Trzy poziomy poczucia bezpieczeństwa

 

Miłość w Toruniu ma piernikowy smak. Słodki jak niezliczona ilość pocałunków: ukradkowych i niedyskretnych, wytęsknionych, roześmianych, naturalnych i całkowicie spontanicznych. Ma zapach, który mocno kręci w nosie i uderza do głowy kompozycją przypraw, z których każda jest inna, wmieszana w tło i jednocześnie wyraźnie wyczuwalna. Miłość w Toruniu jest jasna jak wiosenne słońce. I jest gorąca, gdy jego promienie padają na zmęczoną zimą skórę.

Chłonę te toruńskie chwile całą sobą, wtulam się cała w objęcia najlepszego Mężczyzny na świecie i zamykam oczy. Nadziwić się nie mogę, że te ramiona i te chwile są tak idealne, wypełnione radosnym spokojem i pewnością. Że wszystko jest w porządku i będzie tak, jak być powinno.
I myślę sobie, że to dobry moment, aby napisać Wam tekst o poczuciu bezpieczeństwa. Poruszyć temat, który już od dawna układa mi się w głowie, ale dopiero teraz zyskał tło. Rysuje się kolorami i wspomnieniami toruńskiej wyprawy. I mimo, że wkładam w niego tak dużo własnych przemyśleń i uczuć, wiem na pewno, że niejedna z Was również się w nich odnajdzie. Poczucie bezpieczeństwa to naturalna potrzeba każdej kobiety. Potrzeba, która ma wiele odcieni i na wiele sposobów może być zaspokajana. Albo niszczona.

.

 

trzy poziomy poczucia bezpieczenstwa.

poziom pierwszy: organizacja i plan

Jesteśmy w tym miejscu, ponieważ On opracował plan naszej wyprawy. Z wyprzedzeniem zatroszczył się o wszystko, co będzie nam potrzebne, wyszukał, przewidział, sprawdził i zrobił konieczne rezerwacje. Tak, pomysł był mój, miałam ogromną ochotę wyjechać choć na chwilę i zobaczyć miejsce, którego jeszcze nie widziałam. I wiedziałam, że powierzam ten pomysł w najlepsze ręce.

.

Nie chodzi o to, że sama nie potrafię zaplanować i zorganizować sobie podróży. Potrafię i robię to, jeśli trzeba. Mogę o wszystko zadbać sama, kiedy jestem sama. Mogę świetnie poradzić sobie w pojedynkę, co niejednokrotnie już w życiu robiłam. Chodzi o to, czego nie muszę robić sama i o co nie muszę się martwić, kiedy jesteśmy razem. O to, co kobieta może powierzyć mężczyźnie ze spokojnym zaufaniem, że oddaje to w najlepsze ręce. To może być plan podróży i odpowiedzialność za najważniejsze jej punkty. To może być dużo mniejsza rzecz, jak znalezienie drogi do pizzerii, w której chcemy zjeść obiad. Ale to może być i zazwyczaj jest dużo większa rzecz: czuwanie nad naszym wspólnym życiem. Odważne decyzje i konieczne zmiany; pewność co do kierunku, w którym podążamy. I świadomość, że mężczyzna Twojego życia będzie obecny w każdej niespodziewanej sytuacji. Gotów dla Ciebie i z Tobą stawić jej czoła.

.

Wiem, że ten poziom poczucia bezpieczeństwa nie każdej z nas jest w takim samym stopniu potrzebny. Są kobiety z dużą potrzebą niezależności, są indywidualistki i kobiety, które lepiej czują się, gdy same organizują sobie życie. Lub organizują je dla dwojga. I to jest w porządku, jeśli daje szczęście obydwu stronom. Jest to w porządku pod warunkiem, że nie jest koniecznością. Że gdzieś pod spodem nie tli się smutna tęsknota za tym, żeby on w końcu stanął na wysokości zadania i zdjął z niej wszystkie troski i decyzje, z którymi musi borykać się sama.

