uwierz w swoją historię

 

znasz swoją historię

 

Popatrz na swoje życie. Popatrz wstecz, na ścieżkę, którą tu przyszłaś. Spójrz na wszystko z lotu ptaka i przyjrzyj się poplątanym wątkom Twoich dróg.

Weź głęboki oddech. Zmruż oczy, a jeśli trzeba zupełnie je zamknij. W ten sposób czasem widać wyraźniej i lepiej. A więc… widzisz? Rozpoznajesz swoją własną historię?

Gdzieś spomiędzy pozornych przypadków wyłania się zarys fabuły. Gdzieś wśród dni pełnych rutyny i bezruchu, toczy się wartka akcja Twojego życia. Czasem przyspiesza, a czasem prawie zanika… ale tak naprawdę każde uderzenie Twojego serca nadaje jej rytm. 

 

Gdzieś w tym scenariuszu napisana jest rola specjalnie dla Ciebie. Nie odbył się żaden casting, gdyż tylko Ty potrafisz ją odegrać. Wątek wymyślony przez najlepszego Artystę, który zainspirował się właśnie Tobą. Tym, jaka jesteś piękna, co masz i potrafisz z siebie dać. Tym jak niesamowite skrywasz w sobie możliwości.

Ale pamiętaj, że Ty również jesteś jej autorką. Każdego dnia dopisujesz nowe dialogi, które zmieniają bieg tej opowieści. Każdego dnia zmieniasz się sama, zaskakując swojego Artystę. Nigdy do końca nieprzewidywalna, zawsze trochę nieposłuszna, o krok do przodu, z głową pełną własnych pomysłów na szczęście.

Aż w końcu przejmujesz pióro i  już dalej wymyślasz siebie sama. Z ulubionych kolorów i słów. Pewną kreską rysujesz ścieżkę swego życia.

 

Pomyśl przez chwilę: przypadki nie istnieją. Nigdy nie istniały. Wszystko, co się wydarzyło, zarówno dobre jak i złe, stało się po to, aby popchnąć Cię w pewną stronę. Coś Ci dać albo zabrać. Zmienić bieg wydarzeń.

Przyjrzyj się dobrze, już teraz bez emocji, które wtedy zaciemniały obraz, jak piaskowa burza. Przyjrzyj się i dostrzeż wszystkie ścieżki, które doprowadziły do tamtych wydarzeń. I wszystkie, którymi ruszyłaś w dalszą drogę.

Zobacz, jak wszystko to nabiera sensu, który widać dopiero z lotu ptaka. Dopiero z pewnej perspektywy. 

 

I spójrz, nawet teraz, dokładnie  w tym momencie, jesteś w samym centrum zdarzeń. To się ciągle dzieje. Każda najmniejsza decyzja może mieć wpływ na Twoje dalsze losy.

Ale w tej chwili jeszcze nie sięgasz wzrokiem za horyzont. Jeszcze wciąż nie wiesz, o czym będzie następny rozdział. Musisz więc odrobinę zaufać. Uwierzyć w swoją własną historię. W najlepszego Scenarzystę. W ciąg dalszy. W to, że za zakrętem droga poprowadzi Cię dalej. 

I w siebie samą. Jesteś główną bohaterką swojego życia. A nawet więcej: trzymasz  scenariusz w swoich dłoniach. I choć pełno w nim jeszcze białych palm… tylko Ty możesz wypełnić je treścią. Zrozumieć sens swojej historii i tworzyć ją dalej. 

 

* * *

Nie wiem, czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się spojrzeć na własne życie z lotu ptaka i dostrzec w nim historię, która ma sens. Splot wątków, które układają się w logiczną całość. Mnie spotkało to kilkakrotnie, na różnych etapach życia. I choć oczywiście nie budzę się codziennie z tą świadomością, to czasem lubię ją przywołać. To daje pewien spokój i nadzieję na to, że wszystko będzie dobrze. Że nic nie jest przypadkiem i przy odrobinie mojej dobrej woli, napiszę wspaniały ciąg dalszy. 

I Wam również tego życzę. Nieustannego odczytywania własnej historii i pisania jej w najlepszym stylu. 

gosia

 

zdjęcie

  • Agata Byczkowska

    Ten tekst idealnie dziś do mnie przemawia. Dziękuję.

  • Antymateria

    A jeżeli historia się zatrzymała i bohaterka znajduje się w martwym punkcie, nie dostrzegając możliwości istnienia kolejnych rozdziałów? I na dodatek stwierdza, że wszystkie poprzednie były złe, bo doprowadziły właśnie do martwego punktu?

    • Może martwy punkt to właśnie moment zwrotny. Może coś musi się skończyć, aby mogło zacząć się coś innego. Bardzo często przełomy w naszym życiu polegają nie na jakichś spektakularnych wydarzeniach, ale na totalnej zmianie optyki i myślenia.

  • Akurat ja często postrzegam swoje życie jako jedną, spójną całość, w której żadna z nitek losu, tworzącego istną pajęczynę, nie jest przypadkowa. Żadna tragedia, żadna radość. Wszystko się łączy w jedną opowieść, choć, nieraz trudno o niej mówić w pierwszym momencie.
    I cóż, wpływ….nawet trzepot skrzydeł motyla, prawda?:)

    • Tak, ten osławiony trzepot motylich skrzydeł 🙂 Najciekawsze jest to, że bardzo często dostrzega się go dopiero po długim czasie i z odpowiedniej perspektywy.

