wampiry emocjonalne: rodzaje i odmiany

 

Nie rozpoznasz go po bladej, porcelanowej skórze. Gdy dotkniesz jego ręki, nie poczujesz chłodu. Nie będzie miał charakterystycznych, zaostrzonych zębów,  ani czerwonych oczu. Bez większego szwanku zniesie kąpiel w promieniach słońca, a nawet oblanie wiadrem święconej wody.

Wampir emocjonalny – jeżeli chcesz go rozpoznać, wiedza zaczerpnięta z wierzeń i baśni (tudzież sagi „Zmierzch”) na nic Ci się nie przyda. Musisz nauczyć się obserwować ludzi wokół siebie i dostrzegać subtelne znaki. Bowiem wampiry emocjonalne są znaczniej bardziej powszechne niż myślisz. Są również naprawdę niebezpieczne. 

 

wampiry emocjonalne

 

Nie bez powodu nazywani są wampirami. Wspólną cechą ludzi tego typu jest zdolność wysysania energii ze wszystkich, z którymi wejdą w bliższy kontakt. Im bardziej intymna relacja z wampirem emocjonalnym, tym mocniej czujesz jego destrukcyjny wpływ. Wampir jest mistrzem wywoływania niepokoju i negatywnych emocji u innych ludzi. Żywi się nimi i przegląda w nich jak w lustrze. Dlatego właśnie stale musi znajdować się w centrum uwagi, nie znosi samotności, bo w samotności nie istnieje.

Pierwszym sygnałem dla Ciebie może być to, że czujesz zmęczenie, spadek energii, ból głowy lub zwykły smutek w wyniku przebywania z taką osobą. Być może dzieje się tak od lat, a Ty nie umiesz dostrzec emocjonalnego wampira w bliskim Ci człowieku. Nic dziwnego, nie jest to takie proste. Wampiry są skrajnie różnorodne, a niektóre z nich świetnie się maskują. 

Jeżeli więc podejrzewasz, że ktoś z Twojego otoczenia podstępnie wysysa Ci energię, sprawdź czy pasuje do jednej z poniższych kategorii. 

 

wampir Narcyz

Nieustannie skupiony na sobie. Nigdy nie zapyta co u Ciebie słychać, ponieważ odznacza się skrajnie niskim poziomem empatii. Uwielbia natomiast absorbować uwagę wszystkich wokół. Często wygadany, błyskotliwy i czarujący. Z pozoru. Bardzo szybko przechodzi do obgadywania i oczerniania innych ludzi. Nieustannie porównuje się z innymi, szukając ich wad, które mają udowodnić jego wyższość. 

Jest świetny w przypisywaniu winy innym ludziom. Szuka sytuacji konfliktowych i doprowadza do kłótni, tylko po to, żeby znaleźć się w centrum wydarzeń. Obojętnie czy wywoła podziw, gniew, czy niesmak – musi mieć publiczność. 

Jeżeli uzna, że Ty jesteś jego publicznością, zarzuci Cię opiniami na temat innych ludzi oraz historiami swoich sukcesów i (niesprawiedliwych!) porażek. Pochłonie całą Twoją uwagę i przestrzeń w tej relacji. Jeżeli wyrazisz odmienne zdanie lub przestaniesz słuchać, śmiertelnie się obrazi, bądź doprowadzi do kłótni. 

 

wampir Ofiara

Można nazwać go lustrzanym odbiciem Narcyza. Również skupiony na sobie i domagający się uwagi. Jednak wampir Ofiara będzie nieustannie użalał się nad sobą i opowiadał o swoich nieszczęściach. Stale przechodzi jakiś kryzys, a jego życie to pasmo problemów. Oczywiście nic nigdy nie jest jego winą. Chętnie snuje teorie spiskowe o tym, jak to wszyscy uwzięli się na niego. Odgrywa rolę ofiary i odmawia wzięcia jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoją sytuację.

Ten rodzaj wampira będzie oczekiwał Twojego współczucia i potwierdzenia swojej wyjątkowo smutnej doli. Jeżeli zaproponujesz mu jakiekolwiek wyjście z sytuacji, zawsze będzie miał jakieś „ale” i powód dla którego tego nie zrobi. Jeżeli  zbagatelizujesz jego problemy, poczuje się dotkliwie zraniony i utwierdzi w przekonaniu, że nikt go nie słucha i nie rozumie.