.

poziom drugi: zaufanie i troska

Są takie chwile, w których czuję się gorzej. To nie jest dla mnie najlepszy dzień na przemierzanie kilometrów, nawet nieśpiesznym, turystycznym krokiem. Są takie momenty, w których chwytam mocniej Jego ramię, gdy muszę po prostu przez chwilę odpocząć. Czasem musimy z czegoś zrezygnować. Staram się być dzielna, ale nie na siłę. Wiem, że moje dobre samopoczucie jest dla Niego ważniejsze, niż zrealizowanie jakiegokolwiek planu. Co jakiś czas czuję na sobie uważne spojrzenie, słyszę troskliwe pytania. I to nie jest żadna wyjątkowa sytuacja, tak jest zawsze.

To, że mój Mężczyzna zrobi wszystko dla mojego dobra i nigdy mnie nie zawiedzie, daje mi ogromne poczucie bezpieczeństwa. Jest w Nim tak dużo zwyczajnej, codziennej troski o najprostsze sprawy. O to, czy jest mi ciepło i czy nie jestem za bardzo zmęczona. Czy coś mi kupić albo przywieść. Mogę Mu spokojnie zaufać, gdy coś mi obieca, bo wiem, że nie zapomni o tym, ani nie zrezygnuje bez ważnego powodu. I wiem, że jest dokładnie tak samo lojalny wobec wszystkich bliskich Mu osób. Że to naturalna potrzeba dbania o ludzi, których się kocha. To niby drobiazg, ale niezwykle lubię fakt, że M. zawsze zamyka drzwi na klucz, wchodząc do mojego mieszkania. Nikt inny o tym nie pamięta, łącznie ze mną samą.

.
Wiem, że są kobiety, które muszą nieustannie pilnować swoich mężczyzn. Ponieważ nigdy nie mogą być pewne, czy on nie zapomni albo nie zlekceważy tego, na co się umawiali. Są kobiety, które zostają same z setką codziennych spraw, ponieważ mogą liczyć w nich tylko na siebie. Prośba o pomoc może zostać zlekceważona, obietnica zapomniana, a piwo z kolegami okazać się ważniejsze niż odebranie dziecka z basenu. Wtedy pojawia się potrzeba kontroli. Jeśli nie dostaję poczucia bezpieczeństwa, muszę je sobie wywalczyć, albo zapewnić sama. Jeśli moje potrzeby nie są realizowane, muszę o nich krzyczeć. Albo zapomnieć, co w wielu sytuacjach po prostu mniej boli.
Dlatego ten poziom poczucia bezpieczeństwa daje kobiecie komfort spokojnego funkcjonowania we wspólnym życiu. Jest to pewność, że moje potrzeby są dla ciebie ważne, że je widzisz i o nich pamiętasz.

 

poziom trzeci: szacunek i wzajemność

Dużo rozmawiamy. Zawsze dużo rozmawiamy, a takie wyprawy wyjątkowo sprzyjają wymianie myśli. Jesteśmy cały czas razem, jest tyle wrażeń, którymi trzeba się podzielić, tyle bodźców, które wywołują zdziwienie, radość albo skłaniają do zwierzeń. Rodzi się tak wiele uczuć, które muszą zostać wypowiedziane.

.
Patrzę w Jego intensywnie niebieskie oczy, o tęczówkach niepowtarzalnych jak płatki śniegu. Najbardziej kochane oczy na świecie. I wiem, że cokolwiek powiem, zostanie przyjęte ze zrozumieniem i miłością. Wiem, że mam prawo do wszystkich moich uczuć i wątpliwości, lęków i pomyłek, że o wszystkim, co rodzi mi się w głowie, mogę Mu natychmiast powiedzieć. Wiem, że nawet jeśli tego nie zrozumie, albo nie znajdzie odpowiedzi, uszanuje i zachowa dla siebie. Wiem, że mogę mówić kocham niezliczoną ilość razy i na wszelkie sposoby, bo zostanie to odwzajemnione. Słowami albo spojrzeniem, namiętnym pocałunkiem albo czułym objęciem. Wiem, że mogę po prostu być sobą, bo jestem w pełni akceptowana.