  • Ja patrze i z perspektywy widze, ze to co sie stalo i jak sie stalo w ostatecznym rozrachunku bylo lepsze i mialo jakis sens, mimo ze chcialam czegos innnego. A z drugiej strony to nie powod, by wszystko zostawiac w rekach przeznaczenia, bo gdy czlowiek dziala i do czegos dazy, to wlacza sie do tego Pan Bog (ktos kiedys ladnie to powiedzial, ale sens byl ten sam). Pozdrawiam serdeczenie Gosiu, jak zawsze wpis dajacy do myslenia.
    Pozdrowienia Beata

    • Zgadzam się. Nasze życie to wypadkowa naszych własnych wysiłków i wyższej Siły, która nas prowadzi. Czasem trzeba działać… a czasem wystarczy poczekać i zaufać.
      Pozdrawiam również 🙂

  • Rzadko zdarza mi się czytać posty napisane w żeńskiej formie, które tak bardzo mnie wciągną. Udało Ci się, Gosiu. Nasuwa mi się taka jedna myśl – żeby przewidywać, co jest konsekwencją danej decyzji. Zbalansować plusy i minusy, by wybrać. Jednak czy to można w ogóle zrobić? Bo najpiękniejsze i tak wydarza się po drodze, nawet jeśli tego nie chcemy.

    • Wiesz, tu nie chodzi o to, żeby nieustannie analizować własne życie, przewidywać i kalkulować. Tylko żeby raz na jakiś czas spojrzeć na nie całościowo z pewnego dystansu.
      A to co wydarza się po drodze jest rzeczywiście najpiękniejsze. Podobno wszystko jest drogą 🙂

  • pannaM

    Hmm, moja historia nieraz nie jest pisana w dobrym stylu, ale z perspektywy widać, że nawet takie nieciekawe rozdziały są potrzebne i mają głębszy sens 😉

  • „Pomyśl przez chwilę: przypadki nie istnieją. Nigdy nie istniały. Wszystko, co się wydarzyło, zarówno dobre jak i złe, stało się po to, aby popchnąć Cię w pewną stronę. Coś Ci dać albo zabrać. Zmienić bieg wydarzeń.” – Małgosiu – <3, więcej nie dodam. Nie mam nic, zupełnie, naprawdę do dodania. Wystarczy. Tak. Po prostu duże TAK.

    Magda.

    • U mnie taż TAK jest 🙂 Samych dobrych „przypadków” życzę,

  • Ania

    Tak właśnie postrzegam swoje życie. Jako całość. I choć rozumiem sens wielu przykrych zdarzeń jest jedno, którego nie mogę pojąć. Jest taki punkt, który sprawił, że moje życie pikuje w dół pod ciężarem odpowiedzialności. Bardzo rozglądam się za nową ścieżką, ale ciągle nie potrafię jej dostrzec. Bo przecież po siedmiu latach chudych przychodzi siedem alt lepszych, czyż nie?

    • Chyba przydarzyło mi się kiedyś coś podobnego. I kiedy jest się właśnie w takim dołku, wszystko wydaje się niewiadomą i nie widać sensu pewnych wydarzeń. Ja musiałam po prostu zaufać i poczekać. Było warto. Tak, wierzę, że w końcu przychodzą te tłuste lata. I bardzo Ci tego życzę 🙂

  • Jak to pięknie brzmi, spojrzeć na ścieżki z lotu ptaka. Chyba ostatnimi czasy robiłam to nieświadomie. Czy tając jednak Twoje słowa uświadomiłam sobie, że chyba własnie w ten sposób udało mi się bardzo spłycić, zmazać, zatuszować (nie wiem jakie określenie jest najbardziej trafione) pewne ze ścieżek. Cofnąć czasu się nie da aby te drogi nigdy się nie zapisały, mam jednak nadzieje że znajdą się za mgłą tak jak i moja przyszłość. 🙂

    • W takim razie mam nadzieję że za tą mgłą czekają Cię fascynujące przygody 🙂

  • Stale to robię…jakbym wychodziła ze swojej skóry i patrzyła na siebie z góry..staram się zachować pokorę i wynosić lekcje, jakich doświadczam..czasami łatwo jest zapomnieć, że to wszystko jest po coś..

    • Nasze własne życie to najlepszy nauczyciel, prawda? 🙂

  • Gosi, masz wgląd w moje karty karty 😉 Czytam jak o sobie, jak zwykle! Dobrze moc sobie poukładać myśli przy Twoich słowach 🙂 dzięki!

    • Bo my przecież jesteśmy pokrewnymi duszami, już to chyba ustaliłyśmy? 😉

      • Dobrze mieć Ciebie w sieci (choć na żywo wolę 100 razy bardziej) 🙂 Chyba powie to każdy Twój czytelnik, czytelniczki tym bardziej!

  • Nie wierzę już w przypadki 😉 Zdarza mi się o tym zapomnieć, ale gdy ta myśl ponownie wróci, przynosi ogromny spokój. Różne wydarzenia, które niby ze sobą nie powiązane, czasem nawet negatywne, doprowadziły do pięknej całości. I takie myśli dodają odwagi, totalnie!

    • Tak, masz rację. I stąd w najtrudniejszych chwilach bierze się prawdziwy spokój 🙂

  • przyjmuję życzenia 🙂 nigdy nie patrzyłam tak na swoje życie. słowa „przypadek” często nie wypowiadam, ale pojawia się często w moich myślach.

    • W takim razie życzę też samych pomyślnych „przypadków” 😉

  • Ania

    3:44 rano a ja przestać czytać nie mogę, mówisz, że nic nie dzieje się przez przypadek…to aż nie mogę się doczekać, co będzie dalej 😉 pozdrawiam.

    • Życzę najlepszych „przypadków” 🙂

  • zawsze powtarzam, że zycie to szereg swiadomych wyborow…