Jeżeli  nie zareagujesz, pozostaje Ci cierpliwie słuchać i modlić się, aby ktoś w końcu wyłączył ten nieznośny hałas…

 

wampir Krytyk/Kontroler

Bardzo często jest to osoba, która nie ma swojego własnego życia lub jest z niego niezadowolona. Chodź pozornie może sprawiać wrażenie władczej i pewnej siebie. Wampir Krytyk może być równocześnie Kontrolerem lub obie te odmiany mogą występować oddzielnie. Wspólną cechę jest skupianie uwagi na Tobie i Twoim życiu. Taki człowiek będzie jawnie i agresywnie ingerował we wszystko, co robisz.

Wampir Krytyk podważy każdą Twoją decyzję i zachowanie. Podkopywanie Twojej pewności siebie daje mu satysfakcję bycia lepszym i nieomylnym. Krytyk ma opinię na każdy temat, często wymyśla ją na poczekaniu, tylko po to, aby polemizować z Tobą. Nic mu się nie podoba, z niczego nie jest zadowolony, wszystko zrobiłby lepiej. Tylko zazwyczaj… nie robi nic. Ponieważ na gadaniu się kończy.

Kontroler posuwa się jeszcze dalej. Mówi Ci co powinieneś myśleć i co on zrobiłby na Twoim miejscu. Często próbuje wymusić zmianę Twoich decyzji. Obsesyjnie dąży do tego, aby świat dostosował się do jego wizji. Bardzo możliwe, że będzie próbował zaszczepić Ci uczucie niepokoju, aby łatwiej kontrolować Twoje życie. To dlatego, że sam cierpi na brak poczucia bezpieczeństwa i boi się tego, czego nie potrafi przewidzieć. 

 

wampir Emocjonalny Sadysta

Najbardziej niebezpieczny i nieoczywisty typ. Wampir Sadysta czerpie energię ze stopniowego podkopywania poczucia Twojej wartości. Często robi to bardzo subtelnie i w niezauważalny dla Ciebie sposób. Jego uwagi i opinie są z pozoru niewinne, ale ponieważ dobrze Cię zna, wie w jaki czuły punkt uderzyć. No właśnie, taka osoba to zazwyczaj ktoś bliski. Toksyczny partner lub toksyczny rodzic. Dlatego tak trudno zorientować się w jego działaniach i tak trudno je przerwać.

Wampir Sadysta często jest świetnym obserwatorem i posiada talent psychologiczny lub nawet odpowiednią wiedzę. Jest mistrzem manipulacji. Wie jakich użyć słów i argumentów, abyś to Ty wziął na siebie odpowiedzialność za całą sytuację, poczuł się winny, gorszy i jeszcze go przepraszał. Czuje się pewnie tylko gdy z Tobą wygrywa, to daje mu poczucie władzy i kontroli nad Waszą relacją. Czerpie energię z Twojego strachu i niepewności, dlatego często jest wycofany i manifestuje złe humory. To Ty masz się martwić o jego samopoczucie i zabiegać o uwagę. 

 

Wspólną cechą wszystkich wampirów emocjonalnych jest bardzo niskie poczucie własnej wartości. Tak, nawet u narcyzów. Jak zawsze, ma to swoje źródło w wydarzeniach z wczesnego dzieciństwa. Destrukcyjne zachowania są rozpaczliwymi sposobami zaspokojenia braku uwagi, miłości i akceptacji, których kiedyś im zabrakło. Jednak nie jest to usprawiedliwienie. Nie każda osoba z niskim poczuciem wartości jest wampirem emocjonalnym. Można  sobie z tym radzić na różne sposoby. 

Przeczytaj koniecznie: Czy wampir emocjonalny działa świadomie?

 

Co  robić, gdy rozpoznasz, że masz do czynienia z wampirem emocjonalnym? Cóż, wiele zależy od tego, jak bliska jest to relacja. Oraz od tego, czy jesteś wystarczająco silny, aby w niej trwać. Pamiętaj, że wampir ma bardzo niską świadomość samego siebie i wszelkie próby uświadomienia mu jego zachowań, zazwyczaj kończą się niepowodzeniem. Dlatego myśl przede wszystkim o sobie. Dbaj o to, aby ta relacja nie zniszczyła Twojego poczucia wartości i dobrego samopoczucia. Jeśli chcesz tu kogoś ratować, zacznij od siebie. 

Pamiętaj również o tym, że nie jesteś bohaterem romantycznej historii z filmu rodem. Twój wampir, nawet jeśli jest w Tobie zakochany, prawdopodobnie nie powstrzyma się przed zrobieniem Ci krzywdy. Owszem, Twoja miłość, troska i dobre serce mogą czasem pomóc. Ale tylko wtedy, gdy jasno stawiasz granice i nie pozwalasz się niszczyć. Zawszę bądź gotowy powiedzieć „nie” i wycofać się z takiej relacji. Dla dobra Was obojga. 