.
I wiem jeszcze jedno: ten poziom poczucia bezpieczeństwa to podstawa w związku. Jest to pewność że Twoje uczucia są szanowane i odwzajemniane. To działa w obie strony i jest niezbędnym warunkiem każdej zdrowej i głębokiej relacji. Na tym poziomie można również zadać i otrzymać najgłębsze rany. Tam, gdzie najbardziej się otwierasz, istnieje największe ryzyko, że ktoś Cię zrani. Tu można bardzo łatwo zasiać wątpliwość w sercu kobiety, sugerując jej że to, co czuje nie jest odwzajemnione. Że musi się bardziej starać i walczyć o akceptację. Na tym poziomie kobieta jest albo całkowicie spokojna, albo jej poczucie bezpieczeństwa jest nieustannie niszczone. Na tym poziomie jest najsłabsza i najbardziej wrażliwa, stąd można nią manipulować, tu znajduje się źródło kontroli, którą można nad nią sprawować.
Prawdziwie kochający mężczyzna zrobi wszystko, abyś czuła się bezpieczna i pewna jego uczuć. W każdym innym przypadku uciekaj i ratuj się z takiego związku. Zanim niszczy Cię on od środka. Been there, done that.

.

.
Nie dajcie sobie wmówić, że poczucie bezpieczeństwa nie powinno być dla kobiety ważne. I nie próbujcie samych siebie o tym przekonać. My, kobiety mamy niesamowitą zdolność dostosowywania się do okoliczności… i oszukiwania samych siebie. Jeśli czegoś nam brakuje, udajemy że tak naprawdę wcale tego nie potrzebujemy. Że to słabość.
Tak jest właśnie z poczuciem bezpieczeństwa. Nie zaspokoi go żadna waleczna niezależność. Nie zakrzyczymy go hasłami o równouprawnieniu. Nie poczujemy się lepiej, wymyślając setki usprawiedliwień dla naszych mężczyzn. Owszem, czasem musimy zapewnić je sobie same, są takie sytuacje życiowe i okoliczności. Ale gdy mamy mężczyznę u boku, gdy idziemy przez życie razem, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dobrze jest wtedy sięgnąć do swoich najgłębszych potrzeb i zastanowić się czy są ona zaspokajane. Dobrze jest odkryć, że potrzeba bezpieczeństwa ma wiele różnych poziomów i odcieni. Że składa się z przeróżnych tęsknot i uczuć, że daje o sobie znać zarówno w codziennych, błahych sytuacjach, jak i życiowych wyzwaniach. Oraz że jest podstawą szczęśliwego życia i dobrego związku.

.

gosia

 

.

Powiązane teksty:

Związek bez żadnych wątpliwości

Skąd pochodzi Twój spokój?

50 odcieni kobiecości – oczami mojego mężczyzny

Czuć słońce na nagiej skórze

zdjęcie

  • BajkoPisarz

    PIERWSZY !!!

    (tak to się pisze w komentarzach?)

  • Kochana, czułam wszystkie te Twoje emocje w swojej głowie 🙂 Właśnie w Toruniu poznałam swojego M., tu też mamy za sobą wszystkie nasze początki, całe 5 lat znajomości i 2 związku. Przeżywałam tam to, co Ty teraz piszesz, w każdym zakątku Torunia mając jakieś wyjątkowe wspomnienie tego czasu. Czuję ogromną przyjemność, że mogę choć wirtualnie towarzyszyć Ci w tych pięknych związkowych początkach :))

    • Miasto pełne wspomnień 🙂 Dla mnie też, chociaż spędziliśmy tam tylko dwa dni. Na zawsze pozostanie w jakiś sposób magiczne 🙂
      Ja wiem, że Ty to wszytko czujesz i potrafisz sobie wyobrazić :*

  • Pięknie to napisałaś 🙂 Rzeczywiście, kobieta bardzo potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i niesamowitym jest, kiedy mężczyzna zapewnia to poczucie na każdy możliwy sposób.

