne możliwości.

Contine reading

dobre rady są… jak papier toaletowy

dobra rada
Dobre rady to najtańszy towar na świecie. Wszędzie ich pełno. Każdy z nas rozdaje je hojną ręką, czerpiąc z nieprzebranych zasobów życiowych doświadczeń, albo zasłyszanych historii. Dobre rady są naprawdę dobre, dla tych, którzy je dają. Wywołują przyjemne uczucia „jestem potrzebny” i „wiem lepiej”, przepędzają ciszę i bezradność, porządkują świat.
Są osoby, które przyciągają dobre rady jak lampka noce motyle. Są historie, w których morał aż ciśnie się na usta. I kiedy już mam na końcu języka te najmądrzejsze słowa na świecie – uczę się milknąć. Uczę się patrzeć na ludzką bezradność i po prostu być obok. To trudne, więc ciągle jeszcze nie jestem w tym dobra.
Są sytuacje w których potrzebne jest tylko ciche zrozumienie i trzymanie za rękę. A każda dobra rada będzie jak zgrzyt gwoździem po metalu, pozostawi po sobie niesmak i rysę nie do starcia.

Contine reading