 

Jeżeli wampir emocjonalny mocno daje Ci się we znaki i nie potrafisz się go pozbyć – jest na to jeden sprawdzony sposób. CZOSNEK. To uniwersalny środek. Działa niezawodnie zarówno na klasyczne, jak i emocjonalne wampiry. Kilka konkretnych ząbków na śniadanie i wszystkie wampiry trzymają się od Ciebie z daleka.

Nie za pomnij jednak, że czosnek odstrasza również zwykłych śmiertelników 😉

 

gosia

 

 

Powiązane teksty:

Wrażliwa kobieta w związku

To nie związek, to układ

Wybaczyć mężczyźnie

Są tacy ludzie

zdjęcie

  • Czasami obawiam się, że sama stanę się takim wampirem łaknącym uwagi. W sumie dużo rzeczy się zgada: niskie poczucie własnej wartości, umiejętność manipulacji. Ale z drugiej strony, chyba bycie samoświadomym i to, że wiem, kim mogę się stać, sprawia, że się taka nie staję. A przynajmniej mam taką nadzieję.

    • No więc właśnie niskie poczucie wartości jest cechą wampirów, ale tez wielu „normalnych” ludzi. Są naprawdę przeróżne sposoby radzenia sobie z tym, a samoświadomość bardzo pomaga.
      Ale gdybyś miała wątpliwości co do siebie samej, to bardzo polecam artykuł, którym się inspirowałam pisząc ten tekst: http://markmanson.net/are-you-an-emotional-vampire

      • Dzięki bardzo, na pewno przeczytam ten tekst 🙂
        Staram się coś robić z moimi „zapędami”, jak rozmowy z moimi przyjaciółmi. Liczę na to, że dostanę od nich jakiś sygnał ostrzegawczy 🙂

  • Ciężki temat. Ten typ ludzi jest przerażający. W moim otoczeniu istnieje taki wampir, typ Kontrolera wpadający nieco w Emocjonalnego Sadystę… I niestety za cel upatrzył sobie bliską mi osobę, która nie potrafi się uwolnić. Na szczęście na mnie nie oddziaływuje tak mocno 😉

    • Ale zawsze przykro patrzeć, kiedy coś takiego dzieje się obok.

  • Wydaje mi się, że osoby wrażliwe są najbardziej narażone na „ataki” takich wampirów, mocniej odczuwają ich wpływ. Ja na szczęście teraz już jestem mądrzejsza – jeśli źle się czuję w czyimś towarzystwie i mam możliwość to zmienić, to po prostu ograniczam kontakt z taką osobą do minimum. A zazwyczaj bardzo łatwo udaje mi się ocenić, czy ktoś jest mi życzliwy czy nie. Jest jednak w mojej rodzinie taka osoba, która dosłownie przyciąga wampiry, a ich wpływ odczuwa nawet nie będąc z nimi w bezpośrednim kontakcie (np. bardzo źle się czuje we wszystkich zatłoczonych miejscach). Ucieka, a i tak ją gonią… ciężko to rozgryźć. Masz rację z tym, że pomoc pomocą, ale w kontakcie z takimi osobami trzeba być ostrożnym i umieć zadbać o siebie.

    • Tak, myślę że masz rację. Wrażliwy człowiek zawsze chciałby pomóc, wysłuchać i trudno mu się wyplątać z takiej relacji.
      Ja też kiedyś niewiele wiedziałam o wampirach i zupełnie nie umiałam ich rozpoznawać. Teraz już jestem mądrzejsza 🙂
      To rzeczywiście musi być bardzo wrażliwa osoba… trochę to niesamowite.

  • Z pewną obawa tu zajrzałam. Niestety, uświadomiłam sobie, że „przyjaciółka” jest takim wampirem ofiarą. Jeszcze rok temu byłam szczęśliwa, że mamy jakieś wspólne tematy, że mam z kim rozmawiać. Obecnie jak kończę minimum godzinną rozmowę jestem wykończona, a to tylko telefon. W realu chyba bym coś sobie zrobiła. Tak chociaż mogę pograć, porobić coś innego słuchając jej. Zabrzmi to bezczelnie, ale ciesze się jak tydzień lub dwa telefon milczy. Nie chce tego kończyć olewając ją, ale czas kubeł zimnej wody wylać znaczy znaleźć jakiś wirtualny czosnek bo mam dość. Dobrze, że mam inne zajęcia i już przestałam sie przejmować, ale to było ciężkie.