    • Niesamowite i jednocześnie bardzo naturalne, zwyczajne. W każdej sekundzie 🙂

  • Ale ciepły wpis – przynajmniej ta toruńska część. Też mamy swoje wspomnienia stamtąd i też pamiętam do tej pory smak pierników 🙂

    A co do powierzania bezpieczeństwa, mam podobnie – mogłabym zorganizować podróż sama, ale wiem, że on lepiej orientuje się w przestrzeni (dla mnie to aż niepojęte, jak potrafi się odnaleźć tam, gdzie ja bym się dawno zgubiła) no i lubię się czuć taka zaopiekowana i dać jemu szansę wykazania się 😀

    • W ogóle nie wstydzę się tego, że pierniki były głównym celem wyprawy 😉
      Ja mam dokładnie tak samo! Moja beznadziejna orientacja w przestrzeni sprawia, że doceniam jego pewność co do tego, gdzie jesteśmy.
      I znów się zgadzam. I myślę, że oni wręcz potrzebują takich okazji, żeby się własną kobietą zaopiekować 🙂

  • Kamila Górska

    Teskt jest niesamowity. Ostatni poziom jest tak ważny, ja do tej pory uważam, że jestem dziwna, że nie byłam wystarczająco dobra dla niego… i trudno zaangażować mi się w coś nowego, ale pracuję nad tym.
    Pozdrawiam cieplutko ! 🙂

    • Tak, ostatni poziom. Jeśli ktoś go kiedyś zburzył, bardzo trudno to odbudować.
      Pozdrawiam i powodzenia 🙂

  • Ech… jakie to piękne. Poczucie bezpieczeństwa to dla mnie niezwykle ważny wyznacznik w życiu i to nie tylko w związku, ale i wszystkich relacjach z ludźmi. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tych poziomów i jak bardzo silna jest ta potrzeba ich zaspokojenia.

    • Zwłaszcza ten trzeci poziom dotyczy wszystkich ważnych relacji, nie tylko związku. Wszystkich ludzi, którzy dają Ci poczucie, że jesteś ważna, akceptowana i kochana 🙂

  • Przeczytałam Twoje słowa i mam mętlik w głowie…
    Jak Ty to robisz, że piszesz o czymś, co mi siedzi w głowie, a sama nie umiałabym lepiej tego ująć?
    Choć niektóre rzeczy są tak trafnie ujęte, że wiem na pewno, że do nich wrócę… Tym tekstem dałaś mi coś cennego: uświadomiłaś mi, że tak, za często nam się wmawia, że poczucie bezpieczeństwa jest zbędne, niepotrzebne, że to taki kaprys…
    Sama jestem na świeżo po dwóch dniach w zupełnie innym mieście i choć to zupełnie inny rodzaj spędzania czasu bo z moim dawno niewidzianym kuzynem… Właśnie dzięki temu odczułam, jak cenne jest by poczuć się bezpiecznie, poczuć się „zaopiekowana”, szczególnie przez mężczyznę, nie musieć się choćby przez trochę nie martwić o nic. Piękne.
    Jesteś niesamowita :***

    • Może dlatego, że to samo siedzi i w mojej głowie. I w głowach bardzo wielu kobiet 🙂
      Tak. I że powinnyśmy być silne, niezależne i ze wszystkim radzić sobie same. Czasem rzeczywiście tak trzeba, ale to w żaden sposób nie ucisza tych potrzeb i tęsknot, które wciąż w nas są.
      Takie doświadczenia są super, bo pozwalają uświadomić sobie czego naprawdę chcesz. O życia i od mężczyzn.
      Dzięki, buziaki :*