    • Prawda o takich osobach często wychodzi dopiero po pewnym czasie, niestety…
      Kiepsko to wygląda. Nie jesteś bezczelna, normalne, że masz dość. Słuchawkę zawsze można odłożyć, ale to nie jest wyjście, bo ta relacja dalej trwa i nie zmienia się. Może to dobrze, że nie widujecie się za często?
      Wirtualny czosnek, świetne 😉

      • Za często, ponad rok temu się ostatnio widziałyśmy i wtedy nic nie zapowiadało, że to wampirzyca. Od tamtej pory ona nigdy nie ma czasu się spotkać, ale ciągle zapewni mnie że nie chce tej znajomości stracić i zniszczyć. Oświecę ją przy najbliższej okazji, że jest na aż za dobry torze do rozstania. Twój post dał mi takiego kopa, że dobra decyzje podejmuje a nie ciągle się męczę.

        • Wygląda na to, że to rzeczywiście najlepsza decyzja.

  • oxinspirationxo blogspot.com

    Temat bardzo mi znany. Najlepsza metoda to całkowicie odciąć się od takich osób. Ostatnio to zrozumiałam.

    • Również tak myślę. Trzeba być po prostu ostrożnym.

  • Frida

    Czosnek brzmi kusząco, bo uwielbiam ale….wolę jednak sobie radzić z tego typu wampirami w inny sposób. Klasycznie, może mniej trochę, ale jednak nadal klasycznie, mówiąc nie i po prostu….unikając. Mimo wszystko, całej chęci nieraz poprawienia komuś humoru po prostu, poprawienia komuś sampoczucia ( bo do tego często to się sprowadza chyba) nie można spalać tak siebie.

    • Zażartowałam z tym czosnkiem 😉 Jest super, ale raczej do innych celów.
      No więc właśnie, jeśli masz dobre serce, może zrodzić się pokusa ratowania takich osób. Nie można jednak spalać siebie bez sensu, trzeba właśnie czasem powiedzieć „nie”.

      • Frida

        Wiem wiem, ja tylko żart pociągnęłam 😀
        Zwłaszcza przy tych wampirach- ofiarach o których mówisz…tu chyba my kobiety szczególnie często dajemy się złapać, nabrać….

        • Ano tak, zwłaszcza jeśli jesteśmy takimi opiekunkami o czułych sercach i wielkiej empatii…

          • Frida

            Albo mamy kompleks zbawiania świata jak ja to mówię…coś, co pozornie dobre, obraca się przeciwko nam po prostu.

          • Bywa i tak. Ja zawsze twierdzę, że nawet i jednego człowieka nie można zbawić, a co dopiero świat.

  • Zdałam sobie sprawę, jak dużo mam takich osób w moim otoczeniu. Na szczęście nie najbliższym i łatwo mi trzymać się z daleka. W końcu jestem w stanie stwierdzić, co mnie od nich odrzucało.
    PS: czytam Cię w autobusie, oderwałam wzrok od telefonu i akurat pojawiła się reklama „wampiriada – oddaj krew” 😉

    • No to całe szczęście.
      Fajnie, że z wampirami kojarzą się też pozytywne rzeczy 😉

  • Dla mnie to toksyczny rodzic- moja babcia u której się wychowałam, ale to wyższy poziom wampirstwa bo ona łączy w sobie wszystkie te cechy. Nigdy nie byłam dla niej wystarczająco ładna, szczupła, dobrze ucząca się. Zawsze było jakieś ALE. Aż doszło do tego, że bałam się powiedzieć o tym, że dostałam 5 minus, a nie 5 (w renomowanym liceum! ). Wieczna kontrola na studiach, wydzwanianie do dziekanatu, brak zaufania mimo, że nigdy go nie zawiodłam. Manipulowanie, szantaż emocjonalny, brak akceptacji wyborów i krytyka ich wszystkich. Traktowanie jak wiecznego dziecka, które nie ma własnego rozumu. No i ofiara- poświeciła się dla wszystkich, a wszyscy są dookoła źli i nieskorzy do odwdzięczenia się. Wpędzanie w poczucie winy, generowanie wyrzutów sumienia. Jedyny sposób to odciąć się i leczyć rany, które zabliźniają się nawet kilka lat, a dziura w psychice i tak zostaje.
    Niestety problem psychicznego znęcania się w rodzinie wciąż jest pomijany bo przecież jak masz się w co ubrać, dach nad głową, a twoi rodzice nie piją i nie biją to masz wszystko.A to, że jesteś maszynką do spełniania ich ambicji…

    • To, co piszesz jest naprawdę przerażające. Toksyczna osoba, pod wieloma względami. Nawet trudno mi jest to sobie wyobrazić…
      Ale myślę, że tacy ludzi muszą być głęboko i nieuleczalnie nieszczęśliwi. Dlatego znajdują jakąś chorą przyjemność w unieszczęśliwianiu innych. Co oczywiście nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
      Tak, masz rację, tu trzeba się radykalnie odciąć. Bez sentymentów. Chociaż pewnie blizny zostają na całe życie. Mam nadzieję, że Ty sobie z tym poradziłaś, chociaż w części, bardzo tego życzę…
      W rodzinach właśnie ludzie krzywdzą się najbardziej. Bo nikt nie dotknie Cię tak mocno jak osoba, która jest najbliżej.

      • Gosiu, bo tak jest jak piszesz. W przypadku mojej macochy było tak, że ona sama w dzieciństwie była traktowana jak wynieś-przynieś-pozamiataj. I teraz tak traktuje innych. Każdy ma sobie radzić sam. Wiecznie powtarza: mnie nikt nie pomagał, to dlaczego ja mam pomóc? Tylko, że o wiele lepiej ona sama by się poczuła, gdyby przerwała ten łańcuch i zmieniła swoje podejście. A tak odstrasza od siebie ludzi. Mało kto ją lubi, ale ona nawet tego nie wie. Nie wie, bo jest nieświadoma tego, co robi. To przykre. Jak osoba chora psychicznie – krzywdzi innych, ale nigdy tego nie zrozumie.

        • Jak w zaklętym kręgu.
          Wiesz, nawet jeśli można ją w jakiś sposób zrozumieć, to na pewno nie usprawiedliwić… Bo nic nie usprawiedliwia krzywdzenia drugiego człowieka.

          • I to też jest trudne… Niby rozumiesz, ale wiesz, że źle robi i mimo tej akceptacji nie godzisz się na złe traktowanie… Aż ciężko opisać to uczucie. To jak połączyć dobro ze złem, radość ze smutkiem – szaleństwo i dezorientacja dla umysłu!

          • No tak, bo rozumiesz osobę, ale nie godzisz się na zachowanie. W teorii łatwo to sobie rozgraniczyć. W prawdziwym życiu jest trudniej…

      • Chyba coś w tym jest, że taka osoba sama jest nieszczęśliwa. Tylko w przypadku mojej babci to chyba było takie samonapędzanie się. Ona zawsze musiała być we wszystkim najlepsza, miała jakiś kompleks niższości. Kiedy patrzyłam na jej zdjęcia z młodości, wyglądała jak Marylin Monroe i nie ma w tym ani trochę przesady. Została żoną mojego dziadka, który był wysokim, postawnym brunetem- bardzo przystojnym. A ona wiecznie uważała, że jest nieładna, nieatrakcyjna, za gruba, za duże piersi ma i tak dalej. A naprawdę miała wszystko- fajnego męża, stanowisko kierownicze, studia skończone, dwójkę dzieci. I te kompleksy przerzucała później na mnie.Jako 15 latka przy wzroście 166 cm ważyłam 54 kilo i słyszałam, że jestem duuuuużo pulchniejsza od moich koleżanek. To później zaowocowało tym, że faktycznie zaczęłam tyć- bo ciągle odchudzałam się, miałam jojo, kompulsywne napady obżarstwa. I nigdy nie była zadowolona z moich osiagnięć mimo, że ciągnęłam dwa kierunki dziennie i pracowałam, a miałam naukowe stypendium. Czasem miałam wrażenie, że moja rodzona babcia, która mnie wychowała jest zazdrosna o moje powodzenia i tylko czeka na potknięcie żeby powiedzieć a nie mowiłam ! I zrugać jak dzieciaka.

        A otwieram się tak bardzo w tych komentarzach nie dlatego, że się żalę, ale chciałabym żeby ludzie mieli świadomość tego, że czasem to nie ty jesteś zły tylko coś nie tak jest z rodziną. Pisałam zresztą u siebie o książce Toksyczni Rodzice którą polecam i tym z toksycznych i rodzin i z normalnych bo jest dobra.

        • Rozumiem. I dlatego cieszę się, że tak szczerze o tym napisałaś. Dziękuję!