  • Pamiętam, gdy lata temu (jeszcze w liceum) bardzo mocno zaangażowałam się w związek, pierwszy raz tak otworzyłam się dla drugiego człowieka. I w zamian usłyszałam: „nie jestem pewny czy chcę z tobą być”. To „nie jestem pewny” było 100 razy gorsze od jasnego, zdecydowanego postawienia sprawy. Trzeba było mocnego wstrząsu, żeby ta osoba zrozumiała i wprost powiedziała, że jednak jestem tą jedyną. Tylko… mnie zajęło ogromnie dużo czasu, żeby w to uwierzyć, żeby znów się tak otworzyć. Była niepewność, wątpliwości, potrzeba ciągłego zapewniania o tych uczuciach. Więc mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że ta potrzeba szacunku i wzajemności jest niesamowicie ważna, bez tego nie da się stworzyć prawdziwego związku. Choć ta moja historia skończyła się happy endem, wiem, że drugi raz już bym się na coś takiego nie zgodziła – obie strony od samego początku muszą dawać z siebie po równo, nie do przyjęcia jest sytuacja gdy daje tylko jedna osoba i oszukuje się, że to wystarczy. Kobiecie nie wystarczy 🙂 Pięknie to wszystko opisałaś!

    • Tak, wiem o czym mówisz. To jest rzeczywiście bardzo bolesne, kiedy dajesz z siebie tak dużo i nie jesteś pewna uczuć drugiej osoby. To wytrąca Cię zupełnie z poczucia bezpieczeństwa i sprawia, że ciągle zastanawiasz się co z Tobą jest nie tak.
      Cieszę się, że pomimo wszystko udało Ci się to pokonać, zaufać jeszcze raz i poczuć się dobrze w związku 🙂 Masz rację, bezpiecznie jest wtedy, gdy tyle samo dajesz ile otrzymujesz. I warto dążyć do takiej równowagi 🙂

  • Najbezpieczniej czuję się wtedy, kiedy wiem, że w 100% mogę ufać. Czuję wtedy ogromny spokój, który jest dla mnie najlepszym tlenem w związku, potrzebuję go dla mojej równowagi. Wydaje mi się, że ten temat nie dotyczy tylko kobiet, ale i mężczyzn, a przede wszystkim dwóch osób jednocześnie, bo inaczej bycie razem nie ma sensu.
    Muszę przyznać, że pięknie opisałaś Wasz związek, czytając Twoje słowa można poczuć Wasze uczucie 🙂

    • Zgadzam się, zwłaszcza ten trzeci, najgłębszy poziom poczucia bezpieczeństwa polega na wzajemnej akceptacji i zaufaniu. To dotyczy oczywiście dwóch stron.
      Dziękuję 🙂

  • Poczucie bezpieczeństwa jest niesamowicie ważne dla kobiety. Wiem coś o tym, bo mam za sobą związki, w których go brakowało. I wiem, że niepewność, lęk i brak oparcia strasznie wyniszczają. I zgadzam się z Tobą, nie ma co wmawiać sobie, że tego nie potrzebujemy. Bo potrzebujemy. I to bardzo.
    Swoją drogą pięknie się czyta Twój artykuł. W każdym zdaniu czuć Waszą bliskość, miłość i szczęście 🙂

    • Ale nawet takie doświadczenia są dobre, jeśli pomagają Ci uświadomić sobie własne potrzeby. I to, że poczucie bezpieczeństwa jest jedną z najważniejszych.
      Tak właśnie jest. dziękuję 🙂

  • „My, kobiety mamy niesamowitą zdolność dostosowywania się do okoliczności… i oszukiwania samych siebie. Jeśli czegoś nam brakuje, udajemy że tak naprawdę wcale tego nie potrzebujemy. Że to słabość.” – Małgosiu jakież to jest bardzo prawdziwe. Standardowy mechanizm wyparcia. Nie chcę, nie lubię, to nie dla mnie, mnie to nie interesuje, nie marzę o tym. Wpajanie sobie nieustannie, że jest dobrze. Bo jesli nienormalne trwa dostatecznie długo staje się normalnym. Podobno.

    Tekst bardzo dla mnie.
    Dziękuję 😉

    Ściskam.
    Magdalena

    • Ostatnie zdanie, tak bardzo.
      Ściskam również :*

  • Widać, że piszesz z perspektywy osoby mocno zakochanej, co jest piękne i ma swoje plusy, ale szczerze mówiąc, to wszystko co napisałaś jest dla mnie tak oczywistą częścią związku, że nawet się nad tym nigdy nie zastanawiałam. Smutne jest to, że pewnie wiele osób żyje w relacjach pozbawionych poczucia bezpieczeństwa.
    Dla mnie poczucie bezpieczeństwa w związku to też fakt, że nie jestem uzależniona od faceta w żadnym aspekcie. Np bycie na utrzymaniu męża na dłuższą metę jest dla mnie niepojęte.