    • Skąd ja to znam… Właśnie takie traktowanie miałam na myśli, pisząc komentarz powyżej. Tylko, że mnie tak traktowała macocha. Dosłownie czułam się jak kopciuszek pod jednym dachem z macochą i jej złą córką. Ale wyszłam na prostą i jak w bajce: ja mam swojego księcia, a zła siostra nie 😛

  • Ja spędziłam półtora roku pod jednym dachem z Kontrolerem ocierającym się o Sadystę, ale tylko ocierającym się, bo tej osoby o pewną miarę wiedzy i inteligencji nie podejrzewam. Jest to osoba tak prosta, że uświadomienie jej głębszych powodów jej zachowania z pewnością spełzłoby na niczym. Pomimo tej prostoty ta osoba potrafiła tak bardzo mnie wyniszczyć psychicznie, że po wyprowadzce zachowywałam się jak zaszczuty pies. Zero pewności siebie, wyrażające się w złości i ciągłym poddenerwowaniu. Minęły już trzy lata, a ja dopiero teraz dochodzę do siebie. Nigdy więcej!

    • Tego czasu nikt Ci nie odda, a krzywd nikt nie odwróci… Ale dobrze, że udało Ci się od tego uciec. I że dochodzisz do siebie.
      Przytulam Cię mocno, co więcej mogę? :*

      • Przytulania nigdy dość 😉 zresztą ono też pomaga. Z perspektywy czasu mogę tylko powiedzieć, że dla dobrych osób życie może skończyć się jak w bajce, ale muszą sobie uświadomić pewne problemy i odejść od nich. Mnie bardzo jest szkoda kobiet gnębionych przez własnych mężów, które pomimo cierpień decydują się z nimi zostać. Przemoc psychiczna i fizyczna to ciężki temat, ale każdy powinien robić co może, żeby takim ofiarom uświadomić problem i pokazać, jak mogą się z niego wydostać.

        • Wielu takich mężów to właśnie emocjonalne wampiry. A jeśli się kocha, to takie toksyczne więzy szczególnie trudno zerwać… Wiem coś o tym.
          Tylko, że właśnie trzeba, dla własnego dobra. I tak, masz rację, warto o tym mówić i uświadamiać ten problem. Szczególnie w rodzinach.
          No to przytulam raz jeszcze 🙂

  • Długo się zastanawiałam czy w moim otoczeniu są jakieś wampiry emocjonalne, może trochę moja mama ale w niewielkim stopniu na szczęście bo nie mam z nią stałego kontaktu, ale jak przyjeżdza to od razu boli mnie głowa 🙂

  • Chwilowo wampirkiem ofiarą jest mój trzylatek. A go dopadła Wampirzyca Ospa. Na końcu tego łańcucha jestem ja, na którą spadają wszystkie płacze, żale i utyskiwania na codzienność (paskudnie ją przechodzimy od kilku dni). Żartuję oczywiście 🙂 Zwłaszcza, ze to chwilowe!

    A na poważnie. Zanim jeszcze zaczęłam czytać, pomyślałam o dwóch (szczęście, że dalekich) osobach. Absolutnie wampirycznych, toksycznych i nie do zresocjalizowania… Nawet mi się nie chce flaków wypruwać na jakieś wzniosłe czyny, bo każda próba rozmowy kończy się totalną ucieczką albo negatywnym zwrotem akcji w moją stronę. Masakra. Taka Emocnonalna Piłą Mechaniczną. Pozostaje grzecznościowa gadka przy (jak najrzadszej) okazji.

    Bo wokół siebie może nie mam klasycznych wampirów, ale pewne zachowania bywały. I tu warto było się napracować (nad sobą też). Żeby relacje były o poziom wyżej! A nie o ciągłej tendencji spadkowej. I te relacje są dziś moimi najcenniejszymi, przepracowanymi, posklejanymi i w pełni świadomymi. Dużo czosnku trzeba było (wspólnie) przegryźć, żeby teraz czuć się ze sobą dobrze. Czosnek rulezz! 😉

    • Takiemu wampirkowi na pewno wiele można wybaczyć 🙂 I nawet trzeba. Ale cóż, chore dziecko w domu, to i trochę trudniej i smutniej chwilowo… Oby minęło, jak najszybciej.
      A Ty mi znowu przywracasz wiarę w ludzi 🙂 I w to, że ciężką pracą można naprawić niejedną pogmatwaną relację. Nawet z ludźmi o wampirycznych zapędach. Cieszę się, że ten czosnek może nie tylko odstraszać ale też łączyć! No bo jeśli dwie osoby najedzą się jednocześnie… to czemu nie?

  • oj co najmniej dwa z nich krążą wokół mnie…

    • Pamiętaj o czosnku!

      • a co jak te wampiry też lubią czosnek?:/

        • W takim razie potraktuj czosnek jako metaforę. Każdy wampir ma coś, co go odstrasza 😉

  • Wampir krytyk to moj koszmar. Milego dnia mimo tych historii o wampirach. pozdrawiam serdecznie Beata

  • Żyłam przez pięć lat z wampirem-krytykiem-sadystą, przekonana, że to ten jedyny. Zaczęło się piękną historią miłosną jak z bajki. Wiele byłam gotowa poświęcić dla tego związku. Moje życie stopniowo rozpadło się na kawałki, zrezygnowałam ze wszystkiego, straciłam ambicje, pasje, poczucie własnej wartości i godność, na zakończenie dostałam jeszcze na drogę poczucie winy i pogardę wszystkich wspólnych znajomych. Do dziś zastanawiam się, czy mogłam coś na to poradzić, coś zrobić inaczej. Chyba byłam idealną ofiarą. Został mi po tym mrok w głowie, ale też siła, bo w końcu udało mi się przejść przez to i zapanować ponownie nad moim życiem, nawet wybaczyć. Na tle tej historii mało co wydaje mi się teraz poważną sprawą, moje obecne życie to prawdziwa sielanka. Bardzo prawdziwe jest to co napisałaś.

    Piszesz wyjątkowego bloga, wśród wielu blogów które miałam okazję odwiedzić drugiego takiego nie widziałam. Będę często zaglądać. Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Znam tę historię częściowo z własnego doświadczenia. Pięć lat… kawał życia. Tym bardziej godna podziwu jest ta siła, która znalazłaś w sobie, żeby się uwolnić. To cholernie trudne.
      Dziękuję, taka informacja zwrotna dodaje mi skrzydeł 🙂 Pozdrawiam!

  • Berni

    Witajcie, w poszukiwaniu informacji o wampirach emocjonalnych, trafiłam tutaj. Kilka dni temu, po 5 latach zerwałam kontakt z moim wampirem kontrolerem i sadystą. Zniszczył mnie, odebrał życie, poczucie własnej wartości, byłam izolowana przez niego, stosował kary i szantaże emocjonalne, poniżał, odebrał prawo do własnego zdania. A na koniec o wszystko obwinił. Z dziewczyny otwartej i uśmiechniętej, stałam się zamknięta w sobie. Dziś jestem wrakiem. Ale jestem dumna z siebie, że znalazłam w sobie jeszcze na tyle siły, żeby przerwać ten koszmar. Dzisiaj sama sobie się dziwię, że dałam się tak opętać i pozwoliłam na takie cierpienie. Walczę teraz o siebie i układam życie na nowo.

    • Musiałaś mieć ogromnie dużo siły, żeby to zrobić. Podziwiam Cię i gratuluję 🙂 Wiem, że teraz jest ciężko. Bycie z wampirem nie tylko niszczy ale też w jakiś sposób uzależnia. W końcu tak oni właśnie działają, usiłują manipulacjami zniewolić drugiego człowieka i przywiązać go do siebie. Dlatego z takiego związku ogromnie trudno jest zrezygnować.
      Masz prawo być z siebie dumna i ja również jestem dumna z Ciebie 🙂 Życzę dużo sił, zwłaszcza na tym pierwszym etapie po rozstaniu. Życzę abyś szybko pozbierała się i zaczęła nowe, lepsze życie. Wszystkiego dobrego 🙂

  • moja własna osobista matka tak mnie podgryza od lat, nie jest „czystym” wampirem, ale mało jej brakuje, z wiekiem coraz zgryźliwsza się robi, a mi to trochę „ryje beret”.

    • Wyobrażam sobie. Przykre kiedy bliska osoba okazuje się być toksyczna.