    • Dobrze jest czasem docenić te najbardziej oczywiste rzeczy, poczucie bezpieczeństwa jest jedną z nich 🙂
      A to już kwestia wzajemnego zaufania.

  • Poczucie bezpieczeństwa nie jest ważne tylko dla kobiet zresztą. To po prostu naturalna ludzka potrzeba, pierwotna, będąca zaraz za potrzebami fizjologicznymi, no nie?:) Tylko u nas nieraz inaczej się wyraża. Ba, czasem wyraża się w innych aspektach nie tylko patrząc na płeć, ale i indywidualnie, przez pryzmat choćby wcześniejszych wydarzeń, przeżytych zdarzeń, relacji…
    Ale nie jest do zaprzeczenia po prostu fakt, że gdy w związku nie mamy zapewnionego własnego poczucia bezpieczeństwa…taki związek nie ma sensu i prędzej czy później spopieli się tak, że z podłogi nawet nie będzie co zbierać. I trochę jaj poprzedniczka napiszę że właśnie…to jest aż oczywista część związku nieraz. Człowiek się nad tym nie zastanawia nawet, jak to odczuwa na co dzień. Szacunek, zaufanie, bezpieczeństwo, wsparcie. Ale swoje plusy ma nieraz uzmysłownie sobie tego;)

    • Oby takie związki bez poczucia bezpieczeństwa rzeczywiście spalały się jak najszybciej, zamiast ciągnąć się bez sensu w nieskończoność. Ale naprawdę różnie to bywa. I dlatego właśnie dobrze jest się czasem zastanowić, i nad tym poczuciem odrobinę pomyśleć. Docenić, jeśli się je dostaje. A jeśli nie – odejść.

  • Lena Poleska

    Najprawdziwsza prawda. Zawsze myślałam, że poczucie bezpieczeństwa i pewności to taka sinusoida, która szybuje to w górę, to w dół. Nie może być jednostajnie, raz jest tak, a raz inaczej… ale teraz wiem, że to nieprawda… Wiem, że w poprzednim związku dostosowałam się do tej zmienności. W tym wiem, że bezpieczeństwo i pewność po prostu JEST. I jest cały czas – nawet jak się gniewamy, nie rozumiemy czy kłócimy. Podpisuję się pod wszystkim, bo tym postem wyjęłaś myśli z mojej głowy. I najpiękniejsze jest to, że poczucie bezpieczeństwa, pewności i bycia ze sobą jest tak niesamowicie naturalne… 🙂 Takie zwykłe i niezwykłe jednocześnie.

    • Dokładnie, to jest constans, najpewniejsza rzecz na świecie choćby nie wiem co się działo 🙂 Coś, o czym się nie myśli, ale jak już pomyślisz, to naprawdę doceniasz.

  • Ależ Ty zakochana jesteś – od razu widać:)) aż miło popatrzeć.
    I fakt, dobrze jest mieć koło siebie kogoś, kto jak coś ogarnie wszechświat, i w końcu można pozwolić sobie na chwilę słabości, wrażliwości i odprężenia totalnego… nawet mimo tego, że przecież same też byśmy sobie dały radę, wiadomo:)

    • No jestem, jestem, i to coraz bardziej 🙂
      Otóż właśnie, to takie miłe kiedy czasem nie musimy robić wszystkiego same chociaż oczywiście możemy.

  • Przyjemny, budujący post. W ogóle blog bardzo miło się czyta 🙂
    Chciałabym bardzo przeczytać taki post ale z poziomu mężczyzny.

    • Dziękuję 🙂
      Ja też, to byłoby ciekawe.

  • romek444 .

    Do psychologa się leczyć jak nie czujecie się bezpiecznie w życiu czy tam w związku.