  • Basia Nykiel

    Bardzo ciekawy i rozlegly temat. Chcialabym podzielic sie swoimi spostrezeniem na temat wampiryzmu z troche innej strony. Tak naprawde wampirzymy na sobie wzajemnie WSZYSCY! Ktoz z nas nie ma spadkow dobrego samopoczucia, dolkow, zalaman (np.choroba lub smierc bliskiej osoby, rozwod, niepowodzenie w pracy, jakas krzywda doznana od kogos) i wtedy chcac ulzyc swojej niedoli – wyzalamy sie innym przez telefon lub osobiscie podczas spotkan z przyjaciolmi. Wtedy to „wyzalanie sie” oznacza ni mniej nie wiecej tylko wampirzenie na przyjacielu. Budzi to negatywne skojarzenia a nie powinno. Interesuje sie energiami (kazdy z nas jest energia o okreslonej czestotliwosci) i choc tego nie widac wymiana energii miedzy nami odbywa sie NIEUSTANNIE! Calkiem naturalnym jest wiec, ze kiedy przyjaciel przezywa kryzys, podajemy mu reke (konkretnie ucho, bo sluchamy, wspieramy, krotko mowiac posiwecamy czas, uwage etc), bo na tym polega przyjazn. Na planie energetycznym wyglada to tak, ze przyjaciel, ktory ma zycie w miare poukladane, ma stabilna silna energie, chce nas wesprzec w nieszczesciu (energia osoby w dolku jest niska) nieswiadomie nam te energie ODDAJE! a my ja pobieramy….. Czesto pozniej osoba w dolku po takich rozmowach z przyjacielem mowi: „dziekuje ci, pocieszylas/les mnie, jest mi lepiej”. Coz sie stalo energetycznie? Energie sie wyrownaly, osoba w dolku wzmocnila sie energetycznie, a przyjaciel energii sporo oddal, jego wlasny zasob energii sie obnizyl, zapewne poczul sie zmeczony troche, ale pewnie i szczesliwy, ze mogl przyjaciela wesprzec. Osoba, ktora energie pobrala i sie wzmocnila, nie zrobila jednak tego swiadomie. Jest to normalna kolej rzeczy we wszechswiecie – wymiana energetyczna. Dlaczego o tym pisze? W zyciu spotyka nas mnostwo zdarzen, ktore nam te energie zabieraja, ale i dodaja! Wlasciwie codziennie spotykamy ludzi, ktorzy albo nas nastrajaja pozytywnie lub negatywnie. Temat wampiryzmu trzeba potraktowac z uwaznoscia, nie wkladac wszystkich do jednego worka, bo popadniemy w fanatyzm lub jakas psychoze, ze ktokolwiek sie nam nie spodoba oskarzymy go o wampiryzm… sami popadajac w narcyzm i nieomylnosc (ego az bedzie podskakiwac ze szczescia!). Kazdy, kogo spotykamy na swej drodze jest dla nas LEKCJA! Warto wiec zastanowic sie nad wlasnym postepowaniem: co jest we mnie takiego, ze takie osoby przyciagam, ze pozwalam im siebie ponizac, upokarzac. I najczesciej zrodlem tego jest nasze niskie poczucie wartosci i brak asertywnosci – to jest wlasnie ta lekcja! Warto nad tym u siebie popracowac. Moj komentarz nie jest krytyka artykulu skad inad bardzo dobrze napisanego i rozumiem, ze dotyczy szczegolnych przypadkow czyli ludzi, ktorzy w bardzo dlugim okresie czasu zeruja na innych, brak im autorefleksji zeby zauwazyc jak sa toksyczne dla otoczenia. I tu sie zgadzam absolutnie. Chcialam tylko zaznaczyc, ze nie kazdy telefon od przyaciela musi byc wampirzy, nie kazde spotkanie z przyjaciolka bedaca w dolku musi od razu bys skreslane, bo ona jest wampirem i trzeba sie od niej odciac. Pamietajmy, ze my sami tez bedziemy kiedysw wsparcia potrzebowac i na chwile staniemy sie takimi „wampirami” dopoki z dolka nie wyjdziemy i nie wzmocnimy sie energetycznie. Czy nam sie to podoba czy nie tak swiat zostal urzadzony. Warto o tym pomyslec zeby nie wylac dziecka z kapiela. Pozdrawiam serdecznie.

    • Rozumiem, że taki przepływ „energii” między ludźmi to normalna sprawa. Problem zaczyna się wtedy, gdy pewne osoby nieustannie ją od nas wyciągają, a my nie jesteśmy tego świadomi albo nie umiemy zaprotestować.
      Dziękuję za komentarz 🙂

  • XY

    A ja się zastanawiam, czy jest sposób na to, żeby ten wampiryzm z kogoś takiego uleciał. Czy można komuś takiemu pomóc. Gdy widzimy w kimś interesującą osobę, ale z jakichś powodów, ma ze sobą mocne problemy.

    • Oj, myślę że wampiryzm nie ulatuje z ludzi tak po prostu. Trzeba mocno nad sobą pracować, żeby stać się lepszym człowiekiem. Czy my możemy w tym pomóc? Możemy pokazać takiej osobie, że ma problem i że rani ludzi wokół siebie.

  • Pingback: Wampiryczni mężczyźni w poszukiwaniu „świeżej krwi” | Randkownik ,()